dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Zwycięstwo!

[singlepic id=827 w=320 h=240 float=left]W noc wyborczą były chwile niepewności, momenty zwątpienia, szczególnie gdy pojawiły się opinie, że PiS w Warszawie może mieć tylko pięć mandatów, a z cząstkowych danych wynikało, że ów ostatni-piąty mandat może przypaść Przemysławowi Wiplerowi. Mijały kolejne godziny i kolejni kandydaci, nawet uważani za faworytów, odpadali z tego wyścigu. Najpierw wypadli z peletonu przesympatyczni i bliscy moim poglądom Paweł Lisiecki z Pragi Północ i Michał Konrad z Żoliborza, później okazało się, że walki o mandat poselski nie podejmie Karol Karski z Ochoty. I gdy wydawało się, że moja pozycja jest niezagrożona, wyprzedził mnie głosami amerykańskimi Adam Kwiatkowski z Pragi Południe.

Później było już wiadomo, że PiS ma w Warszawie sześciu posłów, ale do dwóch ostatnich mandatów było trzech konkurentów: ja, Wipler i Michał Dworczyk, który – jak sam mi powiedział – włożył w kampanię oszczędności swojego życia. W wielu dzielnicach, choć poprawiałem wyniki, przegrywałem nieznacznie z Michałem i znacząco z Przemkiem. Uratował mnie wierny Mokotów i oddany mi Ursynów. W pierwszej z tych dzielnic uzyskałem ponad 1300 głosów poparcia, a w drugiej ponad 700. Gdy zliczano kolejne komisje, Wipler zbliżył się do mnie na 90 głosów, by ostatecznie uzyskać wynik gorszy o ok. 180 głosów. O kolejne 200 głosów gorszy okazał się Dworczyk, któremu, jak cztery lata temu, zabrakło wyborczego poparcia do zdobycia mandatu. W poniedziałek ok. godz. 13 uzyskałem nieoficjalną informację, że zdobywając 4710 głosów wywalczyłem mandat na Sejm RP VII kadencji.

Jeszcze raz pragnę podkreślić, że choć niemal w całej Warszawie odnotowałem wzrost poparcia, to jednak mój sukces zawdzięczam przede wszystkim mieszkańcom Mokotowa i Ursynowa, którym z całego serca dziękuję, mając nadzieję, że i w kolejnej kadencji Sejmu ich nie zawiodę. Nie mogę też zapomnieć o moich wyborcach zagranicznych, którzy oddali na mnie głosy w liczbie ponad 200.

Na koniec muszę wspomnieć o licznych wolontariuszach, którzy pomagali w mojej kampanii, z poświęceniem roznosząc ulotki i klejąc plakaty. Z imienia muszę wymienić trzy osoby: Monikę Rzemieniewską-Kuszpit z Ursynowa, Marka Borkowskiego z Pragi Południe i Christiana Młynarka z Włoch, którzy organizowali moją kampanię w tych dzielnicach. Wy włożyliście najwięcej pracy w budowę mojego zwycięstwa. Dziękuję!

Artur Górski