dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Rzeki pomyj na duszę społeczeństwa

Julian Babiński, międzywojenny konserwatysta, mawiał, że „każde wybory to kubły pomyj wylane na duszę społeczeństwa”. Ale wówczas nie było TVN24 i „Gazety Wyborczej”. Dziś, w znacznej mierze dzięki tym mediom, możemy mówić nie o kubłach pomyj wylewanych na duszę społeczeństwa, ale o całych rzekach pomyj, które wciąż się leją i błotem obryzgują wyborców.
Gdyby tylko media relacjonowały język nienawiści premiera Tuska, Tadeusza Zwiefki, Niesiołowskiego, Palikota i Millera, mogli byśmy powiedzieć – winni politycy. Bo to oni straszą, że stawką tych wyborów jest to, czy dzieci pójdą do szkoły 1 września, a zwycięstwo PiS będzie złe dla Polski, choć nie wyjaśniają, w jakim sensie. To Tusk i politycy lewicy przekonują, że PiS to partia antyeuropejska, choć nikt tego sloganu nie rozwinął i nie wykazał, na czym miałaby polegać antyeuropejskość PiS. Szczególnie Leszek Miller, widziany w każdym medium o każdej porze dnia i nocy, przekonuje, że Jarosław Kaczyński to samo zło, a wtórują mu politycy PO, którzy pod koniec kampanii wyborczej chcieli zrobić aferę z pożyczki, jaką zaciągnął Jarosław Kaczyński, by zapewnić należytą opiekę chorej matce. W takich sytuacjach wychodzi bezwzględność „morderców”, którzy gotowi są politycznie „zabić”, by uratować swoje stołki.
Ale w ten nurt wpisują się sami dziennikarze. Szczególnie wśród dziennikarzy TVN są tacy, którzy nie potrafią zabrać głosu o Kaczyńskim, by go ośmieszyć, krytykować i wręcz robić z lidera PiS potwora. Podobnie „gwiazda” Monika Olejnik, która w swoim subiektywizmie przekracza granice dobrego smaku, skoro wydaje jej się, że jest kolejną władzą i wolno jej na każdą medialną niegodziwość. W ten nurt niestety wpisują się dziennikarze stacji publicznych, którzy doskonale wyczuwają, czego oczekują od nich ich szefowie, czyli promowania lewicy, a niszowania polityków PiS, których zwycięstwo zagrozi wielu interesom.
Mogli byśmy powiedzieć, że mamy demokrację medialną, politycy posługują się mediami do walki politycznej, a media kreują swoich ulubieńców, z którymi się identyfikują, a niszczą tych, z którymi się nie zgadzają. Tylko gdzie tu jest wolność, równość, demokracja i jakiekolwiek zasady, gdzie są media publiczne? Niestety, nie widać tamy dla rzeki pomyj wylewanych na duszę społeczeństwa przez polityków PO i lewicy. Jedyną nadzieją jest, mimo tego błota, co okleja umysły, że wygramy wybory, te i kolejne. A później zorganizujemy wielkie w Polsce sprzątanie, by przywrócić trochę normalności i spokoju.

Artur Górski
Poseł na Sejm RP