dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Jak budują w Wiedniu

Warszawa i inne polskie miasta borykają się z problemem mieszkań komunalnych. Zdarzają się pojedyncze inwestycje, które jednak są kroplą w morzu potrzeb. Brakuje też lokali socjalnych, a pozostające w dyspozycji miasta często nie spełniają podstawowych warunków, gwarantujących ich lokatorom godne życie. Ale będzie coraz trudniej, skoro rosną ceny, w tym opłaty za gaz, energię i użytkowanie wieczyste. Będzie jeszcze gorzej, gdyż w wielu przypadkach skończyły się okresy ochronne dla tych lokatorów, których od miasta przejęli właściciele i nierzadko bezwzględnie śrubują opłaty za wynajem lokali lub bezceremonialnie wypowiadają umowy najmu. Coraz więcej mieszkańców Warszawy będzie trafiało na bruk, coraz częściej sądy będą narzucały miastu obowiązek umieszczenia zbankrutowanych obywateli w lokalach socjalnych. Jak sobie wtedy władze Warszawy poradzą? Popatrzmy, jak problem z lokalami socjalnymi rozwiązał Wiedeń.

Przede wszystkim w Austrii, jak i w większości krajów europejskich, nie ma podziału na budownictwo komunalne i socjalne, a tzw. mieszkania społeczne, budowane szczególnie od lat 90., nie rzadko mają wyższy standard, niż polskie lokale komunalne. Obecnie mieszkalnictwo społeczne stanowi w Austrii ok. 25 proc. całości rynku mieszkaniowego i obejmuje ok. 800 tys. lokali, z czego 15 proc. mieszkań należy do stowarzyszeń mieszkaniowych, a 10 proc. stanowi własność publiczną, najczęściej miejską. Nieco inna sytuacja jest w stolicy Austrii – Wiedniu, gdzie mieszkania społeczne stanowią ok. 48 proc. całego rynku mieszkaniowego, ale z roku na rok ich liczba się zmniejsza (mimo nowych inwestycji), gdyż od 2001 r. obserwujemy prywatyzację lokali socjalnych, poprzez możliwość ich wykupu przez lokatorów.

W ostatnich latach ciężar budowy nowych lokali socjalnych jest przenoszony z władz miejskich na stowarzyszenia mieszkaniowe o ograniczonym zysku (formuła limited-profit), które uzyskują dotacje zarówno od landów (środki przekazywane z budżetu państwa) jak i od miast. Obecnie działa ok. 200 stowarzyszeń mieszkaniowych, w samym Wiedniu kilkanaście, które co roku budują ok. 15 tys. nowych mieszkań.

W Austrii są ustalone limity dochodów, które uprawniają do starania się o lokal społeczny, ale są one na tyle wysokie, że praktycznie 80-90 proc. obywateli może ubiegać się o taki lokal. I co najważniejsze, osoby które zamieszkały w lokalu społecznym, mogą w nim pozostać niezależnie od tego, jak w przyszłości będzie kształtowała się ich sytuacja materialna. Uznano bowiem, że zamieszkiwanie w lokalach społecznych obok siebie osób z wyższymi dochodami i uboższych sprzyja integracji społecznej i zapobiega segregacji.

Stowarzyszenia, które realizują społeczne inwestycje mieszkaniowe, cieszą się ulgami podatkowymi, a pozyskane przychody są zobowiązane reinwestować w wybudowane przez siebie lokale lub inwestować w budowę nowych. Ponadto Wiedeń coraz częściej zawiera umowy z inwestorami prywatnymi, którym przekazuje grunty pod komercyjne budownictwo mieszkaniowe z zastrzeżeniem, że lokale parterowe będą miały charakter mieszkań społecznych, pozostających w dyspozycji miasta. Na koniec warto odnotować, że w lokalach społecznych w Austrii czynsze są regulowane. Wysokość czynszu oparta jest na tzw. formule kosztowej, zgodnie z którą czynsz ma przede wszystkim pokrywać bieżące koszty utrzymania oraz tworzyć fundusz remontowy. Jeśli władze Warszawy będą chciały prowadzić prawdziwą politykę mieszkaniową, powinny dokładnie przyjrzeć się rozwiązaniom wiedeńskim.

 

Artur Górski