dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

„Sytuacja na Węgrzech – dlaczego popieramy rząd Viktora Orbana”

15 maja w Warszawie dr Artur Górski, poseł Prawa i Sprawiedliwości na Sejm RP i wiceprzewodniczącego Polsko-Węgierskiej Grupy Parlamentarnej wygłosił prelekcję, w której poruszył m.in. kwestie przebudowy instytucji państwowych realizowanej przez rząd Viktora Orbana, zmiany Konstytucji Węgier, nowej ordynacji wyborczej, zmian w ustawie o Narodowym Banku Węgier, sądownictwie i podatkach. Zwrócił uwagę na nasilenie krytyki zagranicznej wobec Węgier. Podkreślił, że to co się dzieje na Węgrzech, może mieć wielkie znaczenie dla kształtu Europy, w tym także Polski.

 

„Viktor Orban jest drugi raz u władzy. Zaczynał jako działacz liberalny, przeszedł ewolucję – podczas smuty węgierskiej przeszedł na pozycje bardziej konserwatywne. Jeśli chodzi o gospodarkę w niektórych obszarach widać jego wolnorynkowe zachowania, ale naznaczone myślą katolicką dbałości o dobro wspólne. Rząd Orbana postawił na pomoc dla tych, którzy są w trudnej sytuacji.

Socjaliści ogromnie zadłużyli państwo, gdy sytuacja zrobiła się dramatyczna, część mediów nieuwikłana w zależność od partii socjalistycznej, zaczęła ukazywać społeczeństwu to zagrożenie. Nastąpiło zjawisko integracji świadomości społecznej w sytuacji kryzysu. Tymczasem nasza władza stara się upowszechnić przekonanie, że generalnie jest dobrze, a jeśli komuś jest źle – stracił pracę, nie starcza do pierwszego, to miał pecha. I ci którym wiedzie się źle, zaczynają w to wierzyć. Natomiast na Węgrzech indywidualna świadomość kryzysu zlała się w świadomość społeczną, narodową i to doprowadziło do wahnięcia poparcia politycznego i zmiecenia socjalistów ze sceny politycznej.

FIDESZ (Węgierska Unia Obywatelska) wygrał wybory – przy czym nie jest to rząd wyłącznie tej partii (która sama już jest koalicją, niegdyś nosiła nazwę Związek Młodych Demokratów), ale w koalicji z Chrześcijańską Partią Narodową. Jest to emanacja formacji politycznej sprzed wojny i chwilę po wojnie. Miałem okazję poznać najstarszego posła Parlamentu Węgierskiego, który był posłem po wojnie (dziś ma około 90 lat) i on gwarantuje ciągłość historyczną.

Jak te wybory wyglądały? Koalicja FIDESZ-u i Chrześcijańskich Demokratów zdobyła 269 mandatów, socjaliści 59, skrajnie prawicowy JOBBIK Ruch na Rzecz Lepszych Węgier – 47, partia liberalna – 16. Koalicja FIDESZ-u ma bezpieczną większość konstytucyjną, co umożliwia zmiany w konstytucji.

W tej chwili poparcie sięga 37 procent. Orban ma świadomość, że zmiana tendencji, nastrojów społecznych jest tymczasowa, że jest na zasadzie – pustej kieszeni, przeciw socjalistom, którzy doprowadzili kraj niemal do bankructwa. Orban był zmuszony do przeprowadzenia trudnych reform, a reformy przeważnie powodują niezadowolenie społeczeństwa. Ale co ciekawe, na tym niezadowoleniu nie zyskują socjaliści, ale JOBBIK, wchodzący za partię narodowo-konserwatywną, nawet za ksenofobiczną (jak wiadomo są na Węgrzech problemy z Romami). JOBBIK odwołuje się do tradycji Węgier w dawnym kształcie, krytykuje FIDESZ z prawej strony, powodując przesuwanie się chadeków na prawo. Bardziej jest to widoczne na Węgrzech niż w Parlamencie Europejskim.(…)

Orban ma świadomość, że zmiana tendencji społecznych jest tymczasowa, że to głosowanie przeciw socjalistom na zasadzie pustej kieszeni. Wiedząc o tym, chce nie tylko przeprowadzić niezbędne reformy, ale doprowadzić do stałej zmiany w świadomości społeczeństwa, chce mu dać kręgosłup zasad, odbudować tkankę narodową, odwołując się do wartości państwowych, narodowych i religijnych. Na Węgrzech są różne wyznania, nie tylko katolicyzm. Podstawą budowania takich trwałych zmian jest konstytucja. 18 kwietnia 2011 r, przyjęto nową konstytucję, która wniosła wielkie zmiany zarówno w sferze symboliki, jak i ustaw kardynalnych, które trudno potem odwołać. Co daje trwałą gwarancję prawną. Co w niej zawarto?

Zmieniono nazwę państwa z Republiki Węgierskiej na Węgry, co niesie odwołanie do Korony św. Stefana, historycznego pojmowania Węgier. Węgrzy mają głęboki kompleks Traktatu z Trianon z 4 czerwca 1920 r. na mocy którego odpadło od Węgier 2/3 kraju, Węgry zostały rozparcelowane.

W nowej konstytucji wprowadzono uproszczenie procedur przyznawania obywatelstwa węgierskiego, co negocjuje się z państwami sąsiednimi. Aby tych Węgrów, którzy znaleźli się poza granicami uczynić pełnoprawnymi obywatelami. FIDESZ założył, że jeśli oni będą wspierać Węgrów żyjących w sąsiednich krajach, to zagłosują oni na niego. W obecnym parlamencie jest 386 posłów, ale od przyszłego parlamentu będzie tylko 199 – natomiast zwiększono liczbę wyborców o 1/4, przy zmniejszeniu właśnie liczby posłów o 1/2. Wprowadzono ponadto przepisy, które będą promowały partie wygrywające wybory. Oddzielono mandat burmistrza od mandatu posła. Ma to się zmienić od następnej kadencji.

Wprowadzono zmiany w kwestiach światopoglądowych – prawną ochronę życia od poczęcia, do konstytucji wpisano także definicję instytucji małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety.

Jednym z przykładów wprowadzonych ustaw kardynalnych jest ta, dotycząca związków wyznaniowych, która wzbudziła kontrowersję – ograniczyła bowiem zapis kościołów wyznaniowych do 14, wobec plenienia się różnych sekt. Przyjęto, że aby wyznanie mogło być uznane za Kościół, musi mieć za sobą co najmniej stuletnią historię i udokumentować przynajmniej 20 lat swojej obecności na Węgrzech. Okazało się, że spełnia te warunki tylko 14 Kościołów, a zdelegalizowano dzięki ustawie 346 sekt. I kto w związku z tym podniósł największy lament na świecie? Stany Zjednoczone! Większość kościołów miało swoje odpowiedniki w USA.

Rząd Orbana wprowadził też podatek liniowy wysokości 16 procent, aby zwiększyć koniunkturę. Dotyczy on głównie zwykłych obywateli – majątek narodowy jest prawie w całości wyprzedany, znajduje się się w rękach zagranicznych. Zlikwidowano prywatne fundusze emerytalne, uznano, że jest to okradanie obywateli.

Zmieniono ustawę o szkolnictwie wyższym, wprowadzono ochronę rodziny, ustawę o obywatelstwie. Wprowadzone ustawy wzbudziły krytykę na świecie – np: medialna dotycząca trybunału, banku centralnego.

Węgrzy są bardziej zadłużeni niż Polacy, nabrano wiele kredytów zwłaszcza mieszkaniowych w funcie szwajcarskim, który w kryzysie zaczął niekorzystnie wpływać na walutę węgierską – ludzie nie byli w stanie spłacać tych pożyczek, tracili wszystko. Podjęto ustawę kredytową, która umożliwiła spłatę po sztywnym zaniżonym kursie. Uznano, że banki które najwięcej na tym zarabiały, powinny wziąć też na siebie ciężar spłaty tych kredytów.

Obok podatku liniowego wprowadzono na 3 lata podatek kryzysowy i opodatkowano nim 3 typy instytucji: energetyczne, telekomunikacyjne, sklepy wielkopowierzchniowe. I znów pondiosło się larum, bo to są instytucje międzynarodowe! Rząd jednak policzył, że w ciągu tych 3 lat do budżetu państwa wpłynie z tego podatku 500 miliardów forintów, co zasypie dziurę budżetową.

I ostatnia ustawa umożliwia połączenie kompetencji węgierskiego banku centralnego i komisji nadzoru bankowego. Częściowo rząd się z tego później wycofał, bo nie dostałby pieniędzy amerykańskich.

17 stycznia 2012 r. komisja europejska wszczęła postępowanie w sprawie naruszenia przez nowe władze węgierskie prawa unijnego, zarzuty dotyczyły banku centralnego, ochrony praw osobowych i posłania sędziów na emeryturę. My, Polacy, też cierpimy na brak lustracji władz uczelnianych i sądownictwa. Węgrzy sobie z tym poradzili.

Najważniejszym pretekstem ukarania Węgrów było przekroczenie deficytu budżetowego. Standardy unijne mówią o 0.3 procent, Węgrzy przekroczyli tę granicę tylko pół procent. W przypadku innych państw, które ten limit przekraczały, nie było takiego larum. Węgrom zagrożono wstrzymaniem funduszu unijnego. Tu wypada wyjaśnić, dlaczego Węgry mają taki deficyt. Za kwotę prawie 500 miliardów forintów odkupili od Rosjan 22 proc. spółki GAZMOL, które uznano za strategicznie niezbędne dla bezpieczeństwa Węgier. Ta kwota równa się współczynnikowi 2 PKB.

Trybunał sprawiedliwości UE nakazał Węgrom zwrot VAT pobranego wcześniej przez rząd socjalistyczny i to jest kwota 250 miliardów forintów. De facto 2/3 deficytu są to te dwie operacje: konieczność wykonania zwrotu VAT i wykupienie pakietu bezpieczeństwa energetycznego.

Była to swoista kara. Polacy obiecali Węgrom, że będą na spotkaniu unijnym popierali ich stanowisko. I okazało się, że minister Rostowski wstrzymał się od głosu. Czytaj: słowa nie powiedział. Tymczasem Czechy, Wielka Brytania, Austria wnosiły o to, by karę oddalić w czasie lub ją zmniejszyć. Mimo tych problemów, gospodarka węgierska się poprawia – produkcja przemysłowa w listopadzie 2012 r. była większa o 3,5 procent w stosunku do roku ubiegłego, a średnia płaca brutto w tym samym okresie wzrosła o 4,7 proc. (w sektorze prywatnym nawet o 7,5 proc.)

Nie jest to więc tak, że rząd węgierski prowadzi gospodarkę do przepaści. Jednak w sytuacji światowego kryzysu, gdy międzynarodowe instytucje finansowe UE rzucają kłody, instytucje finansowe, gospodarcze okazują się V kolumną, urzędnicy na stanowiskach państwowych bojkotują poczynania rządu, bo mają korzenie w poprzedniej epoce socjalistycznej – mimo tego – rząd siłą woli i właściwymi zarządzeniami jest w stanie budować nowoczesne państwo i społeczeństwo zakorzenione w chrześcijaństwie, odzyskujące swoją tożsamość. Węgrzy przekazując Polsce prezydencję europejską udali się z pielgrzymką na Jasną Górę. Czy nasz rząd byłby skłonny do tego? Powinniśmy za Węgrów trzymać kciuki, z kilku powodów.

Po pierwsze dlatego, że jest to rząd prawicowy – żyjemy w czasach globalizmu i musi być poparcie ponad podziałami, bo mają podobne do nas poglądy i jest to rząd węgierski, a my Polacy wiemy, że to nasz wypróbowany przyjaciel, jesteśmy do tego moralnie i historycznie zobowiązani. Nigdy Polska i Węgry ze sobą nie walczyły. Mieliśmy wspólnych królów, królową Jadwigę.

Po drugie, powinniśmy popierać Węgrów za śmiałość reform ustrojowych i gospodarczych. Koniunkturalizm cechuje dzisiejszych polityków, czasy nie sprzyjają takim rozwiązaniom. Węgrzy nie bali się restrykcji unijnych, międzynarodowej finansjery – odwołali się do chrześcijańskich wartości, kierowali się interesem narodowym i państwowym, uznali, że jeśli Europa ma być w przyszłości kontynentem silnym gospodarczo, moralnie, to musi się to stać w poszczególnych państwach i postawili sobie ten cel. Przy tym, nie odwracają się wcale od Europy, ale egzekwują swoje prawo do własnej ścieżki. Jeśli instytucje unijne, złamią ten rząd, doprowadzą do jego upadku, to pokaże to, że kończy się instytucja „państwo”, że każdy rząd można przewrócić. Węgrzy walczą o suwerenność państwa. Popieramy ich, bo jeśli im się uda, jest szansa, że inne państwa mogą iść tą ścieżką. Inne kraje sięgną po takie rozwiązania. To jest polityka antylewicowa. Jeśli Polska chce odgrywać ważniejszą rolę w Europie, musi zbudować blok państw w Europie Środkowej, zbudować międzynarodowy podmiot polityczny. Węgry zgodzą się na naszą dominującą rolę, bo wiedzą, że ich popieraliśmy. Wiedzą, że jesteśmy naturalnym sojusznikiem rządu Wiktora Orbana. Że to jest rzeczywista przyjaźń między naszymi narodami.”

pomniksmolensk.pl