dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Ukraina w politycznej i militarnej opresji

W Europie mamy największy kryzys od rozpadu Jugosławi. Ukrainie grozi nie tylko wojna domowa, inspirowana przez Moskwę, ale także otwarta agresja Rosji i aneksja Krymu. Należy przypomnieć słowa, które w 2008 r. wypowiedział w Tbilisi ś.p. Prezydent Lech Kaczyński: „dziś Gruzja, jutro Ukraina i kraje nadbałtyckie, później może Polska”. Niech słowa te będą przestrogą dla polskich władz i społeczności międzynarodowej. Politycy są zgodni, że obecnie bezpieczeństwo Polski nie jest zagrożone, choć rakiety rosyjskie z Kaliningradu są wymierzone w terytorium Polski, a naszego kraju nie chroni „tarcza przeciwrakietowa”. Należy pamiętać, że Władimir Putin jako samowładca jest nieprzewidywalny. Jak powiedziała do prezydenta USA Baracka Obamy kanclerz Niemiec Angela Merkel, Putin „jest odrealniony, żyje w innym świecie”. Żyje w świecie marzeń o imperialnej Rosji, przekonany o potędze swojego państwa i słabości Zachodu.
Do niedawna Rosja miała pełną kontrolę nad Ukrainą. Prezydent Wiktor Janukowicz gwarantował polityczne i gospodarcze interesy Rosji. Po okresie lawirowania między Rosją a Europą ostatecznie, na żądanie Moskwy, Janukowicz zamroził podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską i dokonał jawnego wyboru na rzecz rozwoju stosunków ze wschodnim sąsiadem. Argumentował ten wybór tym, że oferta Rosji dla Ukrainy była znacznie poważniejsza niż UE, także finansowa. Pozory, że to był wybór samych Ukraińców, zostały zachowane. Moskwa mogła świętować, bowiem jednym z priorytetów polityki rosyjskiej jest trwałe rozciągnięcie rosyjskiej strefy wpływów na wszystkie kraje dawnego ZSRS, a zatem nie tylko na Gruzję, ale też na Łotwę, Litwę, a przede wszystkim na Ukrainę.
Jednak wydarzenia na Majdanie w Kijowie przekreśliły politykę Janukowicza i Rosji. Gdy wydawało się, że prezydent Janukowicz zgniecie opozycję, posłuszeństwa odmówiły mu siły specjalne i wojsko, które nie chciało przelewać ukraińskiej krwi. A gdy dodatkowo na stronę opozycji przeszła część popierających go wcześniej deputowanych, z wszechwładnego na Ukrainie dyktatora, w jednej chwili stał się zbiegiem, obawiającym się o własne życie, całkowicie zależnym od woli Putina. Z własnego kraju uciekł chyłkiem, by z terytorium Rosjii potępiać nową ukraińską władzę.
Nowy rząd na Ukrainie jest rządem jedności narodowej wszystkich sił politycznych, które chcą niezależności Ukrainy od Moskwy i które utożsamiają się z Europą. Jeśli nawet formalnie dążą do integracji z UE i zapraszają NATO, to właśnie w celu utrwalenia niezależności od Kremla. Chcą, aby ich państwo było traktowane przez Rosję jako partner gospodarczy, a nie jako twór politycznie zwasalizowany. Nie chcą, by Ukraina była kolonią rosyjską.
Moskwa tego rządu nie uznaje. Rosjanie dążą do destabilizacji sytuacji na Ukrainie i chcą podważyć wiarygodność tego rządu przed Ukraińcami, pokazując jego słabość, mówiąc o anarchii. Ma temu służyć de facto okupacja przez Rosjan Krymu i inspirowane przez Moskwę prowokacje w różnych częściach wschodniej Ukrainy, w tym w Doniecku. Rosja dąży do podziału Ukrainy i do aneksji przynajmniej części jej terytorium, za co odpowiedzialnością chce obarczyć tamtejszy rząd. O mistyfikacji ze strony Rosji świadczy to, że Putin wysłał wojska rosyjskie na Krym bez emblematów i okłamuje opinię publiczną, że to nie są wojska rosyjskie. Ponieważ obecne władze w Kijowie nie są uległe Moskwie, Rosjanie będą je destabilizować i robić wszystko, by uniemożliwić przeprowadzenie wolnych wyborów parlamentarnych i prezydenckich, które ostatecznie dadzą pełną legitymację obecnemu rządowi na Ukrainie. Dla Moskwy władza ta jest „faszystowska” i pozostanie taką nawet po demokratycznych wyborach.
Moska poczyna sobie śmiało na Ukrainie, a nawet bezczelnie, gdyż nie obawia się reakcji Zachodu. Putin, który chce przekształcić Moskwę w „drugi Rzym”, uważa, że Europa gnije, a Unia Europejska jest podzielona i słaba (rosyjska dyplomacja skuteczne rozgrywa niektóre państwa). Jest przekonany, że UE i Amerykanie nie będą w stanie mu się przeciwstawić, gdyż nie zdecydują się na otwartą konfrontację i konflikt. A jeśli nawet wprowadzą ograniczone sankcje, Rosja, która kontroluje energetycznie znaczną część Europy, nie tylko nie boi się tych sankcji, to nawet może wprowadzić swoje sankcje, choćby zakręcając kurki z gazem i ropą. Unia Europejska ma tego świadomość i mimo twardej retoryki, zna ograniczoność swoich możliwości. Dlatego tak trudno Niemcom, Francji i Wielkiej Brytanii realnie poprzeć obecną władzę na Ukrainie i zapronować rzeczywiste sankcje.
Polski rząd nie może być bierny, gdyż awantura na Ukrainie toczy się u naszych bram. Ukraińcy oczekują polskiej solidarności i aktywnego działania, ale też sytuacja wymaga tego działania od Polski. Eskalacja rosyjskiej agresji zagraża rozpadem Ukrainy. W interesie Polski jest integralna terytorialnie, niepodległa, maksymalnie suwerenna Ukraina, wolna od rosyjskich wpływów. Ale też nasze poparcie dla aspiracji narodu ukraińskiego może przełamać wzajemne niechęci, wynikające ze zbrodni Banderowców na Polakach. Ukraińcy, którzy nie lubili Polaków, mogą stać się naszymi przyjaciółmi. Polacy, którzy nie mieli zaufania do Ukraińców, mogą teraz podać im braterskie dłonie. Wspólnie wybieramy Europę i Amerykę, wspólnie przeciwstawimy się roszczeniom rosyjskiego, azjatyckiego niedźwiedzia. To nasz wspólny, żywotny interes.

Artur Górski