dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Przy Amber Gold pytać o rolę służb

W debacie sejmowej za aferę związaną z Amber Gold obciążano przede wszystkim prokuraturę. Prokuratura to dobry chłopiec do bicia, bo formalnie jest niezależna i rząd może twierdzić, że nie ma na nią wpływu. I Platforma Obywatelska, chroniąc Donalda Tuska, na prokuraturę można zrzucić główną odpowiedzialność za aferę. Ale dlaczego nie mówi się o roli służb specjalnych w całej sprawie? Przecież nad służbami rząd ma nadzór, a te powinny być czujne, szczególnie, gdy – jak w tym przypadku – biznes jest na styku polityki i rodziny premiera.

Jest kilka scenariuszy. Pierwszy: Służby wiedziały o całej sprawie i milczały, bowiem chroniły interesy Marcina P., powiązanego z obecną ekipą władzy, a zatem strzegły interesów szerszej grupy osób związanych z PO. Jak inaczej Marcin P. mógłby spokojnie prowadzić swoje podejrzane biznesy pomimo tylu prawomocnych wyroków? Drugi: Służby nic nie wiedziały, nic nie słyszały, niczego nie widziały, czyli okazały się całkowicie niekompetentne. Albo nie chciały wiedzieć, albo otrzymały polecenie od kogoś wysoko postawionego w rządzie, aby nie wiedzieć, nie interesować się, nie wtykać nosa tam, gdzie śmierdzi. Trzeci: Służby wiedziały i ostrzegały premiera, ale premier, dopóki mógł, sprawę chował głęboko w szufladzie, bo wiedział, że korzyści z Amber Gold czerpie jego syn, a także znajomi Jana Krzysztofa Bieleckiego i Tomasza Arabskiego, szefa Kancelarii Premiera, który – jak podały media – jest spokrewniony z podejrzanym. Jeśli tak było, to by oznaczało, że premier osobiście chronił Marcina P. i powstały wokół niego i jego pieniędzy „układ gdański”.

Marcin P. dużo wie i podobno obawia się, że w celi popełni samobójstwo. W ostatnich latach widać modę na „samobójstwa” w celach. Żadnego nie wyjaśniono, a ewentualnych „osób trzecich” nie znaleziono.

Miejmy nadzieję, że tym razem Marcin P. nie powiesi się w więzieniu, a ludzie dowiedzą się o roli służb specjalnych w jego karierze i aferze Amber Gold. Czy i w służbach ktoś poniesie odpowiedzialność za zaniechania i zaniedbania? Jeśli tam głowy nie spadną, potwierdzony zostanie wariant trzeci – osobista odpowiedzialności premiera Donalda Tuska za krzywdę wielu osób.

 

dr Artur Górski

Autor jest członkiem sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych