dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

45 zasad zniewolenia Polaków

Są w historii Polski „czarne plamy”, plamy zdrady narodowej. Są w historii naszego państwa ludzie, przywódcy, którzy świadomie dążyli do zniewolenia i upodlenia własnego narodu. Wiele wiemy o Bolesławie Bierucie, przed II wojną światową agencie NKWD, a po wojnie autorze gwałtownej, konsekwentnej i krwawej sowietyzacji ziem polskich. Znamy zbrodnie towarzysza Bieruta, ale niewiele osób zna treść ściśle tajnej moskiewskiej instrukcji z 2 czerwca 1947 r., która zawiera 45 zasad zniewolenia Polaków. Instrukcja, której treść została opublikowana w tygodniku „Nasza Polska” w 1996 r., nakazywała całkowite podporządkowanie Polski Ludowej interesom Związku Sowieckiego. Miały temu służyć zniszczenie gospodarki i pełna kontrola nad społeczeństwem. Za wykonanie instrukcji był odpowiedzialny Władysław Bierut, powolne narzędzie w rękach towarzysza Józefa Stalina.

Instrukcja pokazywała bezwzględność i perfidię jej sowieckich autorów. W punkcie 3 czytamy nakaz likwidacji krajowców związanych z Armią Krajową i Batalionami Chłopskimi, ale także z KPP, PPS i innymi ugrupowaniami, które powstały „bez naszej inspiracji”, czyli bez inspiracji sowieckiej. Ta likwidacja miała odbyć się pod przykrywką rozprawy ze zbrojną opozycją, albo w drodze tzw. przypadkowych zajść. Dalej czytamy, że do akcji bojowych w pierwszej kolejności mieli być kierowani żołnierze, którzy przed wstąpieniem do Armii Kościuszkowskiej przebywali na terytorium sowieckim. „Doprowadzić do ich całkowitej likwidacji” – czytamy w instrukcji. Punkt 6 nakazywał zjednoczenie wszystkich organizacji młodzieżowych w jedną organizację. „Do czasu zjednoczenia – czytamy – zlikwidować znanych przywódców harcerstwa”.

Kolejne punkty zawierają nakaz, aby wszystkie kluczowe stanowiska we wszystkich organizacjach były obsadzone „przez ludzi zatwierdzonych przez nasze służby specjalne”. Ponadto – czytamy w punkcie 10 – „do wszystkich organów władzy i większości zakładów pracy wprowadzić ludzi współpracujących z naszymi służbami specjalnymi”. Należało obserwować działaczy komunistycznych i związkowych. Ze zwoływanych zebrań – czytamy – „należy wyeliminować ludzi, którzy wykazali się aktywnością w wysuwaniu koncepcji”.

Niezwykle przewrotnie brzmiały zalecenia punktu 9, który nakazywał „doprowadzić do tego, aby pracownicy na stanowiskach państwowych (z wyjątkiem służb ścigania i pracowników przemysłu wydobywczego) otrzymywali niskie pobory. Dotyczy to szczególnie służby zdrowia, wymiaru sprawiedliwości, oświaty i kierowników różnych szczebli”. Należało też zwrócić szczególną uwagę – czytamy w punkcie 11 – „aby prasa krajowców nie podawała sumarycznych ilości towarów wysyłanych do naszego kraju. Nie można tego również nazwać handlem”. W kolejnym punkcie instrukcja stwierdza, że nabywcy ziemi nie mogą otrzymywać aktów własności.

Punkt 13 określał zasady postępowania z rolnictwem indywidualnym. Otóż należało „ukierunkować politykę w stosunku do rolnictwa indywidualnego tak, aby prowadzenie gospodarstw stało się nieopłacalne, a wydajność jak najmniejsza. W następnej kolejności przystąpić do kolektywizacji wsi. W razie wystąpienia silniejszej opozycji należy zmniejszyć dostawy środków produkcji dla wsi i zwiększyć powinności wobec państwa. Jeżeli to nie pomoże – czytamy – spowodować, aby rolnictwo nie dawało pełnego pokrycia potrzeb żywnościowych kraju i oprzeć wyżywienie na imporcie”.

W punkcie 31 mamy nakaz, aby „prywatne przedsiębiorstwa i rzemieślnicy otrzymywali surowce i urządzenia nie pozwalające na produkcję artykułów dobrej jakości, a ceny tych artykułów powinny być wyższe od podobnych, wytwarzanych przez państwo”. „Szczególnej obserwacji poddać Kościół – czytamy w punkcie 34 – i tak ukierunkować działalność oświatowo-wychowawczą, aby wzbudzić powszechny wstręt do tej instytucji. Objąć baczną uwagą i kontrolą kościelne drukarnie, biblioteki, archiwa, kazania, kolędowania, treści nauk religijnych oraz obrzędy pogrzebowe”.

Kolejny punkt mówił, że w szkolnictwie należy „doprowadzić do usunięcia nauczycieli cieszących się powszechnym autorytetem i uznaniem. Na ich miejsce wprowadzić ludzi mianowanych”. Za niebezpieczne przedmioty w szkołach średnich uznano m.in. łacinę, grekę, filozofię i logikę, i nakazano ich usunięcie. Sugerowano ograniczenie akcentów narodowych i historycznych, aby nie prowadziły „do zjednoczenia ducha narodu”. Czytamy także: „W historii nie można podawać, co który władca chciał zrobić lub zrobił dla kraju, trzeba natomiast ukazywać tyranię królów oraz walki uciemiężonego ludu. W szkolnictwie zawodowym doprowadzić do wąskich specjalizacji”. Natomiast ostatni 45 punkt mówił o tym, że należy „spowodować napływ do szkół wyższych ludzi pochodzących z najniższych grup społecznych, którzy nie wykazują zainteresowań zawodowych, a tylko chęć zdobycia dyplomu”.

To tylko niektóre z moskiewskich zaleceń – mniej lub bardziej brutalne, mniej lub bardziej przewrotne. Ale gdy obserwuje się poczynania obecnej władzy, albo wsłuchuje w postulaty koncesjonowanej opozycji Janusza Palikota, to można dość do wniosku, że w niektórych sprawach Stalin wciąż żyje.

Artur Górski