dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Kto wesprze Polaków na Litwie

Często bywam na Litwie i rozmawiam z tamtejszymi Polakami. Są wdzięczni Polsce za wsparcie materialne, niestety malejące ze strony polskiego rządu i przychodzące w ostatnich latach z dużym opóźnieniem. Mają jednak żal do polskiej władzy, że nie udziela im należytego politycznego wsparcia w relacjach z Litwinami. Tam gdzie trzeba z nimi rozmawiać nie rozmawia, a jak już rozmawia, to zupełnie jałowo, bez przekonania, bez należytej determinacji i konsekwencji. Można odnieść wrażenie, że MSZ przyjął zasadę, że skoro AWPL weszła do litewskiego rządu, to prolemy polskiej mniejszości na Litwie stały się wewnętrzną kwestią tamtejszej ekipy władzy.
Polacy na Litwie to widzą. Dostrzegają, że ich problemy są ciężarem przekraczającym możliwości udźwignięcia ich przez polski rząd, który Polaków mieszkających na Litwie traktuje jako kłopot, ciężar, także finansowy, a nie wyzwanie dla polityki polskiej. Dlatego czekają na zmianę jakości podejścia rządu polskiego do Litwy, czekają na rząd Prawa i Sprawiedliwości. Liczą na nasze skuteczne wsparcie ich spraw, na gwarancję ich praw jako mniejszości, a my nie możemy ich zawieść.

Pozorowane działania rządu PO-PSL

W litewskich mediach (w polskich nie zauważyłem) pojawiła się informacja, że przy okazji obchodów narodowego święta Litwy z litewskim prezydium Zgromadzenia Parlamentarnego Sejmu i Senatu RP i Sejmu Republiki Litewskiej rozmawiała polska delegacja w osobach wicemarszałek Sejmu RP, przewodniczącego polskiej delegacji do Zgromadzenia Eugeniusza Grzeszczaka (PSL) oraz posła na Sejm RP Tadeusza Aziewicza (PO). Przedmiotem obrad była realizacja zapisów Traktatu między Rzecząpospolitą Polską a Republikąp Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy z dn. 26 kwietnia 1994 r.
Jak drugą kadencję jestem członkiem Zgromadzenia, kolejny raz analizowano Traktat ze względu na niewypełnienie przez stronę litewską kilku kluczowych artykułów. Dziwię się tematowi tego spotkania, działaniom całkowicie bezpłodnym. Cała sytuacja jest bowiem od dawna dobrze znana, oczekiwania strony polskiej były wielokrotnie werbalizowane i konsekwentnie zbywane przez stronę litewską. W nieco lepszej koniunkturze politycznej, a ta również teraz taką się wydaje, rząd deklarował realizację niektórych postanowień traktatowych (np. pisownię nazwisk w polskim brzmieniu), ale później cała sprawa była blokowana w Sejmasie. Podobnie jest teraz, gdzie został przygotowany w rządzie projekt ustawy o mniejszościach narodowych, budzący jeszcze sporo kontrowersji, ale jest tak skutecznie blokowany przez prawicową opozycję, że nawet nie może trafić pod obrady Sejmasu, a premier Algidras Butkevičius bezradnie rozkłada ręce, mimo, że koalicja rządowa dzięki polskim posłom ma dużą przewagę w izbie.
Wydaje się, że obecny rząd z kierującym dyplomacją Radkiem Sikorskim, który po opuszczeniu polskiej frakcji z obrad Sejmasu podczas wystąpienia Landsbergisa ograniczył się do śmiesznego skwitowania tego faktu jednym zdaniem na Twitterze, nie jest wstanie skutecznie wesprzeć działań Polaków z Litwy. Za bardzo ogląda się na stronę litewską, a za mało przejmuje losem Polaków z Wileńszczyzny. Przykładem jest okres litewskiej prezydencji, całkowicie zmarnowany przez stronę polską, która zamiast wykorzystać zainteresowanie Litwą wszystkich krajów UE do zaprezentowania naszych problemów z tym krajem, schowano głowę w piasek. Zamiast twardo zażądać od Litwinów, w świetle europejskich kamer, realizacji postulatów polskiej mniejszości, rząd uznał, że nie będzie Litwinom przeszkadzał w gładkiej prezydencji.
Dopiero przyszły gabinet pod kierownictwem Prawa i Sprawiedliwości odejdzie od pozorowanych działań i naprawi realne zaniedbania obecnego rządu. Te działania mogą rozpocząć się już dzisiaj, choć opozycja ma ograniczone pole działania.

Co dziś PiS powinien zrobić dla Polaków z Wileńszczyzny

PiS powinno w trybie pilnym włączyć się w akcję „Solidarni z Solecznikami” i odpowiedzieć na apel Związku Polaków na Litwie, aby wesprzeć tych naszych rodaków, którzy są obciążani finansowo coraz większymi karami za język polski na Litwie, sięgającymi ostatnio ponad 43 tys. litów (ponad 12,5 tys. euro) dla jednej osoby. To niebotyczne kwoty, nie możliwe do indywidualnego udźwignięcia przez Polaków z Wileńszczyzny. A kary dotykają Polaków nie tylko z rejonu solecznickiego, ale także wileńskiego, nie tylko urzędników lokalnej administracji, ale też osoby prywatne. Dlatego potrzebna jest solidarność ponad granicami, realne wsparcie finansowe na rzecz utrzymania polskości na Wileńszczyźnie.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński powinien w najbliższych tygodniach, zapewne już po planowanym na połowę lutego Kongresie PiS, osobiście pojechać do Solecznik, stolicy rejonu solecznickiego na Wileńszczyźnie, a tam spotkać się z merem Zdzisławem Palewiczem, prawdziwym gospodarzem tej ziemi. Przede wszystkim jednak powinien wesprzeć Bolesława Daszkiewicza, dyrektora administracji Samorządu Rejonu Solecznickiego, który jest ofiarą ostatniego orzeczenia sądowego. Pan Daszkiewicz musi wiedzieć, że nie jest sam, że stoją za nim rodacy z kraju, że Polska za nim stoi.
Będzie to też okazja do spotkania z solecznickimi radnymi Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (mają 22 radnych na wszystkich 25), pracownikami samorządu, ale przede wszystkim ze zwykłymi mieszkańcami rejonu. A warto podkreślić, że jest to rejon najliczniej zamieszkały przez Polaków, którzy stanowią tam niemal 80 proc. ludności.
Prezes Kaczyński powinien też spotkać się z polską frakcją w litewskim Sejmasie, która liczy 8 posłów. Starostą frakcji Akcji Wyborczej Polaków na Litwie jest Rita Tamaszuniene. Polscy posłowie po opuszczeniu historycznej sali posiedzeń w ramach protestu zostali przez polityków litewskich napiętnowani jako zdrajcy. Pojawiły się głosy, że takie osoby nie powinny zasiadać w Sejmasie, a w krytyce zachowania Polaków, jakoby kompromitujących Litwę na arenie międzynarodowej, prym wiodła prezydent państwa Dalia Grybauskaité, znana ze swojej niechęci do Polaków. Dlatego bardzo potrzebne jest wsparcie polskich posłów na Litwie przez Jarosława Kaczyńskiego.
Ważnym punktem takiej wizyty powinno być spotkanie prezesa PiS z Jarosławem Narkiewiczem, wiceprzewodniczącym Sejmasu z ramienia AWPL, a zatem jedną z kluczowych postaci w polityce litewskiej. Ważne, aby z Narkiewiczem wymienić się poglądami, by prezes Kaczyński dobrze poznał oczekiwania ze strony tamtejszych Polaków i możliwości bliskiej współpracy z nimi. (Wiem, że wkrótce wiceprzewodniczący Sejmasu chce zaprosić prezesa Kaczyńskiego na takie spotkanie.) Logiczną konsekwencją takich rozmów może być ich wspólna konferencja prasowa, na której prezes Kaczyński mógłby nie tylko odnieść się do problemów w bieżących relacjach polsko-litewskich, ale także zaprezentować elementy nowego programu PiS w tych sprawach, które będą realizowane po przejęciu władzy w Polsce. Zapowiedź naszych działań mających poprawić sytuację Polaków mieszkających na Litwie będzie nie tylko sygnałem dla nich, ale także dla Polaków żyjących w naszym kraju, że PiS poważnie traktuje los naszych rodaków żyjących na dawnych Kresach Rzeczypospolitej i na tym kierunku będzie prowadziło zdecydowaną, ale i mądrą politykę.
Wodzu, rozważ moje propozycje i jedź wkrótce na Litwę. Tamtejsi Polacy na Ciebie czekają!

Poseł Artur Górski (PiS)
Wiceprzewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Sejmu i Senatu RP i Sejmu Republiki Litewskiej