dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

PO albo siedem ruskich plag

Czy politycy wiedzą, co mówią? Na Konwencji wyborczej PO można było odnieść wrażenie, że nie do końca wiedzą, bo podczas obrad rozwiązał się istny worek utopijnych twierdzeń. Jednak w wykonaniu Donalda Tuska była to świadoma manipulacja i nadużycie. Jak bowiem można zinterpretować straszenie Rosją i polską prawicą wyborców, którym zapowiada się, że w przypadku klęski PO w wyborach do Parlamentu Europejskiego Polskę i Europę spotka armagedon i katastrofa?
Lider PO w swoim wystąpieniu zbudował niezwykle zawiłą, a zarazem utopijną konstrukcję. Dał do zrozumienia, że jeśli wyborcy nie zagłosują na kandydatów PO, jeśli Platforma nie wygra wyborów do Parlamentu Europejskiego, to zagrożone będzie bezpieczeństwo Polski i Europy. Od tych wyborów, od ich wyniku „zależeć będzie, czy Europa przetrwa” – przestrzegał Tusk. Podkreślał, że „wydarzenia na Ukrainie a zwłaszcza bezprzykładny akt agresji na Krym pokazują, jak ważne są wybory europejskie dla Polski”. Zatem, jeśli Polacy chcą uniknąć eskalacji rosyjskiej agresji – sugerował Tusk – powinni zagłosować na PO, bo tylko Platforma będzie potrafiła obronić Polskę i Europę przed ewentualnym rosyjskim atakiem. Jednocześnie Tusk przestrzegł wyborców przed głosowaniem na Prawo i Sprawiedliwość. Jego zdaniem, prawica chce osłabienia Unii Europejskiej, co jest oczywistą „drogą do katastrofy” Polski i Europy.
Nie ma wątpliwości, że lider PO rozwinął i ubogacił swoją argumentację wyborczą. Do niedawna straszył tylko PiS-em i Jarosławem Kaczyńskim. Teraz straszy także agresją rosyjską i Władimirem Putinem. Z wystąpienia Tuska można było wywnioskować, że siebie kreuje na zbawcę ojczyzny, a PO na przedmurze Europy, kluczową partię dla bezpieczeństwa Polski i Unii Europejskiej, wręcz drugie NATO. Jakoś zapomniał dodać, że przez lata swoich rządów doprowadził do istotnego osłabienia militarnego potencjału polskiej armii, a także uczynił z Polski wasala Niemiec, że dziś Tusk i Sikorski bez Angeli Merkel nic w Unii nie znaczą, a przy kanclerz Niemiec znaczą jeszcze mniej.
A największą utopią jawi się sugestia, że Rosja przestraszy się Polski i Unii Europejskiej, jeśli wybory do PE wygra w Polsce Platforma Obywatelska. Jeśli wybory wygra PO, Putin pewnie dziesięć razy się zastanowi, nim znów zacznie prowokować Polskę. Natomiast jeśli PO tych wyborów nie wygra, zapewne na Polskę i Europę spadnie siedem ruskich plag i Polacy pożałują, że przestróg Tuska nie słuchali. No faktycznie strach się bać, co to będzie, jeśli PO tych wyborów nie wygra. Czeka nas istny armagedon i niemal koniec świata.
Czy tak to widział także Witalij Kliczko, który był gościem Konwencji PO? Ze zdziwieniem słuchałem wystąpienia lidera ukraińskiej partii UDAR, jak dziękuje przyjaciołom z Polski, politykom PO, „którzy zawsze byli z nami, którzy byli z nami w okresie walk, którzy byli z nami na barykadach, na Majdanie”. Jakoś sobie nie przypominam, żeby politycy PO od początku byli na Majdanie i wspierali dążenia ukraińskiego narodu.
Natomiast pamiętam, jak minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski dezawuował polityków PiS, którzy jako pierwsi – z Jarosławem Kaczyńskim na czele – pojechali na Majdan i opowiedzieli się przeciwko autokratycznej, prorosyjskiej władzy Wiktora Janukowycza. Pamiętam także, jaką rolę odegrał tenże polski minister, gdy podczas rozmów opozycji z Janukowyczem wymuszał na pierwszych kapitulację i zawarcie porozumienia w słowach: „Jeśli nie podpiszecie tego porozumienia, wszyscy będziecie martwi!”. Lider UDAR-u zapomniał? A może się pomylił? Gdy zobaczyłem twarze polityków PO z pierwszego rzędu, których pokazała kamera podczas wystąpienia Kliczki, upewniłem się, że ukraiński polityk także nie wie, co mówi. Bowiem takiej zbiorowej konsternacji na twarzach liderów PO dawno nie widziałem.

Artur Górski