dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Madonna, czyli kompromitacja władz Warszawy

Koncert tzw. Madonny 1 sierpnia na Stadionie Narodowym w Warszawie nie ma wielkiej reklamy. Na słupach Warexpo i innych nośnikach reklamowych od jakiegoś czasu wiszą blade, niepozorne plakaty, zapowiadające występ piosenkarki w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. I właśnie termin koncertu – wybrany przez menadżerów tzw. Madonny nieprzypadkowo, jak poprzedni w święto Matki Bożej – jest głównym paliwem napędzającym reklamę jej warszawskich występów. Miało być głośno o koncercie i jest głośno – przez tę zamierzoną, zaplanowaną z zimną krwią prowokację, która towarzyszy całej karierze artystycznej tzw. Madonny. Ale jest też głośno o kompromitacji władz Warszawy przy okazji tego koncertu.

Menadżerowie piosenkarki zaproponowali termin koncertu świadomie, władze Warszawy świadomie na ten termin przystały. Czy to był jedyny możliwy termin w kalendarzu występów artystki? Wątpliwe. Czy menadżerowie zagrozili, że jeśli nie będzie zgody władz Warszawy na ten termin, to koncert w ogóle się nie odbędzie i tak pożądane pieniążki nie wpłyną do kasy miasta? Nic nie wiemy o tym, aby władze Warszawy sugerowały  artystce inny termin występu. Wiemy natomiast, że negatywny wydźwięk jej koncertu w tym terminie zniszczy pozytywne wrażenie, jakie na Warszawiakach co roku robią podniosłe uroczystości w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, organizowane przez władze stolicy z licznym udziałem włodarzy miasta.

Czy dlatego urzędnicy ratusza zaproponowali, aby przed występem tzw. Madonny wyświetlić na telebimie dla młodzieży, która przyjdzie na koncert, obrazki z Powstania Warszawskiego? To nieudolna próba wyjścia z twarzą z tej kompromitującej sytuacji. Bardzo nieudolna i zdecydowanie nietrafiona, bo gdy w ten sposób miesza się „sacrum historyczne” z „profanum pseudoartystycznym”, bohaterstwo i śmierć za Ojczyznę z szaleństwem koncertowym, to rocznicę Powstania Warszawskiego sprowadza się do poziomu płytkiej rozrywki, do jednej z wielu kartek w kalendarzu, bez większego znaczenia. Czy o to chodzi prezydent Warszawy Hannie Gronkieicz-Waltz?

Ta sytuacja pokazuje, że władze Warszawy zupełnie nie czują wymowy tej rocznicy, nie rozumieją jej znaczenia dla wielu tysięcy Warszawiaków, którzy chcą w tym dniu w ciszy, zadumie, w modlitwie oddać hołd poległym powstańcom, nie rzadko ojcom i dziadkom. A jak bardzo poniżeni muszą się czuć sami powstańcy, ludzie wiekowi, godni najwyższego szacunku, którzy nagle zrozumieli, że dla władz Warszawy są tylko odświętnym eksponatem, wykorzystywanym instrumentalnie dla dobrego wizerunku włodarzy stolicy? Nie jest inaczej, gdyż sytuacja z koncertem tzw. Madonny w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego pokazuje czarno na białym, że tak naprawdę władzom Warszawy nie zależy na dużej randze uroczystości i na samych obchodach wybuchu powstania, których organizację traktują jako uciążliwą konieczność, do tego konieczność kłopotliwą, skoro organizacja koncertu znanej muzycznej skandalistki w ten dzień wywołuje krytykę i protesty, co zmusza urzędników do tłumaczeń.

Nie ma wątpliwości, że koncert tzw. Madonny w Warszawie w dniu 1 sierpnia to kompromitacja władz stolicy, ale to przede wszystkim kompromitacja Gronkiewicz-Waltz i formacji politycznej, którą ona reprezentuje. To kolejny dowód na to, że Platforma Obywatelska jest partią pozorów i mistyfikacji, bez czystych idei, bez głębszych wartości, bez pamięci historycznej, ale przede wszystkim bez szacunku dla ludzi, dla Warszawiaków, ale też szerzej – dla Polaków. Bo rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego jest ważna nie tylko dla mieszkańców stolicy, ale także dla wielu Polaków, rozrzuconych po całym kraju. Powinna być ważna także dla władzy, bo jest jednym z elementów budowania świadomości narodowej i wykuwania postaw patriotycznych. Gdy władze Warszawy godzą się na takie deprecjonowanie, a wręcz profanowanie tak ważnej rocznicy z najnowszych dziejów naszej Ojczyzny, to oznacza, że dla tej władzy polskość, patriotyzm, ofiara krwi tysięcy Polaków, szacunek dla poległych i żyjących bohaterów ma mniejszą wartość, niż „trzydzieści srebrników”, które wpłyną do kasy miasta za wynajęcie Stadionu Narodowego na koncert tzw. Madonny.

Gdy Warszawiacy będą rozliczać Hannę Gronkiewicz-Waltz z jej rządów nad stolicą, gdy będą oceniać działania i zaniedbania polityków Platformy Obywatelskiej, powinni pamiętać i o tym poniżeniu, jakiego doświadczą 1 sierpnia. Nie po raz pierwszy i niestety zapewne nie po raz ostatni pod rządami PO

Artur Górski
Poseł na Sejm RP