dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Kłamstwo reformy emerytalnej

W najbliższych tygodniach Sejm zajmie się ekspresowo propozycjami rządowymi w sprawie „reformy” systemu emerytalnego. W przygotowaniu propagandowym do tych prac Donald Tusk powtarza, że OFE w obecnym kształcie dalej funkcjonować nie mogą, bo stwarzają zagrożenie dla wypłaty bieżących emerytur i dlatego rząd zamierza przeprowadzić od dawna oczekiwaną reformę ubezpieczeń emerytalnych. Premier rysuje wręcz apokaliptyczną wizję: jeśli nie będzie tej reformy, system ubezpieczeń się załamie i trzeba będzie w ogóle zlikwidować OFE, czyli zabrać ludziom wszystkie środki już odłożone w tym filarze na przyszłe emerytury. Bo przecież rząd nie może nadal dokładać do obecnie wypacanych emerytur sporych kwot, skoro jest na granicy bankructwa.

Bankrutujący rząd brzytwy się chwyta, by oddalić chwilę załamania finansów publicznych na czas po wyborach parlamentarnych. Do tego czasu chce zmniejszyć narastający deficyt budżetowy pieniędzmi „pożyczonymi” od obywateli. Obywatele będą teraz musieli płacić kosztem OFE większe składki na ZUS, gdzie te pieniądze będą wpadać w czarną dziurę bieżących emerytur i nie będą zarabiać na nasze przyszłe emerytury. Nie miejmy złudzeń, miały być dwa filary naszych przyszłych emerytur, a teraz praktycznie zlewają się w jeden. Drugi filar zostaje bardzo mały i nie będzie miał większego znaczenia dla emerytów w przyszłości.

Ponieważ ZUS nie ma na wypłatę bieżących świadczeń, gdyby Tusk nie wyciągnął tych pieniędzy z OFE, musiałby je dla ZUS pożyczyć na rynku finansowym, co trzeba by wpisać do długu publicznego. Tymczasem „pożyczki” od OFE do rachunków na okoliczność „progów ostrożnościowych” wliczać nie trzeba. Dzięki tej kreatywnej księgowości, choć dług publiczny wzrośnie, nie zostanie odnotowany w papierach. Jak twierdzi prof. Krzysztof Rybiński, „deficyt dalej będzie, ale częściowo schowany pod dywan. Rząd będzie udawał, że tego deficytu nie ma, a on będzie rósł dużo szybciej, tylko pod dywanem”. Niektórzy się pocieszają, że przecież OFE nie zostały całkiem obrabowane. Rafał Ziemkiewicz przyznaje na tę okoliczność, że wszak Polska „w końcu to jeszcze nie Birma”. Dla mnie to marne pocieszenie, gdy na moich oczach rząd chce mnie okraść w mocy prawa z części moich oszczędności.

Nie ma wątpliwości, że obecna „reforma” nie rozwiązuje żadnego z problemów, które dzisiaj mamy w sferze ubezpieczeń emerytalnych. Jeżeli jest duży deficyt w systemie emerytalnym, to bez wielkiej reformy można go zmniejszyć tylko poprzez podniesienie składek, zwiększenie liczby płatników lub zmniejszenie wypłat, czyli opóźnienie ich przez podniesienie wieku emerytalnego. Nic z tego się nie dzieje.

Premier ma świadomość, że ta reforma to jedno wielkie kłamstwo, a obywatel będzie musiał zapłacić podwójnie, jeśli chce mieć przyzwoitą emeryturę. Tusk obiecuje, że ci, którzy dodatkowo będą płacić składki emerytalne w trzecim filarze, który dziś jest rachityczny, mogą liczyć na ulgi podatkowe. To żadna nadzieja na wyższe emerytury przy tak dużym deficycie, niskiej stabilności systemu i wielkim apetycie rządu na nasze pieniądze.

 

dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP (PiS)