dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Deportowani i zniewoleni – sytuacja Polaków z Wileńszczyzny i terenów Litwy Kowieńskiej w latach 1945-1947

Deportowani i zniewoleni –

sytuacja Polaków z Wileńszczyzny i terenów Litwy Kowieńskiej

w latach 1945-1947

 

„Polacy chcieli Kowna,

a teraz żebrzą o kawałek chleba”

gen. Vladas Negavicius

 

Wraz z końcem II wojny światowej i zmieniającymi się granicami państw, wystąpił problem przesiedleń – Niemców z „ziem odzyskanych” za Odrę, a Polaków z utraconych Kresów II Rzeczypospolitej na tereny opuszczone przez Niemców. Kwestie te, uzgodnione między zachodnimi aliantami a Sowietami (z pominięciem legalnego rządu polskiego)[1], były w pełni akceptowane i realizowane przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, a następnie rząd ludowy, również mający legitymację moskiewską. Przesiedlenia Polaków objęły tereny uznane za litewskie, białoruskie i ukraińskie. Osoby, które objął exodus z terenów dzisiejszej Litwy w latach 1945-1947, stanowiły 15% wszystkich przesiedlonych, z Białorusi – 22%, z Ukrainy – 63%.

Przesiedlenia były przeprowadzane na podstawie tzw. umów republikańskich, czyli porozumień zawartych między PKWN a trzema republikami sowieckimi: litewską, białoruską i ukraińską. Układ między Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego a Rządem Litewskiej Socjalistycznej Republiki Rad, dotyczący ewakuacji obywateli polskich z terytorium LSRR i ludności litewskiej z terytorium Polski został zawarty 22 września 1944r. i miał obowiązywać dwa lata. Do tego czasu ewakuacja obywateli polskich z terenów Wileńszczyzny miała zostać zakończona.

 

Uwarunkowania polityczne wysiedleń

Rząd zainstalowany w Lublinie, a później przeniesiony do Warszawy był za jak najszybszą repatriacją Polaków na „ziemie odzyskane”. Uważano, że szybkie osiedlenie ludności polskiej na tych terenach będzie miało istotny wpływ na trwałość nowych zachodnich granic; miało tworzyć fakty dokonane, które trudno będzie później kwestionować[2]. Aby skutecznie przeprowadzić akcję przesiedleńczą, na mocy dekretu PKWN z 7 października 1944r. powołano Państwowy Urząd Repatriacyjny, który wyposażono w ograniczone środki techniczne i finansowe. To pełnomocnicy tego urzędu zajmowali się rejestrowaniem chętnych do przesiedlenia i wydawaniem im stosownych dokumentów. Urząd Głównego Pełnomocnika PUR na tereny litewskie umiejscowiono w Wilnie.

Władze w Warszawie kilka razy domagały się przedłużenia terminów rejestracji i deportacji z powodu „agitacji z Londynu” i trudności organizacyjnych, które wynikały po stronie litewskiej. „Władze polskie – pisał Jan Czerniakiewicz – nie zaprzestały starań, aby umożliwić wyjazd do kraju tym, którzy tego zechcą, uważano bowiem, że wiele osób z powodu działalności litewskich władz bezpieczeństwa, a także przeszkód stawianych przez władze lokalne, nie znalazło się na listach osób zapisanych do wyjazdu do Polski”[3].

Gdy repatriacja opóźniała się, a władze litewskie były głuche na polskie postulaty, 16 stycznia 1946r. przedstawiciel rządu z Warszawy skierował do Komisariatu Ludowego Spraw Zagranicznych Rosji sowieckiej memoriał w sprawie przyspieszenia repatriacji ludności polskiej z ZSRR. W memoriale tym Warszawa domagała się, aby „prowadzić repatriację nieprzerwanie, nie bacząc na warunki zimowe”, a także, aby w pierwszej kolejności objęła chłopów, gdyż „to jest niezbędne dla pomyślnego przeprowadzenia akcji siewnej w zachodnich terenach Polski”[4].

Realizując politykę zastępowania ludności niemieckiej ludnością polską na „ziemiach odzyskanych”, transporty z przesiedleńcami z Wileńszczyzny, ale także z Grodzieńszczyzny, były kierowane głównie na Pomoże, Warmię i Mazury. Pociągi trafiały do Gdańska, Braniewa, Olsztyna, Torunia, Szczecina i Poznania, ale często zatrzymywały się dla wyładunku pasażerów w małych miejscowościach, a nawet w szczerym polu. „Czystka odbyła się z pogardą dla godności ludzkiej, w urągających warunkach sanitarnych, w bydlęcych wagonach, pod konwojem enkawudzistów rewidujących wagony i ścigających członków polskich organizacji niepodległościowych, bez wiedzy osiedlonych o nowym miejscu zamieszkania”[5].

Przesiedleńcy przybywali na ogół w zwartych grupach, nierzadko z księdzem na czele i osiedlali się na jednym terenie, zasiedlając np. jakąś opuszczoną wieś czy część miasteczka. Zazwyczaj ludzie trzymali się razem, gdyż łączyła ich nie tylko wspólnota losu, ale także pochodzenie z jednego lub sąsiednich powiatów z Kresów. Przybywając ze swym inwentarzem, dobrami, narzędziami, zapasami ziarna siewnego itp., stanowili ważny element stabilizacji na ziemiach w tym burzliwym okresie[6].

Jednak w maju 1946r. okazało się, że wiele tysięcy osób, pomimo rejestracji, wstrzymywało się pod różnymi pretekstami z wyjazdem (głównie ludność wiejska, która godziła się na wyjazd dopiero we wrześniu, po zakończeniu prac rolnych). Część osób w ogóle wycofała swoje zgłoszenie, w tym grupa mieszkańców Wilna, dochodząc do wniosku, że nie można opuszczać Matki Boskiej Ostrobramskiej, której zawdzięczali ocalenie z wojennej pożogi. Rosjanie podejrzewali, że jest to wynikiem agitacji polskich księży i sióstr zakonnych.

W związku z tym Jakub Berman zaprosił do siebie Karola Popiela, polskiego polityka chrześcijańsko-demokratycznego, związanego z Kościołem katolickim, wówczas posła do Krajowej Rady Narodowej. Członek Biura Politycznego i KC zasugerował Popielowi spotkanie z przebywającym na wygnaniu w Białymstoku metropolitą wileńskim ks. abp. Romualdem Jałbrzykowskim, którego – dowodził Berman – słuchają księża po drugiej stronie granicy, a oni mają ogromny wpływ na postępowanie swoich parafian. Popiel miał wpłynąć na Arcybiskupa, aby księża katoliccy pozostający w Wilnie i na Wileńszczyźnie zachęcali swoich wiernych, by wyjeżdżali do Polski.

Popiel spotkał się w tej sprawie z abp. Jałbrzykowskim, który miał mu odpowiedzieć: „Kościół formalnie nic w tej sprawie nie może zrobić, ale na pewno miejscowi księża w miarę swych możliwości będą uświadamiać i pomagać. Trudność polega tylko na tym, że księża nie mogą w tym wypadku dawać przykładu. Oni jako kapitanowie okrętu musieliby wychodzić ostatni. Dopóki parafianie pozostają na miejscu oni muszą pozostać z nimi”[7]. Te działania nie miały jednak większego wpływu na decyzje Polaków, a raczej świadomość, że zostając będą mieszkać na terytorium Rosji sowieckiej, gdzie własność nieruchoma podlega nacjonalizacji, a nie w Polsce czy w wolnym państwie litewskim.

Również władze Litewskiej Socjalistycznej Republiki Rad początkowo były za szybkim wyjazdem Polaków, ale głównie z Wilna, które miało zostać całkowicie oczyszczone z elementów polskich. Litwini wychodzili z założenia, że Wilno pozbawione Polaków, w którym na ulicach nie będzie królowała polska mowa, zatraci charakter polskiego miasta. I aby przyspieszyć lituanizację miasta, z całej Litwy zaczęto ściągać do niego Litwinów, przekazując im odebrane Polakom nieruchomości. Tu także chodziło o fakty dokonane, od których nie będzie odwrotu.

Natomiast w 1945r. władze litewskie odmawiały zgody na szybką ewakuację chłopów z Wileńszczyzny. Litwini obawiali się, że po zniszczeniach wojennych i szerokiej ewakuacji ludności na dużych obszarach rolniczych wokół Wilna zabraknie rąk do pracy, co spowoduje znaczący spadek produkcji, to zaś pogłębi kryzys gospodarczy i wywoła głód[8]. Dlatego z jednej strony obiecywano polskim chłopom, że jeśli zostaną, nie będą usunięci siłą ze swoich domostw, albo straszono ich i mnożono trudności formalne (np. kazano zapłacić w jednej transzy zaległe podatki, odbierano wizy i karty ewakuacyjne pod pretekstem braku pieczątki, domagano się potwierdzenia dokumentami narodowości polskiej, czego wielu chłopów nie potrafiło uczynić). Dopiero w 1946r., po interwencjach Warszawy, Litwini zintensyfikowali działania mające na celu wywiezienie większej liczby polskich chłopów. Natomiast byli zdecydowanie i konsekwentnie przeciwni wyjazdowi do Polski osób z Kowieńszczyzny. Objęli je akcją relituanizacyjną, uważając za spolszczonych Litwinów i tylko nielicznym udało się wyjechać lub „na dziko” dostać do Polski.

Należy zadać pytanie, jak do kwestii ewakuacji ludności odnosił się oficjalny rząd polski w Londynie i Komenda Główna AK. Władze cywilne początkowo odnosiły się przeważnie negatywnie do ewakuacji ludności, gdyż liczyły, że przyszłą przynależność Wileńszczyzny rozstrzygnie plebiscyt. Ich zdaniem wyjazd wielu tysięcy Polaków osłabiał polskość tych ziem, był na rękę nowym okupantom. Dowództwo AK wychodziło jednak z założenia, że wyjazd uchroni wielu Polaków przed zemstą ze strony Litwinów i represjami ze strony sowieckiej służby bezpieczeństwa – NKWD (aresztowania i wywózki do łagrów i na przymusowe roboty nasiliły się z początkiem 1945r.[9]).

Po konferencji w Jałcie (luty 1945r.), gdy było już ostatecznie wiadomo, że Wileńszczyzna znajdzie się poza granicami Polski, podjęto decyzję o ewakuacji struktur AK z tych terenów (przerzucono do Polski ok. tysiąca osób związanych z podziemiem niepodległościowym), a pozostałym Polakom z Wileńszczyzny pozostawiono swobodny wybór, czy chcą pozostać na ziemi swych przodków, czy jechać do Polski. Znamienne w tej sprawie były „Instrukcje dla przesiedlanych z terenów wcielonych do ZSRR”, przesłane przez rząd w Londynie do kraju 14 marca 1945r., w których wyraźnie stwierdzono, że należy „opcję na rzecz Polski traktować jako jedną z form ochrony żywiołu polskiego przed zagładą i deportacją na wschód”[10]. Niektórym Polakom z Wileńszczyzny Polskie Państwo Podziemne udzielono pomocy w postaci dostarczenia podrobionych dokumentów wyjazdowych[11].

Deportacja Polaków z Wileńszczyzny

Prawo do „ewakuacji” dotyczyło tylko tych Polaków i Żydów, którzy mogli udowodnić posiadanie obywatelstwa polskiego do 17 września 1939r. „Ewakuacja” miała być dobrowolna, a wyjeżdżającym wolno było zabrać ze sobą odzież, obuwie, produkty żywnościowe, sprzęty domowe i inwentarz – w sumie ciężar zabranego dobytku ruchomego przez jedną rodzinę nie mógł przekraczać dwóch ton. PKWN gwarantował przesiedleńcom mieszkania poniemieckie na „ziemiach odzyskanych”, a repatriantom-rolnikom ziemię w rozmiarach przewidzianych ustawą o reformie rolnej.

W pierwszej kolejności należało złożyć oświadczenie o zamiarze wyjazdu, co powodowało wpisanie do ewidencji chętnych do wysiedlenia. Listy zgłoszonych, zawierające dane personalne ewentualnych przesiedleńców, kierowano następnie do przedstawicieli władz obu stron, które miały je zatwierdzać. Dopiero zatwierdzone listy były włączane w porządek „ewakuacji”, którego plan był określany przez pełnomocników, w porozumieniu ze stroną litewską. Przed wyjazdem obywatele polscy byli zobowiązani do złożenia u władz przesiedleńczych dowodów osobistych i innych dokumentów stwierdzających ich tożsamość. W zamian otrzymywali imienne zaświadczenie ewakuacyjne oraz rodzinne karty ewakuacyjne jako tymczasowe dowody tożsamości[12].

Początkowo ewidencja miała zostać przeprowadzona od 15 października do 1 grudnia 1944r., natomiast ewakuacja miała odbyć się od 1 grudnia 1944r. do 1 kwietnia 1945r. Jednak od samego początku terminy okazały się nierealistyczne z powodu utrudnień strony litewskiej i niezdecydowania wielu Polaków, którzy nie chcieli opuszczać ziemi swoich przodków i bali się jechać w nieznane (część kobiet chciało czekać w miejscu dotychczasowego zamieszkania na powrót swoich mężów z zesłania w głąb Rosji czy wysłanych na roboty do Niemiec). „Ci bardziej świadomi chcieli pozostać na miejscu, by strzec polskości, wierzono bowiem, że dopóki na tych ziemiach żyć będą Polacy, dopóty tam będzie Polska”[13].

W Wilnie rejestrację chętnych do przesiedlenia rozpoczęto dopiero 28 grudnia, czyli z ponad dwumiesięcznym opóźnieniem. W innych miejscowościach zaczęto przyjmować zgłoszenia dopiero w styczniu, a nawet lutym. Kiedy okazało się, że niewielki procent ludności stolicy zadeklarował chęć wyjazdu (w ciągu dwóch miesięcy zarejestrowało się na wyjazd tylko 32 tys. osób), termin rejestracji przedłużono do 15 marca 1945r., a na ludność wileńską wzmożono naciski. W tym terminie zarejestrowało się łącznie 127 tys. Polaków z Wileńszczyzny.

Po negocjacjach w Moskwie strona polska uzyskała zgodę Litwinów na dalszą rejestrację i przedłużenie terminu zakończenia repatriacji. Na 1 czerwca 1945 r. liczba zarejestrowanych urosła do 341 tys. osób. Kontynuowano przyjmowanie zapisów na wyjazd w pięciu rejonach oraz rozpoczęto rejestrację w kolejnych rejonach (do końca roku zarejestrowało się łącznie 350 tys. osób).

Zorganizowany ruch przesiedleńczy z Litewskiej Socjalistycznej Republiki Rad rozpoczął się z początkiem 1945r., kiedy wyjechały pierwsze transporty z mieszkańcami Wilna (29 stycznia i 13 lutego). Największe nasilenie transportów w 1945r. przypada na miesiące lipiec-wrzesień (w tym okresie wyjechało ok. 34,5 tys. osób). Jednak apogeum całej akcji przypada na marzec-czerwiec 1946r. (w tym okresie wyjechało ponad 94 tys. osób).

Poważną przeszkodę w szybkim przesiedleniu ludności polskiej z Wileńszczyzny na ziemie przyłączone do Polski, stanowiły braki w środkach transportu kolejowego. Przykładowo, w marcu 1946r. Litwini mieli dostarczyć 1200 wagonów, a dostarczyli tylko 406, w kwietniu mieli dostarczyć 4 tys. wagonów, podstawili 2299, w maju spodziewano się 4,5 tys. wagonów, przybyło 1885, zaś w czerwcu zamiast obiecanych 2,5 tys. tylko 724. Zatem w tym okresie strona litewska dostarczyła 5691 wagonów zamiast planowanej liczby 11.500[14]. Brakowało także lokomotyw, co powodowało, że podstawienie składu wagonów dla oczekujących repatriantów nie oznaczało, że pociąg niebawem odjedzie.

Według Doroty Sula: „Opóźniało to nie tylko całą akcję, ale było również przyczyną wielu ludzkich dramatów. Zdarzało się, że ludność po opuszczeniu domów udawała się z całym dobytkiem na punkt zborny, gdzie miał być podstawiony pociąg i tam przez kilka tygodni koczowała pod gołym niebem. Ponieważ w tym czasie nie otrzymywała żadnej pomocy, zdana była na siebie. Zjadała więc swoje zapasy i swój inwentarz, a kiedy tego zabrakło – cierpiała z głodu.”[15] Tak np. wyglądała ewakuacja ludności z tych okolic Wileńszczyzny, dla której wyznaczono miejsce zbiórki w celu ewakuacji w Święcianach Nowych. Termin ewakuacji ustalono na 17 czerwca 1945r., ale następnie, nie informując o tym zainteresowanych, przesunięto go „z powodów organizacyjnych” o kilka tygodni. Ludzie, którzy często pozwalniali się z pracy i z całym dobytkiem przybyli na miejsce zbiórki, przez ten czas siedzieli na rampach w oczekiwaniu na transport.

Osoby objęte repatriacją miały niekiedy trudność, aby w ogóle ze swoim majątkiem ruchomym dostać się na punkty zbiorcze przy stacjach kolejowych. Jak zauważył Aleksander Srebrakowski: „Dodatkową trudność stanowiło oddalenie wielu wsi od stacji kolejowych i przewiezienie ludzi wraz z ich dobytkiem do miejsc załadunku było poważnym problemem, którego strona litewska nie potrafiła, a raczej nie chciała rozwiązać mimo licznych polskich interwencji”[16].

Pojawiały się także inne trudności wobec osób, które już były zarejestrowane i miały wyznaczone terminy wyjazdu. W wielu wypadach, szczególnie na prowincji, władze litewskie dokonywały samowolnie skreśleń z list ewakuacyjnych. Choć początkowo wpisywano na listy osoby, które nie mogły dokumentami potwierdzić swojej przynależności narodowej polskiej (głównie chłopi), a jedynie na podstawie zeznań świadków, bardzo szybko Litwini zakazali tej praktyki. W kilku gminach przeprowadzono kontrole wsteczne ewidencji repatriantów, w celu wykreślenia osób zarejestrowanych na podstawie zeznań świadków[17].

Dochodziło także do niszczenia, na oczach zainteresowanego, wydanych już kart ewakuacyjnych. Zdarzało się również, że litewska administracja leśna wzywała do pracy przymusowej Polaków, którzy zostali już zarejestrowani na ewakuację, a nawet mieli wyznaczony bliski termin wyjazdu. Niewątpliwie była to jedna z metod uniemożliwienia wyjazdu mieszkańcom wiejskich rejonów. Chłopów starano się też zastraszać. W memoriale pracownika MSZ dr. Karola Badera czytamy, że zdarzały się wypadki pobicia Polaków przez milicję za sam fakt zapisania się na wyjazd do Polski[18]. Ponadto Litwini sprzeciwili się „ewakuacji” polskich dzieci z domów dziecka. Twierdzili, że brakuje dostatecznych dowodów, w oparciu o które można by stwierdzić narodowość nieletnich oraz obywatelstwo ich rodziców. W 1946r. prawa do wyjazdu odmówiono 190 polskim dzieciom z domu dziecka w Wilnie, na co zwrócił uwagę Generalny Pełnomocnik Rządu RP do spraw repatriacji Stanisław Ochocki[19].

Przesiedlenie ludności polskiej z ziem wcielonych do ZSRR po 1939r. zakończono z dniem 31 grudnia 1946r. Ponieważ część ludności polskiej deklarującej chęć wyjazdu nie została przesiedlona, władze w Warszawie starały się uzyskać w Moskwie zgodę na kolejne przesunięcie w czasie formalnego terminu zakończenia akcji. Jednak wobec zdecydowanego sprzeciwu Litwinów uzyskano zgodę jedynie na przesiedlenie do Polski tych osób, których rodziny zostały już przesiedlone. Podania tych osób miały być rozpatrywane indywidualnie. Na tej podstawie do 1 września 1947r. przesiedlono z LSRR na „ziemie odzyskane” jeszcze 671 osób.

Szczególnie szeroki zasięg miała wywózka ludności polskiej z Wilna. Objęła ona ok. 70% polskiej ludności tego miasta, gównie inteligencji i pracowników umysłowych, czyli elity społeczności polskiej[20]. W 1945r. wywieziono 56.900 polskich mieszkańców Wilna, w roku kolejnym – 50.628, a w 1947 jeszcze 85 (łącznie ponad 107 tys. osób). Jak zauważył Jan Czerniakiewicz: „Jeśli uwzględnić jednak sytuację ludności polskiej w Wilnie w okresie II wojny światowej oraz wcześniejsze wyjazdy i przemieszczenia jego mieszkańców, a także represje okupanta hitlerowskiego i poczynania nacjonalistów litewskich (szaulisów) – można niewątpliwie założyć, że repatriacja ta objęła 80% ludności polskiej mieszkającej w tym mieście”[21].

Mniej wyjechało mieszkańców terenów wiejskich, podwileńskich i wzdłuż dawnej granicy polsko-litewskej. Repatriacja objęła ok. 32 proc. mieszkającej tam ludności polskiej. Z Rzeszy wyjechało ponad 12 tys. osób, z Wilejki – ponad 10 tys., z Jaszun – ponad 7 tys., z Trok, Szumska, Podbrodzia i Niemenczyna – ponad 6 tys., z Dukszt, Landwarowa, Budziszek i Święcian – ponad 5 tys. Z pozostałych miejscowości (m.in. Druskienniki, Ignalino, Święciany Nowe, Orany) mniejsze liczby mieszkańców. Pozostałym chłopom polskim pozwolono pozostać, gdyż „w ocenie nowych władców Wileńszczyzny nie stanowili zagrożenia dla instalowanego porządku społeczno-narodowego”[22].

 

Problemy z wyjazdem Polaków z „Lietuvis” w dokumentach

W okresie międzywojennym poza Wileńszczyzną na terenie Litwy żyło ok. 200 tys. Polaków (ok. 10 proc. ogółu ludności Litwy), którzy starali się zachować swoją tożsamość narodową. Najwięcej żyło ich w Kownie (ok. 31 proc. ogółu mieszkańców) oraz w powiatach graniczących z Polską: trocko-koszedarskim, wiłkomierskim, kiejdańskim i jeziorskim. Ich życie nie było łatwe, a pomoc ze strony Polski, która do 1938r. była formalnie w stanie wojny z Litwą, bardzo ograniczona.

Litwini poddawali Polaków stałym szykanom i prowadzili konsekwentną akcję lituanizacyjną. Starali się osłabiać naszych rodaków ekonomicznie, nie dopuszczać do urzędów państwowych, izolować w życiu społecznym i poddawać pełnej kontroli, zupełnie jak w kraju totalitarnym. Ograniczano i cenzurowano prasę, która w najlepszym okresie obejmowała jeden dziennik „Dzień Kowieński”, dwa tygodniki ludowe „Chata Rodzinna” i „Dzwon Świąteczny” oraz kilka periodyków jeszcze rzadziej wychodzących. Ograniczano i kontrolowano polską oświatę, która nie obejmowała wielu polskich dzieci. W 1938r. na terytorium Litwy funkcjonowało zaledwie 10 polskich szkół z 300 uczniami. Były też trzy gimnazja prywatne: w Kownie, Poniewieżu i Wiłkomierzu. Dostęp Polaków do litewskich szkół wyższych był bardzo ograniczony. Szczególnie antypolska była ustawa o stowarzyszeniach z 1936r., na podstawie której władze litewskie odmówiły ponownej rejestracji 5 polskich stowarzyszeń, w tym klubowi sportowemu i organizacji nauczycielskiej.

Jednak największe konsekwencje miał fakt, że młode państwo litewskie nie chciało uznawać narodowości polskiej, uważając – z czym zresztą spotykamy się także i dzisiaj – że to nie są Polacy, tylko spolonizowani Litwini. Dlatego w latach 20. i 30. przeważnie wszystkim wpisywano w dowodzie osobistym nazwiska w brzmieniu litewskim i narodowość litewską: „Lietuvis”, a jedynie wyjątkowo zdeterminowanym Polakom – „Lenkas”. Jak pisała Alicja Paczoska, „O <Lenkas> w dowodzie walczyli tylko najbardziej świadomi, uparci i niezależni Polacy, bo taki zapis bardzo utrudniał życie. Ludzie, którzy mieli wpisaną narodowość polską, nie mogli zajmować żadnych stanowisk państwowych, niełatwo im było znaleźć pracę, a jeśli mieli ziemię lub przedsiębiorstwo, robiono im trudności w otrzymaniu kredytu z litewskiego banku”[23]. Szacuje się, że mniej więcej co setny Polak wywalczył sobie taki wpis w dowodzie, a zatem formalne potwierdzenie faktu, że był Polakiem. Miało to olbrzymie znaczenie w 1945r., gdy wielu tamtejszych Polaków, w obawie przed lituanizacją i dalszymi szykanami, chciało wyjechać z terenów litewskich do Polski, a nie mogli tego uczynić.

Należy pamiętać, że umowa z dnia 22 września 1944r., regulująca kwestie przesiedleń Polaków z terenów Wileńszczyzny do Polski, nie odnosiła się bezpośrednio do tych naszych rodaków, którzy nie byli obywatelami Polski przed II wojną światową. Władze w Warszawie, które akceptowały fakt, że Wileńszczyzna po wojnie nie znajdzie się w granicach Polski, dążyły do objęcia tą umową także tych Polaków z terenów przedwojennej Litwy, którzy w dokumentach mieli wpisane „Lietuvis”.

W marcu 1945r., po długich negocjacjach z władzami Litewskiej SRR, otwarto na Kowieńszczyźnie 4 punkty rejestracyjne (Kowno, Kiejdany, Poniewież i Wiłkomierz), które miały przyjmować zgłoszenia Polaków chętnych do opuszczenia terenów litewskich. Punkty te działały przez ok. 3 tygodnie i w kwietniu zostały zamknięte przez stronę litewską bez podania powodów. Po długich negocjacjach ponownie punkty rejestracyjne zostały otwarte i działały do marca 1946r. W pierwszym, krótszym okresie do punktów zgłosiło się 16 tys. Polaków, w drugim dalszych 113 tys.

Rejestracja nie była równoważna z możliwością wyjazdu. Jak wspomina pracownik Rejonowego Pełnomocnika w Wiłkomierzu Andrzej Miłosz: „początkowo wystarczyła legitymacja przynależności do organizacji polskiej. (…) Początkowo liczyły się wszystkie organizacje, potem te najważniejsze (…) potem po tygodniu [przedstawiciel litewski] powiedział: <nie, to już jest nieważne, musi być Lenkas w dowodzie osobistym, jak nie ma Lenkas w dowodzie osobistym, nie ma wyjazdu>”[24]. Były także problemy z uznawaniem przez Litwinów paszportów ZSRR z wpisem o narodowości polskiej, które załatwiła sobie niewielka część Polaków, posiadających w litewskich dokumentach „Lietuvis”. Litwini bowiem nie chcieli dopuścić do ewakuacji z Kowieńszczyzny tych Polaków, którzy mieli w dowodach wpisane „Lietuvis”.

Zakaz ten dotyczył także małżeństw mieszanych. Nawet żony polskich wojskowych i ich dorosłe dzieci, jeśli w paszporcie miały wpisaną narodowość litewską, nie mogły wyjechać do Polski, co oczywiście prowadziło do rozbicia rodzin. Jak zauważyła Alicja Paczkowska, „ograniczenie prawa wyjazdu do Polski stosowane przez stronę litewską, a polegające na utożsamianiu zapisu paszportowego z faktyczną przynależnością narodową, wzbudzało rozgoryczenie wśród licznej rzeszy Polaków, która na terenie Litwy czuła się prześladowana i chciała osiedlić się w Polsce”[25].

Z Kowna zorganizowano trzy transporty, które objęły ponad 500 Polaków. Z Kiejdan wyszedł tylko jeden transport, którym wyjechało ok. 200 Polaków. Z Poniewieża odprawiono siedem transportów, które objęły ok. 770 osób. Z Wiłkomierza wyjechał tylko jeden transport, którym podróżowało ok. 150 Polaków. Zatem z terenów Litwy kowieńskiej oficjalnie wyjechało do Polski ze 129 tys. zarejestrowanych Polaków tylko ok. 1600, którzy posiadali wpis „Lenkas” w dowodach osobistych.

Co istotne, od 1946r. władze w Warszawie, po konsultacjach w Moskwie, przestały upominać się o Polaków z Kowieńszczyzny. Tym samym w kwestii repatriacji Polaków z tego terenu dano Litwinom wolną rękę w kwestiach interpretacji zapisów układu z 22 września 1944r., usankcjonowało ich bezprawne działania. Decyzja władz w Warszawie spowodowała, że Polacy pozostali na Kowieńszczyźnie zostali skazani na swoiste zatracenie, rozpłynięcie się w morzu litewskości.

Niemniej, gdy wszelkie interwencje zawiodły, pewna grupa Polaków z Kowieńszczyzny, którym litewscy urzędnicy zabronili wyjazdu mimo wcześniejszego wydania kart ewakuacyjnych, gotowa była opuścić SLRR za wszelką cenę. Zostawili całą ojcowiznę i na własną rękę przez Wileńszczyznę przedzierali się do Polski. Były to tak zwane transporty walizkowe, mające charakter „dzikiej” repatriacji, na którą Litwini czasami przymykali oczy[26].

 

Zakończenie

W 1945r. przyjechało z SLRR do Polski ponad 73 tys. osób, głównie z Wilna, ale także z okolic Landwarowa, Święcian, Święcian Nowych, Wilejki i Podbrodzia. Największe rozmiary exodus polskiej ludności osiągnął w 1946r., kiedy wywieziono do Polski ponad 123 tys. osób, znów głównie z Wilna, ale także z okolic Rzeszy, Jaszun, Wilejki, Niemeczyna, Budziszek, Szumska i Trok. W 1947r. wyjechało ledwie kilkaset osób, na zasadzie łączenia rodzin. Jeśli do tych liczb dołączy się 1600 przesiedleńców, którzy przyjechali do Polski z dokumentami litewskimi, z terenów Kowieńszczyzny, a także przerzuconych nielegalnie przez struktury Polskiego Państwa Polskiego i „dzikich” przesiedleńców, to można przyjąć, że w latach 1945-1947 wyjechało z terenów SLRR do Polski ok. 200 tys. osób (wśród nich niewielka liczba to byli Żydzi). Na terenach Wileńszczyzny pozostało wówczas jeszcze ok. 300 tys. Polaków.

Nie były to jedyne deportacje ludności polskiej z terenów Litwy i Wileńszczyzny. Kolejne fale deportacji, tym razem w głąb Sowietów, obejmujące Polaków i Litwinów, miały miejsce w maju 1848r. (prawie 40 tys. mieszkańców), od marca do maja 1949r. (ponad 32 tys.), w sierpniu i październiku 1950r. (ponad 1300 osób), a ostatnie w 1951r. (ponad 20 tys.) i 1952r. (prawie 3 tys.). Niestety nie wiadomo, ilu wówczas wywieziono Polaków, a ilu Litwinów. Wszyscy zesłani byli uważani za niepokornych obywateli państwa sowieckiego. Należy także odnotować drugą falę przesiedleń z Wileńszczyzny do Polski, która miała w latach 1955–1959. Wówczas wywieziono 46.552 osoby.[27]

W wyniku przesiedleń zmieniła się nie tylko liczebność Polaków na terenach, które znalazły się w Socjalistycznej Litewskiej Republice Rad, ale także ich status. Z narodu „państwowego”, mieszkającego w większości w okresie międzywojennym we własnym państwie, Polacy spadli do roli upośledzonej ekonomicznie mniejszości narodowej, która miała być tanią, niewykształconą i bezwolną siłą roboczą. „Przesiedlenie do Polski prawie całej inteligencji polskiej z Litwy było kolejnym, istotnym elementem, składającym się na nową sytuację Polaków na Litwie. Pozostała bowiem głównie ludność chłopska i mieszkańcy miasteczek na Wileńszczyźnie. Tym samym społeczność polska na Litwie po 1945r. została pozbawiona elity narodowej, inteligencji, co groziło stopniowym jej wynarodowieniem”[28]. Gdy praktycznie stało się no na terenach dawnej Litwy Kowieńskiej, na szczęście na Wileńszczyźnie polska ludność przetrwała i wciąż walczy o swoje prawa.

 

dr Artur Górski



[1] Podczas konferencji w Teheranie 1 grudnia 1943r. po raz pierwszy przyjęto, że wschodnia granica Polski będzie przebiegała wzdłuż linii Curzona, a zatem bez terytoriów wschodnich II Rzeczypospolitej. Następnie na konferencji w Jałcie 11 lutego 1945r. „szefowie trzech rządów” zdecydowali, że wschodnia granica Polski będzie biec wzdłuż linii Curzona, „z odchyleniem od niej w pewnych okolicach o pięć do ośmiu kilometrów na korzyść Polski”.

[2] Por. J. Pietrucha, Ludność Polski zachodniej i północnej, Warszawa 1972, s. 43.

[3] J. Czerniakiewicz, Stalinowska depolonizacja Kresów wschodnich II Rzeczypospolitej, Warszawa, 1992, s. 12.

[4] Dokumenty i materiały do historii stosunków polsko-radzieckich, t. IX, styczeń 1946-grudzień 1949, Warszawa 1974, s. 9.

[5] A. Paczoska, Dzieje Jałty. Exodus ludności polskiej z Wileńszczyzny w latach 1944-1947, Toruń 2002, s. 332.

[6] Por. L. Kosiński, Procesy ludnościowe na Ziemiach Odzyskanych w latach 1945-1960, Warszawa 1963, s. 47.

[7] K. Popiel, Od Brześcia do Polonii, Londyn 1967, s. 189-190.

[8] Por. E. Kołodziej, Sprawozdania Głównego Pełnomocnika Rządu RP do spraw Ewakuacji Ludności Polskiej z Litewskiej SRR w Wilnie z przebiegu zbiorowej repatriacji w latach 1945-1946, w: „Teki Archiwalne”, Seria nowa, t. 2, Warszawa 1997, s. 170.

[9] Polacy aresztowani przez NKWD w Wilnie i okolicach, jeśli uznano ich przydatność ze względu na wykonywany zawód lub posiadane umiejętności, a nie udowodniono im działalności antykomunistycznej, byli przymusowo wcielani do tzw. Batalionów odbudowy Rosji. Osoby te miały „dobrowolnie” wyjeżdżać na roboty w głąb Rosji ze względu na rzekomą biedę panującą w Polsce.

[10] Armia Krajowa w dokumentach 1939-1945, t. V, październik 1944-lipiec 1945, Wrocław 1991, s. 331.

[11] W Wilnie, a później w Warszawie działała przy ZWZ, a następnie AK komórka produkcji nielegalnych dokumentów, nazywana „Legalizacją”. Na początku 1945 r. „Legalizacja” zaczęła produkować i wydawać podrobione karty ewakuacyjne i inne dokumenty niezbędne do wyjazdu (wiza, zaświadczenie o szczepieniu przeciwtyfusowym itp.), które do sierpnia otrzymało ok. 4,5 tys. Polaków, chcących wyrwać się z terenów litewskich, przyłączonych do ZSRS.

[12] AAN, PUR, Wydz. Og., Od. Prez., sygn. II/3. Statuty, układy, s. 13.

[13] D. Sula, Działalność przesiedleńczo-repatriacyjna Państwowego Urzędu Repatriacyjnego w latach 1944-1951, Lublin 2002, s. 67.

[14] Por. J. Czerniakiewicz, Repatriacja ludności polskiej z ZSRR 1944-1948, Warszawa 1987, s. 16.

[15] D. Sula, tamże, s. 65.

[16] A. Srebrakowski, Zmiany składu narodowościowego w części Wileńszczyzny wcielonej do Litwy w okresie II wojny światowej, w: S. Ciesielski (red.), Przemiany narodowościowe na Kresach wschodnich II Rzeczypospolitej 1931-1948, Toruń 2003, s. 343-344

[17] Por. B. Międzybrodzki, Z Polski do Polski. Nieprawidłowości w procedurach repatriacji Polaków z Litewskiej SRR w okresie 1944-1946, w: „Niepodległość i Pamięć”, nr 3-4 (35-36)/2011, s. 107.

[18] Memoriał dra Karola Badera w sprawie realizacji przesiedlenia ludności polskiej z Litwy i trudności stwarzanych przez władze litewskie, w: Archiwum Ministerstwa Spraw Zagranicznych, sygn. 6/535/34 k. 166-168.

[19] Memoriał Stanisława Ochockiego w sprawie ewakuacji do Polski pozostałych w zakładach wychowawczych m. Wilna dzieci narodowości polskiej, w: ANN, Generalny Pełnomocnik Rządu RP do spraw Repatriacji, sygn. 17, k. 3.

[20] Według spisu ludności z 1931r. Polacy stanowili 65,94% (128.628 osób) ludności miasta, Żydzi – 27,99% (54.596), Rosjanie – 3, 78% (7372 osoby), Białorusini – 0,89% (1737 osób), a Litwini – 0,81% (1579 osób). Pozostałe grupy narodowe liczyły nie więcej niż po kilkaset osób.

[21] J. Czerniakiewicz, Repatriacja ludności polskiej z ZSRR 1944-1948, s. 82.

[22] Z. Kurcz, Mniejszość polska na Wileńszczyźnie, Wrocław 2005, s. 27-28.

[23] A. Paczoska, tamże, s. 189.

[24] „Karta”, Archiwum Wschodnie, AW I/535, s. 8.

[25] A. Paczoska, tamże, s. 191.

[26] Por. A. Miłosz, „Lietuvis” w dowodzie, „Karta” nr 7 z 1992 r., s. 43.

[27] Por. K. Kawęcki, Polacy na Wileńszczyźnie 1990-2012, Warszawa 2013, s. 26. Szacuje się, że w 1959r. mieszkało na Litwie jeszcze 230 tys. Polaków, gdy dziś stanowią ok. 200-tysięczną mniejszość.

[28] A. Paczoska, tamże, s. 213.