dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Co dalej z repatriacją?

W styczniu Sejm znów ma się zająć obywatelskim projektem ustawy O powrocie do Rzeczpospolitej Polskiej osób pochodzenia polskiego deportowanych i zesłanych przez władze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Czekamy na pierwsze czytanie tego projektu, mając świadomość, jak jest on ważny nie tylko dla wielu rodzin repatriantów, którzy od lat czekają na przyjazd do Polski, ale i dla naszej Ojczyzny, która popadając w coraz większy niż demograficzny powinna z otwartymi ramionami witać naszych rodaków ze Wschodu – krew z krwi naszej.

Pod koniec ubiegłej kadencji Sejmu rząd zaopiniował ów projekt negatywnie, ale koalicja rządząca nie odważyła się go odrzucić i – jako projekt obywatelski – automatycznie przeszedł do nowej kadencji, a jego procedowanie będzie miało miejsce od początku. Zagrano na czas, obawiając się w przypadku wrzucenia projektu do śmieci negatywnych reakcji społecznych przed wyborami. Jaki teraz będzie los tej ustawy, gdy nie ma już straszaka wyborczego?

O przyszłość projektu i samej repatriacji zaniepokojone są środowiska repatriantów. W grudniu odbyła się duża konferencja w Zamku Królewskim w Niepołomicach, pt. „Niedokończona repatriacja. Co dalej?”. Podczas konferencji, zorganizowanej przez Związek Repatriantów RP, dużo mówiono o tym, jak źle funkcjonuje ustawa z 2000 r. o repatriacji. Zwracano uwagę na opieszałość gmin, które miały realizować repatriację na podstawie obecnych przepisów, a w praktyce tego zadania niemal nie wykonują. Brakuje samorządów, które chciałyby zapewnić repatriantom pracę i dach nad głową, a ci nieliczni repatrianci, którzy trafiają do Polski, mają przeważnie problemy adaptacyjne i niemal żadnego wsparcia. Wskazywano ponadto na brak odpowiednich umów międzynarodowych zabezpieczających sferę rent i emerytur dla naszych rodaków mieszkających na terenie dawnych republik radzieckich. Wyrażano też spore nadzieje na przyspieszenie repatriacji i poprawę statusu repatriantów w kraju w związku z projektem obywatelskim, który obowiązek realizacji repatriacji przenosi z samorządów na rząd, a odpowiedzialnym za wykonanie tego zadania czyni ministra do spraw wewnętrznych.

Uczestnicy konferencji przyjęli rezolucję, w której zwrócili się do rządu i do posłów na Sejm RP     o poparcie obywatelskiego projektu ustawy O powrocie do Rzeczpospolitej Polskiej osób pochodzenia polskiego deportowanych i zesłanych przez władze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. W rezolucji napisano m.in.: „Zdajemy sobie sprawę, że Polska, po okresie niewoli wciąż się odradza. Wiemy, że jest to czas trudny i wiele spraw wciąż czeka na unormowanie i usankcjonowanie prawem. Zebrani tutaj pragniemy zwrócić uwagę także na nasze problemy, ponieważ po dziś dzień istnieją takie, które zostawiają nas w poczuciu obywatelstwa niższej kategorii. Pragniemy Polski – Matki, ojczyzny wszystkich Polaków, bez względu na to czy urodzili się w jej granicach, czy z dala od nich. Bez różnic pomiędzy tymi, którzy wyrastali tutaj, a tymi, którzy wyrastali z dala od niej. Nie uciekliśmy, lecz pod przymusem bagnetów pozbawiono nas Polski. Tymczasem dziś, gdy wracamy nie jesteśmy traktowani na równi z innymi Polakami. Nie żądamy szczególnych praw, ale tylko takich, które pozwolą nam czuć się w pełni narodem polskim”.

W rezolucji jej sygnatariusze domagają się przyspieszenia prac legislacyjnych nad obywatelskim projektem ustawy repatriacyjnej, a także pilnej regulacji zabezpieczenia emerytalnego członków rodzin repatriantów, będących innej narodowości. Ponadto apelują o niezwłoczne podjęcie rozmów z rządami krajów, z których przybyli repatrianci, w sprawie  transferu  funduszy emerytalnych. „Jest to rozwiązanie skutkujące oszczędnością środków wypłacanych przez Państwo Polskie. W ten sposób stanie się możliwe zaliczenie stażu pracy wykonywanej na rzecz poszczególnych państw do tzw. okresu składkowego – podstawy ustalenia wysokości emerytury lub renty.” – napisano w rezolucji.

Nie należy się spodziewać, że stanowisko rządu wobec projektu obywatelskiego ulegnie zasadniczej zmianie, gdyż projekt wiąże się z dużymi wydatkami z budżetu państwa. Rząd twierdzi, że sprawę można załatwić inaczej, taniej, ale konkretnych propozycji, poza „czyszczeniem” obecnej ustawy o repatriacji, nie zgłaszał. Obawiam się, że jak wiele innych spraw i sprawa repatriacji, pod pretekstem kryzysu, zostanie odłożona do lamusa, a posłowie koalicji zagłosują nad projektem obywatelskim, jak rząd rozkaże, czyli projekt odrzucą lub tak zmienią, że stanie się kolejną „martwą literą”.

 

Artur Górski