dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Warszawski urzędnik łamie prawo wyborcze

Kodeks Wyborczy wyraźnie zabrania prowadzenia agitacji wyborczej w urzędach administracji rządowej i samorządowej, ale urzędnicy warszawskiego ratusza nic sobie z tego nie robią. Mało tego, wywierają nacisk na podległych im pracowników, aby ci czynnie wspierali Platformę Obywatelską, zaś biura urzędu zamieniają w partyjne komórki kontaktowe. Przykładem może być Radosław Poniatowski, zastępca dyrektora Zespołu Żłobków m.st. Warszawy, który w dniu 11 sierpnia br. rozesłał do kierowników publicznych żłobków warszawskich pismo okólne zachęcające do zbierania podpisów pod warszawskimi listami Platformy Obywatelskiej. Można przypuszczać, że praktyka ta jest szersza i mamy do czynienia z ujawnieniem swoistego wierzchołka góry lodowej.

„Szanowni Państwo! Jak Państwu wiadomo dużymi krokami zbliżają się wybory parlamentarne. Jeżeli ktoś z Państwa jest skłonny poprzeć Komitet Platformy Obywatelskiej, to w załączeniu przesyłam wzór do zbierania podpisów pod lista kandydatów na posłów, oraz kandydatów na senatorów zgłoszonych przez KW PO w okręgu wyborczym nr 19. Zwracam się z prośbą o zebranie jak największej liczby podpisów i dostarczenie ich do sekretariatu Zespołu Żłobków m.st. Warszawy do dnia 18.08.2011 r.” – napisał dyrektor Poniatowski w swoim e-liście.

Warto podkreślić, że adres e-poczty, z którego Poniatowski wysłał maila był służbowy (rponiatowski@zlobki.waw.pl), a jego autor podpisał się jako Z-ca Dyrektora, podając służbowy telefon kontaktowy. Ponadto autor pisma nie skierował go imiennie do jednej osoby, lecz do wielu urzędników, a jako punkt kontaktowy wskazał komórkę Urzędu m.st. Warszawy – sekretariat Zespołu Żłobków. Tym samym nie tylko zobligował kierowników żłobków do włączenia się czynnie w agitację na rzecz kandydatów Platformy Obywatelskiej, ale także pracowników sekretariatu Zespołu Żłobków zaprzągł do partyjnej roboty w godzinach urzędowania. Bardzo jestem ciekawy, czy jest to codzienna praktyka warszawskich urzędników pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz i czy Pani Prezydent dała jakieś wytyczne do tego rodzaju działań, które są jawnym łamaniem postanowień Kodeksu Wyborczego. Nie ma wątpliwości, że urzędnicy, do których skierowano tego maila znaleźli się w poważnym rozdarciu: odmówić prośbie przełożonego, to narazić się na szykany i niełaskę, spełnić ją – to złamać prawo. Jak wybrnęli z tego dylematu? Ile podpisów zebrali w ten sposób urzędnicy-działacze Platformy Obywatelskiej?

Przypomnę, że art. 108 Kodeksu Wyborczego mówi wyraźnie, że „zabrania się agitacji wyborczej na terenie urzędów administracji rządowej i administracji samorządu terytorialnego (…)”. Art. 495 stwierdza natomiast, że „kto w związku z wyborami, prowadzi agitację wyborczą na terenie urzędów administracji rządowej lub administracji samorządu terytorialnego (…) – podlega karze grzywny”. Wreszcie w art. 497 czytamy, że „kto, w związku z wyborami, zbiera podpisy osób popierających zgłoszenie listy kandydatów lub kandydata, stosując jakąkolwiek formę nacisków zmierzających do uzyskania podpisów – podlega grzywnie od 1000 do 10000 złotych”. Moim zdaniem i Państwowa Komisja Wyborcza i warszawska prokuratura powinny zająć się złamaniem prawa – Kodeksu Wyborczego.

 

Artur Górski

Poseł na Sejm