dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Sztuczki prawa wyborczego

Donald Tusk chce być jak Hosi Mubarak – rządzić państwem przez trzydzieści lat. Jeszcze mu sporo brakuje do wyniku prezydenta Egiptu, ale w Sejmie uchwalono takie prawo wyborcze, które na kolejne lata ma zagwarantować władzę Platformie Obywatelskiej. Bo skoro notowania sondażowe PO są coraz słabsze i hydra PiS-u podnosi głowę, to trzeba wprowadzić takie rozwiązania prawne, które wynik PO zoptymalizują.

W tym roku czekają nas wybory parlamentarne. PO już się do nich przygotowuje. Niedawno uchwalono w Sejmie kodeks wyborczy, który m.in. wprowadził jednomandatowe okręgi wyborcze do Senatu. W Warszawie, gdzie PO ma generalnie dobre notowania, będziemy teraz wybierać nie trzech, tylko czterech senatorów. Przy czym bardzo dziwnie skrojono okręgi wyborcze, dwa z nich przerzucając przez Wisłę. Otóż jeden okręg obejmuje Mokotów, Ursynów, Wilanów i Wawer, drugi Śródmieście, Żoliborz, Bielany i Białołękę, trzeci pozostałe dzielnice po tej stronie Wisły, a czwarty pozostałe dzielnice po stronie praskiej. Zatem Ursynów powiązano nie tylko tradycyjnie z Wilanowem i – co wydaje się zrozumiałe – z Mokotowem, ale także z Wawrem. Zdaniem analityków PO taki podział powinien zagwarantować tej partii przynajmniej trzy mandaty senatorskie w stolicy, a być może przyniesie nawet wszystkie cztery. Warto wspomnieć, że kodeks reguluje także kwestie parytetów na listach wyborczych. Przewiduje, że na każdej liście wyborczej musi znaleźć się nie mniej niż 35 proc. i nie więcej niż 65 proc. kobiet.

Jednak przede wszystkim zmieniono zasady kampanii wyborczej. Najpierw ograniczono powierzchnię zewnętrznych nośników reklam – do 2 m2, by reklamy wyborcze na bilbordach nie zaśmiecały miast i nie rozpraszały kierowców. Jeszcze nie wszedł w życie kodeks wyborczy, a już wpłynęła do Sejmu jego nowelizacja, zakazująca emitowania płatnych spotów wyborczych w radiu i telewizji, by – jak argumentowano – ograniczyć udział w kampaniach PR-owców. Początkowo w projekcie był także umieszczony zakaz reklamy wyborczej w prasie. Ostatecznie posłowie PO, którzy uważali, że reklama w Internecie w zupełności wystarczy, odstąpili od tego zakazu, który uderzyłby także w prasę lokalną, pozbawiając ją dodatkowych dochodów z reklam wyborczych. PiS uznało, że takie ograniczenia reklamy wyborczej utrudnią obywatelom rozeznanie się w programach partii i kandydatach. Wygrają te partie, których politycy będą częściej obecni w mediach, a przecież wiadomo, które media kogo popierają.

Ale to jeszcze nie koniec. Polska Jest Najważniejsza ma nowe pomysły: aby mogły głosować 16-latki i aby losować kolejność miejsc na listach wyborczych, by o tzw. jedynkach nie decydowali liderzy partyjni. To ja proponuję, aby losować, kto z jakiej partii będzie kandydował, albo – jeszcze lepiej – pominąć w ogóle wybory i losować parlamentarzystów spośród obywateli. Wszak każdy Polak nosi buławę poselską w plecaku…

 

dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP