dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Minął rok od tej śmierci

Minął rok od katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Gdy rozbił się samolot z Prezydentem RP Lechem Kaczyńskim na pokładzie, byłem w Katyniu, który leży 18 kilometrów od Smoleńska. Pamiętam chwile, gdy do ludzi zgromadzonych na wojskowym cmentarzu w Katyniu zaczęła docierać wiadomość o katastrofie. Płakali, a później płakała cała Polska. Niemal cały naród okrył się żałobą, którą w ostatnią niedzielę znów przeżywaliśmy.

Rok temu byłem po raz pierwszy w Katyniu. Pamiętam, że czekając na rozpoczęcie uroczystości, oglądałem miejsca, w które kiedyś wsiąkła krew polskich oficerów, zamordowanych przez NKWD. Spacerując po cmentarnych alejkach spotkałem posła Antoniego Macierewicza, który szedł w wielkiej zadumie. Przez chwilę mu towarzyszyłem. Nagle ktoś do niego zadzwonił. Pan Antoni przystanął. Myślałem, że to jakaś tajna rozmowa i nie chce, bym słyszał jej treść. Po chwili podszedł do mnie i powiedział: „Nie uwierzy pan, ale spadł samolot z prezydentem”. Nie uwierzyłem. Nie dotarło to do mnie. Inni uczestnicy katyńskich uroczystości także nie chcieli uwierzyć, nie mieściło im się to w głowie, że na rosyjskiej ziemi może spaść samolot z głową państwa polskiego. Słyszałem, jak pewna kobiet krzyczała na mężczyznę, żeby nie rozpowiadał takich głupich, nie potwierdzonych informacji.

Ale odzywały się kolejne telefony z Polski. Wśród ludzi rosło zamieszanie i niepewność, które wraz z nowymi informacjami zamieniły się w potworny ból. Niektórzy płakali jak dzieci, ktoś dostał nerwowych drgawek, inna osoba siadła w odrętwieniu na zimnej ziemi. Byliśmy w szoku i podwójnej żałobie. Modliliśmy się za ofiary sprzed 70 lat i te sprzed kilkudziesięciu minut. Wiedzieliśmy, że jesteśmy tak blisko katastrofy, a nic nie możemy zrobić, że wszystko jest już tylko w rękach Boga.

Naród przez chwilę był jak zaczarowany ta śmiercią, nawet media, które takim błotem obrzucały prezydenta Kaczyńskiego, na chwilę zamilkły, jakby się zawstydziły. Ale potem przestraszono się konsekwencji politycznych tej śmierci. Do dziś trwa koncert nienawiści wobec tych, którzy tę śmierć opłakują. I muszę przyznać, że nie mogę pojąć, jak szybko postarano się zbrukać tę pamięć i jak wiele zrobiono, by nie wyjaśnić prawdy o tej katastrofie. Czy po roku Polacy naprawdę nie zdają sobie sprawy, co się wówczas stało? Czy nie widzą, że jako naród zostaliśmy pozbawieni godności, że bije się nas po twarzy, a my jeszcze za to dziękujemy? Historia odda sprawiedliwość i tym, którzy zginęli przed rokiem i tym, którzy wciąż pamiętają o tej śmierci i domagają się całej o niej prawdy.

 

Poseł Artur Górski (PiS)