dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Unia legalizuje czarny rynek?

Wytyczne przyszły z Komisji Europejskiej, gdzie w ten sposób znowelizowano Europejski System Rachunków Narodowych i Regionalnych, by unijni urzędnicy szczegółowo badali dochody z prostytucji, narkotyków i przemytu, i wliczali je do oficjalnych wyników gospodarek. Dzięki temu zabiegowi kraje Unii Europejskiej poprawią swoje statystki, jeżeli chodzi o PKB czy nawet dług publiczny, a zatem także podniosą swoje pozycje ratingowe.
W Głównym Urzędzie Statystycznym trwają prace wdrożeniowe nad nowym systemem. Tworzona jest metodologia na bazie wytycznych z Brukseli, ale te – co przyznał rzecznik GUS Artur Satora – są objęte tajemnicą. Wiadomo jednak, że urzędnicy chcą przydzielić prostytutki do konkretnych kategorii: uliczne, pracujące w agencjach i poza agencjami. GUS ma także przeanalizować roczną liczbę dni pracy prostytutek (od 150 do 300) oraz koszty jakie ponoszą uzyskując przychó. Statystycy chcą sprawdzić, ile wydają na ubrania, kosmetyki, wynajem lokalu, a także na badania lekarskie i reklamę. Jak podał portal Money.pl, GUS ma zacząć wliczać do wyników PKB obroty z czarnego rynku w Polsce we wrześniu tego roku.
Według szacunków ekspertów, czarny rynek w naszym kraju może sięgać nawet 5 proc. PKB i jest wart nawet około 80 miliardów złotych rocznie. Jeśli do oficjalnych wyników PKB w naszym kraju zostaną dopisane dochody z działalności przestępczej, to deficyt finansów publicznych będzie niższy niż 3 procent PKB i na papierze dług publiczny nie przekroczy drugiego progu ostrożnościowego. W tych przypadkach po raz kolejny statystyki mogą posłużyć do manipulacji i dowolnej interpretacj danych przez rząd, który jednak będzie mógł powiedzieć, że zafałszowana księgowość finansowa obowiązuje w całej Unii Europejskiej, a nie tylko nad Wisłą.
Sprawa ma jeszcze jeden aspekt – moralny. Prostytucja, narkotyki, przemyt są w Polsce nielegalne. I nagle, choć jako przestępstwa są penalizowane, uznaje się je jako oficjalne wartości dla gospodarki i wskaźniki dla statystyk. Do czego to doprowadzi? Najpierw rząd zacznie usprawiedliwiać działalność przemytników, prostytutek, sutenerów i dilerów jako potrzebnych polskiej gospodarce, co będzie prowadziło do osłabienia walki z przestępczością i w efekcie jej wzrostu. A z czasem rząd doprowadzi do legalizacji choćby narkotyków i prostytucji, o co już dziś na lewicy podnoszą się głosy, a co jest standardem w wielu krajach UE. Trzeba zatem uznać za zdecydowanie niemoralne wliczanie dochodów z działalności przestępczej do wzrostu gospodarczego i stanowczo się temu sprzeciwiać.

dr Artur Górski
Poseł na Sejm RP (PiS)