dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Zapalili diabłu ogarek

Na ostatnim posiedzeniu Sejmu posłowie robili zakłady: Sejm odrzuci w pierwszym czytaniu obywatelski projekt ustawy, który całkowicie zakazywał zabijania dzieci poczętych, czy nie odrzuci. Nie odrzucił. 140 posłów PiS (wszyscy obecni na sali posiedzeń!), 69 posłów PO oraz niemal wszyscy posłowie PSL i PJN głosowali przeciwko wnioskowi SLD o odrzucenie w pierwszym czytaniu obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. To głosowanie było ważne, ale miało wymiar symboliczny, otwierało zaledwie drzwi do ścieżki legislacyjnej, którą ten projekt musi przejść.

Możne się wydawać, że wrzucenie do kosza ze śmieciami wniosku o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu to wielki sukces obrońców życia poczętego. Wielu zapewne ze zdziwieniem przecierało oczy, że tak wielu posłów PO, PSL i PJN lekką ręką opowiedziało się za pełną ochroną życia poczętego, jakby słowa o „kompromisie” wypowiadane przez niektórych posłów PO nie miały znaczenia. Czyżby był to efekt upowszechnienia prawdy o ludzkiej naturze życia od poczęcia w łonie kobiety, którą ostatecznie i niepodważalnie potwierdziła nauka? A może obudziły się sumienia niektórych posłów, którzy przecież przeważnie kończyli ślubowanie poselskie słowami „Tak mi dopomóż Bóg”? Jakże w tym głosowaniu, gdzie za wnioskiem lewicy głosowało tylko 151 posłów, gdy 254 było przeciw – polski Sejm wydawał się prawicowy i katolicki. Nic bardziej błędnego.

Kolejne głosowanie nad odesłaniem projektu do komisji ukazało prawdę manipulacji, jaka się dokonała. Przypomnijmy, że w pierwszym czytaniu PiS złożył wniosek, aby projekt został skierowany do komisji nadzwyczajnej, a ta została zobowiązana przedstawić sprawozdanie ze swoich prac do 1 września. Wobec kończącej się kadencji Sejmu takie rozwiązanie wydawało się logiczne, jeśli projekt miał zostać uchwalony jeszcze przed wyborami. Niestety racjonalność tej propozycji dostrzegli także przeciwnicy ustawy. Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna nie uwzględnił wniosku PiS i zaproponował, aby projekt został skierowany do dwóch komisji: polityki społecznej i rodziny oraz komisji zdrowia, bez określenia terminu zakończenia ich prac nad tym projektem. Oznaczało to tylko jedno: nie ma woli politycznej, aby ustawa została przyjęta przez Sejm i wszystko zostało po staremu. W przypadku Schetyny było widać konsekwencję – w pierwszym czytaniu głosował za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu. A jak zachowali się ci posłowie PO, PSL i PJN, którzy w pierwszym głosowaniu zapalili Bogu świeczkę?

W drugim czytaniu smutna prawda wyszła na jaw. W całej rozciągłości objawiła się koalicja proaborcyjna, koalicja „grzechu zaniechania”. Wszyscy posłowie PO głosowali przeciwko wysłaniu projektu do komisji nadzwyczajnej i określeniu terminu zakończenia jej prac. Podobnie za skierowaniem do dwóch komisji głosowało większość posłów PSL i PJN. Część zapewne głosowała tak w swojej naiwności, przekonana, że tak będzie lepiej dla projektu, ale nie ma wątpliwości, że liderzy tych partii, którzy ukartowali całą sytuację, działalni cynicznie, z pełną premedytacją. Oczywiście sumienia mają czyste, bo pierwszym głosowaniem wytworzyli sobie alibi przed biskupami i katolickimi wyborcami, którzy przeważnie nie zdają sobie sprawy, że drugim głosowaniem de facto przekreślili szanse projektu na uchwalenie w tej kadencji Sejmu. Projekt będzie przeciągnięty do wyborów, po czym wyląduje w szufladzie ku uciesze zwolenników „kompromisu”, czyli tylko pozornej ochrony życia poczętego. Diabeł zaciera ręce z powodu ogarka, jaki mu zapalili posłowie PO, PSL i PJN. Wielu ma pomocników w naszym Sejmie.

 

dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP