dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Polski Kraj Narodowościowo-Terytorialny na Litwie

 

Wrzesień to ważny miesiąc w historii polskiej mniejszości na Litwie, to miesiąc, w którym rodziły się nadzieje, gdy zapadały najważniejsze decyzje w sprawie polskiej autonomii na Wileńszczyźnie. Ale wrzesień to także miesiąc zawodu i rozczarowania. 6 września 1990 r. przedstawiciele polskiej mniejszości na Litwie proklamowali utworzenie Polskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego, gdy rok później – 4 września 1991 r. władze litewskie zgasiły marzenia o autonomii, likwidując ten autonomiczny twór i wprowadzając w rejonach wileńskim i solecznickim zarządy komisaryczne. Wówczas też rozpoczęła się u naszych litewskich sąsiadów polityka szykan wobec polskiej mniejszości, która przy zmiennym natężeniu pod różnymi litewskimi rządami trwa do dnia dzisiejszego.

Idea polskiej autonomii narodziła się u progu niepodległości Litwy. Gdy Litwini chcieli wybić się na niezależność od Moskwy, również Polacy ujawnili swoje aspiracje, ale także i głębokie obawy. Nie byłoby planów polskiej autonomii, gdyby nie pojawiające się, mniej lub bardziej realne, zagrożenie ze strony Litwinów, wyrażające się w nacjonalistycznych enuncjacjach i działaniach Sajudisu, których oficjalnym celem była lituanizacja Wileńszczyzny. Vytautas Landsbergis, ojciec litewskiej niepodległości, na początku 1990 r. poddawał w wątpliwość, że w odrodzonej Litwie będzie miejsce dla tych, „którzy nie chcą po litewsku mówić”. Takie opinie nie nastrajały Polaków optymistycznie i pojednawczo. Jednych odstręczały od idei niepodległości Litwy, innym kazały szukać bezpiecznego schronienia w formalnej autonomii.

 

Litewskie zwodzenia

 

Litwini, którym w rozgrywce z ZSRR zależało na chwilowym poparciu Polaków, wykonali jeden zasadniczy gest. W styczniu 1990 r. Rada Najwyższa Litewskiej Republiki Rad podjęła uchwałę, w której zobowiązała rząd republiki, aby do 31 maja 1990 r. przygotował projekt polskiej jednostki terytorialnej. Po tej uchwale została powołana Rada Koordynacyjna, która miała przygotować dokumenty tworzące polską jednostkę terytorialną w składzie Litwy, obejmującą rejony wileński i solecznicki. Rada, w której skład weszło 60 osób (deputowani, radni różnych szczebli), podjęła intensywne prace nad stosownym projektem. Jednak prace te wstrzymały wybory i następujące po nich wydarzenia.

Na 25 lutego 1990 r. wyznaczono termin wyborów do Rady Najwyższej  Litewskiej Republiki Rad. Swoich kandydatów wystawił też niedawno utworzony Związek Polaków na Litwie, który jednak nie zdołał dotrzeć do wszystkich Polaków, ani tym bardziej skupić wokół siebie tych naszych rodaków, którzy nie ufali Litwinom i obawiali się, że w niepodległej Litwie nie będą mogli pielęgnować swojej tożsamości narodowej. Wielu nie podobał się apel lidera ZPL Jana Sienkiewicza, aby poprzeć niepodległościowe aspiracje Litwinów. W wyborach do Rady Najwyższej Polacy w większości poparli kandydatów komunistycznych, a nie wysuniętych przez AWPL. Wszystko to było podyktowane strachem wynikającym z wojowniczej retoryki Sajudisu, który traktował Polaków jako niebezpiecznych konkurentów do Ziemi Wileńskiej.

11 marca 1990 r. to dzień niezwykle ważny w historii Litwy. Tego dnia Rada Najwyższa Litewskiej Republiki Rad proklamowała akt przywrócenia niepodległości państwa litewskiego. Związek Polaków na Litwie poparł ten akt bez zastrzeżeń z nadzieją, że Litwini za ten gest odpłacą dobrą monetą. Polacy liczyli, że otrzymają szerokie swobody zgodnie ze styczniową uchwałą, która nie została uchylona i wciąż obowiązywała. Ponieważ Rada Koordynacyjna przekazała do rządu swoje propozycje, czekano cierpliwie do 31 maja. Jednak rząd nie miał zamiaru realizować styczniowej uchwały i nie odniósł się do przesłanych propozycji.

 

Polska autonomia

 

Wobec całkowitego milczenia rządu litewskiego w sprawie przesłanych propozycji, Polacy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Rada Koordynacyjna sama rozpoczęła realizację swojego projektu, począwszy od zwołania trzech zjazdów delegatów polskiej mniejszości w sprawie utworzenia polskiej jednostki terytorialnej na Litwie. W zjazdach, które odbyły się w Ejszyszkach, Jaworowie i Mościszkach, uczestniczyło łącznie 240 delegatów. Działania te zostały poparte przez Związek Polaków na Litwie.

6 września jednomyślnie przyjęto Deklarację o proklamowaniu na Wileńszczyźnie Polskiego Narodowościowo-Terytorialnego Kraju ze swoim statutem w składzie Litwy. Polski kraj miał rozciągać się na rejony: wileński, solecznicki oraz wybrane gminy rejonów trockiego, święciańskiego i szyrwinckiego (łącznie prawie 5 tys. km2.), gdzie Polacy stanowili większość (średnio 66 proc.). Do czasu prawnego uznania tej jednostki terytorialnej przez władze Litwy o jej bieżących sprawach rozstrzygać miała Rada Koordynacyjna, w której prezydium zasiedli polscy deputowani. Jak zaznacza Zbigniew Kurcz, „polska autonomia nie oznaczała wystąpienia z państwa litewskiego, przejścia pod rosyjską czy polską jurysdykcję ani powołania Kraju Polskiego o niesprecyzowanym statusie”. W dokumencie podkreślano, że Polski Kraj Narodowościowo-Terytorialny stanowi część składową Republiki Litewskiej. Niemniej Polski Narodowościowo-Terytorialny Kraj miał pewne atrybuty suwerenności: flagę biało-czerwoną na wzór polskiej, hymn – Rotę, a także stolicę administracyjną w Nowej Wilejce (uznano równorzędność dwóch języków urzędowych: polskiego i litewskiego).

 

Ku katastrofie

 

Litwini zgodnym chórem zarzucili Polakom zdradę i próbę rozbicia państwa litewskiego. Landsbergis grzmiał, że nigdy nie zgodzi się na utworzenie „państwa w państwie”, a polskie rady rejonów wileńskiego i solecznickiego nazwał „komunistycznymi klikami”. Również w polskiej prasie rozgorzała dyskusja na temat autonomicznych aspiracji litewskich Polaków. Jacek Bocheński zwracał uwagę, że „polscy chłopi”, którzy domagają się autonomii na Wileńszczyźnie, „są tam rdzenną ludnością od setek lat, a nie okupantami Litwy”, dlatego „naszym polskim obowiązkiem jest wspomóc ich dążenia, jak tylko możemy”. Jednak polskie czynniki oficjalne nie były skore do poparcia polskich aspiracji na Litwie, a w enuncjacjach prasowych zazwyczaj powtarzano argumenty litewskie. Grzegorz Kostrzewa, sekretarz Komisji ds. Mniejszości Narodowych przy Komitecie Obywatelskim twierdził w „Gazecie Wyborczej”, że polska autonomia na Litwie „jest krokiem w bok zamiast w przód, budzą się podejrzenia, że prawdziwy cel stanowi stopniowe rozerwanie Litwy według wzoru wypróbowanego w czasach, gdy na tajny rozkaz Piłsudskiego <<zbuntował się>> Żeligowski”. Przedstawiciel „Solidarności” przestrzegał przed wywołaniem na Litwie wojny domowej… Wszelkie spekulacje przeciął ostatecznie ówczesny polski minister spraw zagranicznych Krzysztof Skubiszewski, który stwierdził, że polski rząd „podtrzymuje wszystkie dążenia Polaków na Litwie oprócz autonomii”. Litwini mieli wolne ręce do rozprawy z polską mniejszością.

4 września 1991 r. Rada Najwyższa Litwy zlikwidowała Radę Koordynacyjną, podjęła uchwałę rozwiązującą rady rejonów solecznickiego i wileńskiego oraz ustanowiła w tych rejonach litewskich zarządców komisarycznych o szerokich kompetencjach. Członków Rady Koordynacyjnej poddano szykanom. W domach polskich deputowanych przeprowadzono rewizje, niektórych działaczy narodowościowych, także mających wcześniej mandaty samorządowe, zwalniano z pracy i wytaczano im procesy karne. Rozwiązano redakcje polskich czasopism „Przyjaźń” i „Dzień dobry”, a redakcję polską w telewizji litewskiej przejęli Litwini. Jednocześnie zarządcy komisaryczni zaczęli masowo zwalniać polskich urzędników z urzędów rejonowych, a także nielicznych polskich kierowników szkół, fabryk i instytucji rolniczych. Jednocześnie rozpoczęli przyśpieszoną kolonizację Wileńszczyzny, przekazując na własność dawną ziemię polskich właścicieli, zabraną w czasach komunizmu, Litwinom przybyłym z głębi państwa (rozdzielono wówczas ok. 2 tys. parceli). Choć „gubernatorzy” łamali litewskie prawo, ich działania zostały zalegalizowane przez wyższe władze rządowe.

 

Precz z dyktaturą

 

Polacy z Wileńszczyzny protestowali przeciwko likwidacji Polskiego Kraju Narodowościowo-Terytorialnego i rządom litewskich „gubernatorów” na ziemiach etnicznie polskich. Przez Wilno i niektóre miasta Litwy przetoczyła się fala protestów, które Polacy organizowali pod hasłem „precz z dyktaturą”. Domagano się przeprowadzenia nowych wyborów do rozwiązanych rad rejonów wileńskiego i solecznickiego oraz wycofania zarządów komisarycznych. Jednak Litwini głusi byli na te protesty, a polski rząd nie chciał ich dostrzegać. W czasie, gdy na litewskich Polaków spadały kolejne szykany ze strony władz litewskich, rządy Polski i Litwy w dniu 13 stycznia 1992 r. podpisały „Deklarację polsko-litewską” o przyjaźni… Ostatecznie wybory do rad rejonów wileńskiego i solecznickiego odbyły się dopiero 14 marca 1993 r. Wygrali w nich Polacy i wygrywają do dnia dzisiejszego.

dr Artur Górski

Autor jest wiceprzewodniczącym Sejmu i Senatu RP i Sejmu Republiki Litewskiej