dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Bogactwo godne szacunku

My, konserwatyści żyjemy w świecie ruin. W świecie umierającego ducha, ginących wartości, które przez wieki konstytuowały narody Europy, a dziś, każdego dnia, są wywożone na śmietnik historii. Zostały oficjalnie potępione i skazane na zapomnienie, jako niepostępowe, nazbyt krępujące swobodę jednostek. Jeśli jeszcze czasem toleruje się ostatnich strażników starego świata, wiernych obrońców prawdziwych wolności i wyznawców jedynego Boga, to tylko dlatego, że uważa się ich za ludzi naiwnych lub mało groźnych głupców, którzy i tak nie powstrzymają zagłady, nie zatrzymają pochodu nihilistycznej rewolucji i zalewu barbarzyństwa. Pamiętajmy – pisał Nicolás Gómez Dávila – jeśli Europejczyk ostatecznie zdejmie chrześcijańską tunikę i klasyczną togę, nie pozostanie z niego nic poza barbarzyńcą o bladym obliczu.
Wolny rynek jest elementem zagłady świata wartości, ale też może być nadzieją na jego odrodzenie. Kojarzy się z bogactwem i ubóstwem, i zazwyczaj z perspektywy tych pojęć jest oceniany. A często jedynym kryterium oceny jest materialna strona życia człowieka, czyli grubość jego portfela. Wolny rynek jest wtłaczany w ramy ideologii, które albo wynoszą go na piedestał, kosztem świata wartości, albo bezgranicznie go potępiają, gdyż często wprowadza nieuczciwość, zabija ludzie sumienia.
Pamiętajmy, że ani bieda, ani bogactwo nie są kategoriami ducha, nie są synonimem dobra i zła, choć oczywiście bieda sama w sobie jest złem. Prawo do godnego życia, prawo do wolności, a zatem także prawo do bogacenia się ma każdy człowiek. Nie każdy potrafi godnie przeżyć swoje życie, tak jak bardzo wielu ludzi nie potrafi korzystać z wolności i odnajdywać się w rzeczywistości wolnego rynku. I nie chodzi tu tylko o wykształcenie i zdolności, o predyspozycje psychiczne i kompetencje, o pracowitość lub lenistwo. Chodzi tu przede wszystkim właśnie o umiejętność godnego życia i zdolność czynienia dobra – niezależnie od stanu posiadania, czyli dzielenia się swoimi dobrami z innymi ludźmi, tymi potrzebującymi. Bogactwo może sprzyjać rozwojowi ducha i upowszechnianiu prawdy, a może także ducha zabijać, a prawdę dławić. Ważne, aby każdy człowiek, i ten biedny i ten bogaty, chciał służyć innym ludziom przez służbę Bogu. A dobra materialne mogą temu dopomagać.
Jaka jest w tym wszystkim rola państwa? Pamiętajmy, że egalitaryzm liberalnej demokracji nie wytępił bogatych, a jedynie bogatych godnych szacunku. Zatem państwo musi przywrócić szacunek dla wolnego rynku i własności prywatnej, ale tym samym także dla bogactwa. Będzie to możliwe, jeśli bogacenie się nie będzie celem samym w sobie, tylko stanie się źródłem rozwoju wartości duchowych i przyczyni się do wzrostu społeczeństwa chrześcijańskiego. Tak się stanie, jeśli bogactwo będzie zdobywało się uczciwą pracą, połączoną z inicjatywą, a niekiedy i odwagą. Zatem dziś rolą rządzących jest przede wszystkim stać na straży uczciwej pracy i wskazywać obywatelom potrzebę umiejętnego korzystania z owoców wolności gospodarczej, aby było realizowane właściwie rozumiane dobro wspólne, w duchu chrześcijańskim. Wtedy bogactwo zacznie uszlachetniać, a barbarzyństwo znajdzie się w defensywie. Świat zacznie podnosić się z ruin, a konserwatyści, których bardzo wielu jest w Prawie i Sprawiedliwości, będą mogli śmiało powiedzieć, że zadanie swoje wykonali.

dr Artur Górski
Poseł na Sejm RP