dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Warszawska lista śmierci

Wybory są swoistą ruletką, a ich wynik dla wielu kandydatów niepewny. Poza „jedynkami” i „dwójkami” w zasadzie nie ma pewniaków. Zawsze bowiem pojawiają się nowi kandydaci – „czarne konie”, niespodzianki, z ukrytym (bądź znanym) potencjałem poparcia społecznego. Kierownictwo każdej partii musi tak budować listy, aby promować nowe twarze, osoby przynoszące dodatkowe głosy, by zarazem dotychczasowych posłów mobilizować do bardziej aktywnej kampanii wyborczej, zmuszając ich do morderczej walki o reelekcję, czasem graniczącej z niemożliwością. Listy przeładowane znanymi nazwiskami, potencjalnie „biorącymi”, określane są często jako „listy śmierci”. Na takich listach realnych pretendentów do mandatu poselskiego jest znacznie więcej, niż dana partia może zdobyć miejsc w Sejmie. Mówi się, że do takich list należą m.in. listy PiS w Gdyni i Gdańsku czy w obwarzanku warszawskim. Jedną z takich list jest także lista warszawska, która została zarejestrowana przez PKW z moim nazwiskiem na 6 pozycji.

Na liście warszawskiej PiS na jedynce tradycyjnie znajduje się Jarosław Kaczyński i to od jego wyniku wyborczego w znacznej mierze zależy, ilu posłów jeszcze wejdzie do Sejmu w stolicy kraju. To Jarosław Kaczyński wciąga kolejnych kandydatów, pomiędzy którymi rozgrywa się mordercza walka o mandaty. I sześć lat temu i cztery lata wstecz scenariusz był podobny.

W 2005 r. na Jarosława Kaczyńskiego oddało głosy ponad 171 tys. wyborców. Drugi w kolejności wynik uzyskał Mariusz Kamiński (2 miejsce na liście) – ponad 9 tys. głosów. Dalej były dwa 4-tysięczniki: Małgorzata Gosiewska (3 miejsce) i Paweł Poncyliusz (8 miejsce). Prawie 4 tys. głosów zdobył Jan Ołdakowski (6 miejsce), a niemal 3 tys. głosów Karol Karski (12 miejsce) i ja (20 miejsce). Przy czym w tamtych wyborach to ja okazałem się tym „czarnym koniem”, gdyż nie tylko zdobyłem mandat, ale także przeskoczyłem ze środka listy dwójkę ówczesnych posłów: Hannę Mierzejewską (11 miejsce) i Bartłomieja Szrajbera (12 miejsce), uzyskując ostatni, siódmy mandat dla PiS. Szrajber zresztą wkrótce objął mandat po Mariuszu Kamińskim, który został szefem CBA.

W 2007 r. na Jarosława Kaczyńskiego, ówczesnego premiera, padło ponad 273 tys. głosów, a mimo to liczba mandatów zdobytych przez PiS zmalała o jeden – do sześciu. Drugi w kolejności wynik uzyskała Nelli Rokita (2 miejsce na liście) – ponad 6 tys. głosów. Na trzecim miejscu uplasował się Paweł Poncyliusz (6 miejsce) – ponad 4 tys. głosów, a kolejne zajęli: Karol Karski (5 miejsce), Jan Ołdakowski (4 miejsce) i ja (8 miejsce) – cała trójka ponad 3 tys. głosów. Znów w tym pojedynku uzyskałem ostatni mandat dla PiS, przeskakując dwójkę posłów – Małgorzatę Gosiewską (3 miejsce) i Bartłomieja Szrajbera (7 miejsce). Cztery lata temu mój mandat rozstrzygnął się jako ostatni (po policzeniu głosów oddanych za granicą), gdyż niewiele brakowało, aby PiS miał tylko 5 mandatów.

Nie wiemy, ile w najbliższych wyborach PiS uzyska mandatów w Warszawie, tym bardziej, że dołożono stolicy jeden mandat (łącznie jest dwadzieścia) w związku z przyrostem liczby ludności. Należy się spodziewać, że uzyskamy sześć, a może nawet siedem mandatów. Oczywiście „lokomotywą wyborczą” listy będzie ponownie Jarosław Kaczyński. Znów pewny mandat ma Mariusz Kamiński. A jeśli chodzi o pozostałe mandaty, rozegra się o nie batalia pomiędzy wcześniejszymi posłami (Małgorzata Gosiewska – 3 miejsce na liście, Karol Karski – 4 miejsce i ja – 6 miejsce) oraz nowymi twarzami, wśród których najczęściej wymienia się Andrzeja Melaka. Wiadomo jednak, że ambicję zdobycia mandatu poselskiego ma jeszcze kilku kandydatów, którzy już się promują w mediach, w tym na FaceBooku, i zabiegają o poparcie licznych środowisk.

Do tej pory uzyskiwałem ostatni mandat z listy PiS. Sześć lat temu był to mandat siódmy, cztery lata temu zdobyłem szósty mandat, a w tym roku celuję w mandat piąty, by odsunąć się od krawędzi porażki. Czy mi się to uda, trudno przewidzieć, gdyż lista warszawska jest jedną z „list śmierci” politycznej. Ale Twój głos oddany na mnie w najbliższych wyborach przybliży mnie do wyborczego sukcesu!!! Mogę na Ciebie liczyć?

 

dr Artur Górski

Miejsce nr 6 na liście PiS