dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

W co grają litewskie służby specjalne

Na Wileńszczyźnie działa skrajnie nacjonalistyczny polski ruch, który może być inspirowany przez rosyjskie służby specjalne – alarmuje w specjalnym raporcie litewski Departament Bezpieczeństwa Państwa, ale nie podaje żadnych faktów, unika konkretów. W co grają litewskie służby specjalne?
Nie od dziś wiadomo, że Litwini dopatrują się dwóch wrogów swojej państwowości. Wrogiem wewnętrznym mają być litewscy Polacy, wrogiem zewnętrznym Rosja i jej służby specjalne. Działalność i „pojedyńcze incydenty” złych, radykalnych, nacjonalistycznie nastawionych Polaków, „mogą spowodować napięcie na tle narodowościowym na południowo-wschodniej Litwie, spotęgować tworzenie negatywnego wizerunku kraju w oczach litewskich Polaków”. Jednocześnie litewskie służby widzą wyraźną zbieżność między żądaniami polskiej mniejszości, w tym dotyczącymi polskiej oświaty, a polityką zagraniczną Rosji.
W takim stanowisku w oficjalnym raporcie służby specjalne pieką kilka pieczeni przy jednym ogniu. Po pierwsze, DBP odwraca uwagę od antypolskich działań Litwinów, od krzykliwych litewskich nacjonalistów. Zamiast dostrzegać negatywne konsekwencje rozlewającego się coraz szerzej po kraju agresywnego nacjonalizmu litewskiego, wymierzonego głównie w polską mniejszość, odpowiedzialnością za pogarszające się relacje polsko-litewskie służby obarczają niezidentyfikowanych polskich ekstremistów. Po drugie, DBP stara się pokazać Polaków jako narzędzie rosyjskich służb specjalnych, a tym samym skompromitować liderów polskiej mniejszości, z eurodeputowanym Waldemarem Tomaszewskim na czele, którzy zawarli przed wyborami do Parlamentu Europejskiego sojusz z jedną z organizacji rosyjskiej mniejszości.
Ale jest jeszcze trzeci aspekt tej sprawy, który może być ładunkiem wybuchowym z opóźnionym zapłonem podłożonym pod obecny litewski rząd, do którego wchodzą Polacy. Raport DBP w znacznej mierze odnosi się do rosnącego zainteresowania rosyjskich służb specjalnych m.in. sytuacją energetyczną kraju. Tymczasem na czele resortu energetyki stoi Polak Jarosław Niewierowicz, rekomendowany do rządu przez Akcję Wyborczą Polaków na Litwie. Służby negując samodzielność polskiej  mniejszości, a jednocześnie deprecjonując jej liderów poprzez sugestie działania z inspiracji Rosji, podważają wiarygodność wszystkich Polaków. Jeśli Polacy wespół z Rosjanami stanowią zagrożenie dla Litwy, to – można zinterpretować raport DBP – nie powinni mieć wpływu na kluczowe kwestie gospodarcze i energetyczne. Jeśli jest inaczej, to dlaczego w raporcie pisano krytycznie o organizacjach polskiej mniejszości i o militarnym, gospodarczym i energetycznym bezpieczeństwie Litwy, wszystko wiążąc z działaniem rosyjskich służb specjalnych?
Jest takie powiedzenie, że jeśli nie masz wroga, musisz go sobie stworzyć. Osobiście uważam, że wszystko wskazuje na to, iż „polscy radykałowie” to wymysł litewskich służb i to nie tylko z wyżej wymienionych powodów. Wszelkie radykalizmy o zabarwieniu narodowościowym mogą rodzić się jako przejaw samoobrony, jako swoisty akt desperacji przeciwko dyskryminacji otrzymującej formy prześladowania jakiejś mniejszości. Ale Polacy na Litwie nie są prześladowani. Mają możliwość demokratycznej walki o swoje wpływy w państwie i o swoje prawa. I mają świadomość, że spirala agresji po stronie polskiej tym bardziej nakręcałaby spiralę agresji po stronie litewskiego nacjonalizmu. Polacy nie chcą prowokować, nie chcą atakować, a jedynie skutecznie się bronić przed atakami litewskich nacjonalistów i nieuczciwością wielu litewskich polityków. Nie tworzą organizacji skrajnych, ultraprawicowych, agresywnych, by nie osłabiać Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, która z powodzeniem reprezentuje polską mniejszość, a do tego obecnie współtworzy rząd, starając się o poprawę relacji polsko-litewskich wbrew prowokacjom litewskiej prawicy. Zatem jeszcze raz stawiam  pytanie i pozostawiam je otwarte: w co grają litewskie służby specjalne?

Artur Górski
Poseł na Sejm RP