dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Idea jagiellońska

Dziś, gdy Polska jest niemalże jednolita narodowościowo i wewnętrznie słaba, nawet teoretycznie nie rozważa się możliwości odrodzenia unii łączącej Polskę z Litwą, Białą Rusią czy Ukrainą; nie wraca się do idei jagiellońskiej, która wydaje się anachroniczna. Trzeba jednak pamiętać, że wschodnia polityka Jagiellonów na polskim tronie, począwszy od unii horodelskiej w 1413 r., a skończywszy na unii lubelskiej w 1569 r., była szeroko rozważana zarówno w okresie zaborów, jak i w II Rzeczypospolitej, gdzie brano pod uwagę aspekty: religijny, kulturowy, gospodarczy i polityczny. Miały one świadczyć o mądrości polskich władców i ówczesnego narodu politycznego, mądrości, której brak często zarzuca się obecnej polskiej klasie politycznej, pozbawionej wizji i dalekosiężnych celów.

Jedną z pełniejszych definicji idei jagiellońskiej stworzył Witold Kamieniecki w 1928 r. Brzmiała ona następująco: „Idea jagiellońska jest to system polityczny, polegający na przyciąganiu do Państwa Polskiego w drodze dobrowolnych akcesów, unii, terytoriów ościennych wypełniających obszar geograficzny między Karpatami i Bałtykiem. Utworzona w drodze unii Rzeczypospolita Jagiellońska opierała się w swej budowie na następujących zasadach: ustrój związkowy (Korona-Litwa), w jego obrębie autonomie poszczególnych części składowych, administracja złożona z miejscowych obywateli, równouprawnienie językowe, tolerancja wyznaniowa, rozwój demokratycznych wolności obywatelskich, uzgodnienie patriotyzmu państwowego Rzeczypospolitej z patriotyzmami lokalnymi i lokalno-narodowymi, apostolstwo cywilizacji zachodniej”.

Rok później tę definicję uzupełnił zasadniczo nieprzychylny idei narodowiec Władysław Konopczyński. Jego zdaniem, idea jagiellońska z jednej strony oznaczała przeciwieństwo zaborczego imperializmu w polityce zagranicznej, zaś z drugiej strony miała być zaprzeczeniem nacjonalizmu w polityce wewnętrznej, zakładając przy tym jak najszerszy samorząd dzielnicowy i kulturowy. Jego zdaniem, oznaczała także indyferentyzm państwowy wobec różnic narodowościowych, językowych i religijnych, występujących w kraju. Uznał w związku z powyższym, że ideę jagiellońską najlepiej można zrealizować w federalizmie, zakładającym – konkludował ironicznie swój wywód Konopczyński – „współżycie ludów na świeżym powietrzu, pod wspólnym lekkim i niekosztownym dachem, gdzie się zaciera granica między polityką wewnętrzną i zewnętrzną, między tem, co moje i twoje”. Sceptycyzm Konopczyńskiego wynikał głównie z przeświadczenia, iż ta koniunktura międzynarodowa, która towarzyszyła pierwszym Jagiellonom tworzącym i konsumującym unię polsko-litewską, zdarza się najwyżej raz na tysiąc lat i szybko się nie powtórzy.

Należy pamiętać, że pierwszym historykiem, który szeroko dał wyraz swemu zachwytowi dla polityki Jagiellonów, był Karol Szajnocha (1818-68). W jego pracach, szczególnie w „Jadwidze i Jagielle”, można dostrzec pierwiastki rodzącej się „idei jagiellońskiej”. Oceniając unię polsko-litewską, układ zawarty w Horodle i jego następstwa, pisał, iż „był to jedyny w dziejach przykład dobrowolnego zjednoczenia się nieprzyjaznych przez wieki ludów, któremu historia jeszcze ściślejszego miała udzielić spokoju. Szczęśliwe współdziałanie różnych pobudek zmieniło tę bezprzykładną unię narodów w tem bliższą unię rodzin i ludzi”.

Zdaniem Szajnochy, Polska zawierając unię z Litwą, natchniona duchem katolicyzmu, wzięła na siebie nie tylko zadanie obrony tego kraju, ale także udzielenia mu swoich zaszczytów zachodnioeuropejskich. Zatem Polacy realizowali swoją dziejową misję zaszczepienia cywilizacji łacińskiej na ziemiach litewskich. Likwidowali wschodnie barbarzyństwo przez zaniesienie światła chrześcijaństwa, swoich obyczajów i trybu życia, przez przyjęcie przez szlachtę litewską i ruskich rodów bojarskich do polskich herbów i rodzin, ale także poprzez polskie osadnictwo gospodarcze.

Jednym z pierwszych ideowych naśladowców i kontynuatorów historycznej myśli Szajnochy był Julian Klaczko (1825-1906), autor dzieła „Aneksja w dawnej Polsce (Unia Polski z Litwą)”, w którym chciał ludziom uprzytomnić, jak powstała i utworzyła się dobrowolna unia dwóch narodów, unia pamiętna i wzmocniona krwią, rozlewaną w tym wieku od Warszawy do Wilna, początkiem swoim sięgająca wieków średnich, owej epoki barbarzyństwa, zwanej wiekiem czternastym.

W opinii Klaczki, Polska w czasach Jagiellonów, w zetknięciu z innymi państwami, dawała dowody bezinteresowności i wspaniałomyślności. Wśród powszechnego łupiestwa pozostała czystą od niesprawiedliwej grabieży cudzych ziem, obcą chciwości, wówczas nawet, gdy miała łatwą sposobność sprostowania granic lub podjęcia misji Opatrznościowej. Przykładem tej wspaniałej polityki, opartej na moralności chrześcijańskiej, była właśnie unia Polski z Litwą, która stworzyła potężne w świecie mocarstwo bez rozlewu krwi.

Drugim wielkim kontynuatorem myśli Szajnochy był czołowy przedstawiciel krakowskiej szkoły historycznej Józef Szujski (1835-83), autor „Dziejów Polski”.

Szujski widział olbrzymie cywilizacyjne zasługi Polski na wschodzie. Pisał: „Zaniesienie wiary na Litwę, przetworzenie olbrzymiej przestrzeni wschodniej na jednolitą, obyczajem i cywilizacją prawie jednostajną sadybę zachodniej, szlacheckiej rycerskości, posunięcie municypalnych porządków prawa niemieckiego w miastach, miasteczkach i wsiach, poza Dniepr i Dźwinę, było pracą absorbującą niemożebnie i decentralizującą  siłę społeczeństwa, ale pracą dodaną, pracą posuwania naprzód Europy i europejskości”. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że Szujski jednocześnie pochwalał tolerancyjne podejście Jagiellonów do spraw wyznaniowych i narodowościowych. Jego zdaniem, udając relacje oparte na wolności i tolerancji, uzgadniając „demokratyczne” instytucje, Polska odbierała atuty samodzierżawnej Moskwie.
Pojętnym uczniem Szajnochy i Szujskiego okazał się Stanisław Smolka (1854-1924), kolejny przedstawiciel krakowskiej szkoły historycznej, jej „młodego pokolenia”. Jego głównymi dziełami traktującymi o Jagiellonach były „Kiejstut i Jagiełło” oraz „Unia Litwy z Koroną”.

Smolka podobnie jak inni piewcy polityki Jagiellonów zwracał uwagę na misję cywilizacyjną Polski na Wschodzie. Jego zdaniem, unia polsko-litewska była korzystna dla rozwoju całej cywilizacji zachodniej, gdyż gdyby Jagiełło jako katolik nie przyjął polskiej korony, zapewne zostałby carem, a cały wschód Europy na kilka wieków cofnąłby się do Azji. Pod tchnieniem unii rozwiało się groźne widmo azjatyckiej potęgi, która miała zaciążyć nad Europą, jeśli nie na zgubę zachodniej cywilizacji, to na nieszczęście ludów przez nią ocalonych – pisał. Natomiast dzięki unii, sama Litwa stała się na wschodzie krzewicielką katolickiej wiary i zachodniej cywilizacji.

Kolejnym przedstawicielem „młodego pokolenia” historycznej szkoły krakowskiej był ostatni wielki przywódca „Stańczyków” Michał Bobrzyński (1849-1935), także autor „Dziejów Polski”. W opinii Bobrzyńskiego, unia Polski i Litwy była koniecznością spowodowaną pogłębiającą się ekspansją Zakonu Krzyżackiego na obydwa państwa. Aby sprostać zadaniu walki z naporem teutońskim, nastąpiło zbliżenie narodów i stworzenie z dwóch przecież niesłabych państw jednego mocarstwa, przez przyłączenie Litwy do Korony. Wezwanie na tron Jagiełły „zbawiło więc Polskę od zagłady, grożącej jej ze strony Krzyżaków, uczyniło z Polski potęgę, około której zaczęła się obracać polityka wszystkich państw ościennych, umożliwiło jej spełnienie wielkiego posłannictwa, które już Kazimierz Wielki już wskazał, cywilizacji Wschodu”. Unia bowiem zdaniem Bobrzyńskiego miała wymiar szeroko rozumianego posłannictwa cywilizacyjnego na Wschodzie. Litwa została nie tylko obroniona przed krzyżakami, ale zyskała zasady chrześcijaństwa, podstawy materialnego rozwoju oraz prawa polityczne i wolności obywatelskie.

W okresie II Rzeczypospolitej największym piewcą „idei jagiellońskiej” był konserwatysta i publicysta wileński Stanisław Cat-Mackiewicz (1896-1966), ideowy uczeń Michała Bobrzyńskiego. Zdaniem Mackiewicza, Jagiełło w Unii krewskiej przyłączył państwo litewskie do Polski, potem miała miejsce nie inkorporacja Litwy, lecz unia polsko-litewska, w każdym razie Polska powiększyła się o Litwę, a nie Litwa o Polskę. Na Litwę wreszcie Polacy zanieśli swoją wiarę, swoją kulturę, swoje instytucje prawne – sławił Cat powołanie Jagiełły na tron polski.

Mackiewicz cenił Jagiellonów przede wszystkim za ich politykę zagraniczną. Dostrzegał, że Jagiełło i brat jego Witold rządzący na Litwie, nigdy nie wojowali jednocześnie przeciw Zakonowi Krzyżackiemu i Wielkiemu Księstwu Moskiewskiemu. A przecież i Zakon Krzyżacki, i Wielkie Księstwo Moskiewskie każde z osobna było o wiele słabsze od Jagiełło-Witoldowego mocarstwa. Faktycznie, zanim doszło do wojny z Zakonem w 1409 r., spodziewając się jej, Witold zawarł w 1408 r. pokój z Moskwą pod rzeką Ugrą. Tym samym zabezpieczył się od wschodu.

Jeszcze bardziej imponująca była ekspansja w oparciu o zasadę dynastyczną, która była tym bardziej możliwa, że Kazimierz Jagiellończyk miał sześciu synów. Zdaniem Cata, powielającego opinię Bobrzyńskiego, Kazimierz obmyślił największy, najśmielszy plan, na jaki się Polska w całym swoim istnieniu dziejowym zdobyła. Zmierzając związać ściśle z Polską i przyłączyć do niej nie tylko Litwę i Prusy, ale także Czechy, Węgry a nawet i Wołoszę, mniemał Kazimierz, że jeden panujący tylu i tak odmiennych państw pomyślnie rządzić i utrzymać nie zdoła. Mając zaś sześciu synów, postanowił z tego skorzystać i osadzając na tronie każdego z tych państw jednego z synów, wszystkich braci pod przewodnictwem króla polskiego ścisłym przymierzem zjednoczyć, a tym samym z Polski utworzyć ognisko jednej wielkiej federacji narodów pod jagiellońskim berłem. Plan ten tak dokładnie był obmyślany, że jeden z synów Kazimierza Fryderyk przyjął święcenia kapłańskie, ażeby objąć stolicę biskupią a zarazem książęcą, warmijską, i na czele Prus stanąć. Choć nie udało mu się całego tego planu zrealizować, to jednak, dla porównania, gdy w chwili ślubu Jadwigi z Jagiełłą państwo polskie obejmowało zaledwie 100 tysięcy km. kw., w chwili zgonu Kazimierza Jagiellończyka – 1 100 000 km kw. Dom Gedymina ujedenastokrotnił terytorium państwowe. Nie sposób nie przyznać, że była to polityka odpowiadająca zamiarom jej twórców. Jedno jest pewne, za panowania Kazimierza Jagiellończyka Polska była mocarstwem europejskim, z którym wszystkie państwa się liczyły, o którego względy zabiegały inne królestwa.

Mackiewicz był jednym z nielicznych, którzy chcieli zrealizować ideę jagiellońską u zarania II Rzeczypospolitej. Swoje nadzieje pokładał w marszałku Józefie Piłsudskim, który był gorącym federalistą, ponoć marzącym o połączeniu Litwy kowieńskiej z Litwą wileńską. Federacyjne sympatie Piłsudskiego miała odzwierciedlać jego odezwa wydana do mieszkańców Wilna po zajęciu miasta przez armię polską 19 kwietnia 1919 r. W odezwie tej znalazły się takie słowa jak: „…do mieszkańców b. Wielkiego Księstwa Litewskiego”. Zdaniem Cata, Piłsudski chciał restaurować Wielkie Księstwo Litewskie i połączyć je z państwem polskim.

Mackiewicz wierzył, że państwa graniczące z Polską, oswobodzone przez Polskę od Rosji, wpadną z łatwością pod wpływ Polski, że Polacy będą mogli je po pewnym czasie spolonizować, jak szlachta polska dawnej Rzeczypospolitej spolonizowała Litwę i Ruś. Jednak na to potrzeba było czasu, aby Polska znów stała się państwem atrakcyjnym. „Czy federacja w przyszłości jest możliwa? Oczywiście tak, ale trzeba aby Polska posiadała atrakcje w swym ustroju, swej kulturze, swej sile militarnej, sile ekonomicznej, które by sprawiały, że chęć do federacji z jednostronnej przekształciła się na dwustronną. Historię Jagiellonów powtórzyć można, należy jednak naprzód odtworzyć wszystkie te czynniki, które pozwoliły królowi i hospodarowi, Zygmuntowi Augustowi, do skutku doprowadzić Unię Lubelską” – pisał Mackiewicz, który do końca życia nie chciał przyjąć do wiadomości rozwodu Jagiełły z Jadwigą.

Na koniec warto przytoczyć opinię Oskara Haleckiego, który na dwa lata przed II wojną światową niezwykle trafnie ujął zadanie historii w kontekście „idei jagiellońskiej”. Według niego, „obowiązkiem historii i historyków jest spełnić swe zadanie wobec państwa, które w najświetniejszym okresie swej przeszłości szuka obiektywnego uzasadnienia swych dzisiejszych aspiracji mocarstwowych; wobec narodu, który po zrealizowaniu idei niepodległości, stanąwszy na progu nowej epoki, w ściślejszym, lecz i trudniejszym niż kiedykolwiek współżyciu państwowym i międzypaństwowym z innymi narodami, ogląda się za nową ideą przewodnią i intuicyjnie zwraca się w tym celu ku dawnej, lecz wiecznie świeżej idei jagiellońskiej”.

Idea jagiellońska jest jedną z największych idei państwowych, które narodziły się na ziemiach państwa polskiego. Jest ona niezmiennie związana ze wschodnią polityką zagraniczną Polski, obejmującą dzisiejsze Litwę, Białoruś i Ukrainę, i nawet dziś powinna być przedmiotem refleksji tych polityków, którzy myślą o silnej, na swoją miarę mocarstwowej pozycji Polski w Europie.