dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Historia magistra vitae est!

Od kilkunastu dni trwa strajk głodowy przeciwko drastycznemu zmniejszeniu liczby godzin nauki historii w szkołach średnich w nowej podstawie programowej, która ma wejść w życie 1 września tego roku. W tej dramatycznej formie, świadczącej o determinacji, protestuje kilku opozycjonistów z lat 80. Nie są osamotnieni. Wzrasta wzburzenie wielu obywateli, a także niepokój wśród licznych nauczycieli, zresztą nie tylko tego przedmiotu. Głównym argumentem za deprecjonowaniem historii jest jej ponoć mała przydatność do życia i przyszłej pracy zawodowej. Jakże rząd myli się w tej sprawie. Zapomina, że – jak pisał Cyceron – „historia jest nauczycielką życia”, kluczem do zrozumienia teraźniejszości, która nie może istnieć bez przeszłości.
Trzeba postawić fundamentalne pytanie: Czym jest historia i czemu służy jej nauczanie?
Rząd zapomina, że historia zawsze służy człowiekowi. Jak pisał Lucjan Febvre, na historię należy patrzeć jako na potrzebę ludzkości „przypominania i wartościowania przeszłych wydarzeń, faktów, tendencji, które przygotowują przyjście czasu teraźniejszego, umożliwiają jego zrozumienie i pozwalają lepiej go przeżyć”. Z kolei Luis Villoro twierdził, że „gdybyśmy nie odwoływali się do przeszłości, z której wynika nasza teraźniejszość, ta wydawałaby się nam niezrozumiała – pozbawiona celu i sensu”. Spoglądanie w przeszłość stanowi rację bytu teraźniejszości, wyjaśnia ją, czyli odpowiada na potrzeby życia codziennego. Nie tylko usprawiedliwia naszą obecną sytuację, ale także nasze zamierzenia i plany, a zatem ma ścisły związek z przyszłością.
Rząd nie chce pamiętać, że bez historii nie ma wspólnoty narodowej, bo historia pozwala zrozumieć losy swojego narodu i państwa. Zatem bez historii nie ma świadomości narodowej. Nie ma polskości bez znajomości swoich korzeni. Historia jest ważnym elementem budowania więzów społecznych i umacniania narodu jako zwartej całości.
Rząd całkowicie ignoruje fakt, że historia była obecna zarówno w procesie tworzenia państw, jak również jest niezbędna do przetrwania narodów zniewolonych. Świadomość historii Polski, pamięć o chrześcijańskich korzeniach i świetności naszego państwa w dawnych wiekach, pozwoliła Polakom przetrwać rozbiory, okupację hitlerowską i czasy komunizmu. Nie bez powodu w czasach PRL-u władza starała się kontrolować historię i dawkować ją wybiórczo. Bowiem – jak pisał José Ortega y Gasset – „historia może stanowić pożywkę dla uczuć i impuls do działania”, a zatem pamięć o pewnych okresach i wydarzeniach historycznych może budzić silne emocje, być zaczynem sprzeciwu, a nawet buntu społecznego. Nie ma wątpliwości, że świadomość historii naszego narodu buduje tożsamość i umacnia patriotyzm Polaków, dając im siłę, wiarę i nadzieję.
Rząd nie chce przyjąć do wiadomości, że historia uczy i wychowuje, otwierając przepastny skarbiec wzorców i antywzorców, nakazów i zakazów. Nie ma wątpliwości, że wspomnienie o przeszłych, bohaterskich walkach, o zwycięstwach, a choćby tylko o zwycięstwie moralnym, jakie odnieśli powstańcy warszawscy i żołnierze wyklęci, przyczynia się do wzmocnienia ducha i morale narodu, podsyca uczucie miłości do Polski. Nie da się zbudować autorytetów bez odwoływania się do pozytywnych wzorców z przeszłości, które określają ramy dobra i zła, mądrości i głupoty. Jak pisał Enea Silviusz Piccolomini, późniejszy papież Pius II, „historia ukazuje nam, jak źli ludzie kończą marnie, a dobrym szczęście sprzyja”.
Rząd bagatelizuje fakt, że bez historii nie ma kultury, bo kulturę narodu tworzy się przez wieki, jest dziedzictwem przekazywanym z pokolenia na pokolenie i w każdym pokoleniu ubogacanym. Dotyczy to zarówno kultury materialnej, jak i duchowej. W procesach dziejowych kultura danego narodu uzyskuje swoją odrębność, indywidualność. Jednocześnie historia odkłada kolejne pokłady wiedzy, pokazuje poszczególne etapy rozwoju. Jak twierdził Pierre Chaunu, „historia stała się nauką pomocniczą nauk o człowieku, poszukuje w świadectwach przeszłości odpowiedzi na najważniejsze pytania nauk społecznych, pytania o prawidłowości”. Jeśli chcemy zrozumieć obecne problemy naszego państwa i społeczeństwa, musimy sięgnąć do ich źródeł, odwołać się do świadectwa przeszłości, do wydarzeń, które inicjują procesy przemian.
Rząd tego wszystkiego nie rozumie lub rozumieć nie chce. Gdy na Litwie Litwini ograniczają naukę w języku polskim i starają się narzucić swoją wizję historii, w Polsce nasz własny rząd ogranicza młodym Polakom naukę dziejów ich państwa. Tylko że Litwinom się wydaje, że dzięki dyskryminacji Polaków uratują swoją, litewską tożsamość, zagrożoną przez siłę polskiej kultury. A o co chodzi naszym rządzącym? Dlaczego chcą pomniejszyć siłę kultury polskiej i poczucia narodowego w Polakach? Dlaczego dążą do podkopania korzeni polskiego patriotyzmu i duchowego osłabienia narodu? Biada tej władzy, która niszczy duchową tkankę narodu polskiego.

Artur Górski