dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Józef Męciński – szlachcic paternalista

Bronisław Jaśkiewicz i Jerzy Zdrada słusznie zauważają w biogramie zamieszczonym w „Polskim Słowniku Biograficznym”, że Józef Męciński, poseł na Sejm galicyjski i działacz gospodarczy okresu autonomicznego w swoim stosunku do włościan „hołdował zasadzie paternalizmu”. Paternalizm Męcińskiego jest widoczny w jego poglądach na stosunki polityczne, działalność samorządową i gospodarczą, a także w roli oświaty ludowej. Był przekonany, że „inteligentniejsze warstwy społeczeństwa” muszą politycznie kierować włościanami i opieką ich otaczać, by ludność wiejska się nie rozpróżniaczała i nie popadała w ruinę. Edukacja młodzieży wiejskiej była potrzebna, „żeby tej młodzieży nie marnić”, żeby z dzieci włościan „przygotowywano ludzi rozsądnych, ludzi uczciwych”, którzy kontynuując tradycje  ojców zostaną na wsi i będą uprawiać rolę. Był przeciwny temu, aby młódź wiejską „bez potrzeby wyciągano na bruk miejski i wskazywano mamidłami lepsze życie”, bo rozczarowana, skoro nie dojdzie do czegoś lepszego, „wyrośnie na malkontentów”.

Józef Gabriel hr. Męciński z Kurozwęk h. Poraj urodził się w 1839 r. Nie był zatem Galicjaninem z urodzenia. Do gimnazjum uczęszczał w Lublinie, zaś w latach 1858-61 studiował prawo na Uniwersytecie Kijowskim. Tam też był jednym z liderów „gminy koronnej”, skupiającej studentów pochodzących z Królestwa, czyli ówczesnego zaboru rosyjskiego.

Kiedy w 1863 r. wybuchło Powstanie Styczniowe, młody szlachcic ochoczo do niego przystąpił. Najpierw walczył pod rozkazami gen. Mariana Langiewicza, a następnie był adiutantem płk. Dionizego Czachowskiego. Jako rotmistrz w bitwie pod Krępą w dniu 6 września 1863 r. w obronie Czachowskiego odniósł 14 ran, w tym cięcia w głowę i poważną ranę ręki, którą w potyczce mu szablą odrąbano. „Z karmazynów pochodził i widocznie odwagą kłamu im nie zadał” – wspominała Natalia Kicka, którą poznał podczas długiej rehabilitacji w Dreźnie.

Bohaterstwo Męcińskiego zostało wówczas dostrzeżone także przez władze wojskowe powstania. Od gen. Józefa Bosaka otrzymał specjalne pismo, w którym Naczelnik Wojskowy tak pisał: „w imieniu narodu przesyłam Wam, dzielny rotmistrzu, gorące podziękowanie za waleczność Waszą, za krew, tak obficie przelaną (…) Polecam Was opiece władz naszych wojskowych i cywilnych”. Po latach Leon Syroczyński wspominał, że „Męciński z uciętą lewą ręką i wielkimi na twarzy bliznami zwracał wyglądem na siebie uwagę, ale szczegółowo o swoim udziale w powstaniu nie mówił”. Opisał te ważne chwile swojego życia w pamiętniku, który dedykował swoim dzieciom i wnukom.

Po rehabilitacji, gdy doszedł jako tako do siebie, wrócił w rodzinne strony. Ponieważ jego królewiecki majątek został skonfiskowany przez władze carskie, postarał się o warunkową amnestię, a po uzyskaniu paszportu wyjechał do Galicji, gdzie wnet się ożenił i osiadł w majątku żony Partyniu. Z dużym powodzeniem zajął się pracą na roli. W różnych źródłach znajdujemy informacje, że w późniejszych latach należały do niego dobra Łęg Górny i Dolny, Dąbrowa, Kiebrzyn, Piaski, Bryń i Bagienica, a także Chorążec i Smyków w powiatach tarnowskim i dąbrowskim. Aktywnie działał w środowisku lokalnym i szybko stał się osobą bardzo znaną w okolicy. Kandydował i był wybierany członkiem, a później prezesem rad powiatowych dąbrowskiej i tarnowskiej.

Od 1873 r. do wybuchu I Wojny Światowej piastował nieprzerwanie mandat poselski. Po raz pierwszy znalazł się w Sejmie krajowym 19 listopada 1873 r. (objął opróżniony mandat) z kurii większej własności w obwodzie tarnowskim. W latach 1877-1889 był posłem z okręgu Dąbrowa i Żabno, wybieranym z kurii gmin wiejskich, a w kadencji 1889-1895 z okręgu Dąbrowa z tejże kurii. Gdy w 1895 r. przegrał wybory w kurii gmin wiejskich z ludowcem Jakubem Bojko, został w ostatniej chwili wystawiony przez konserwatystów w kurii większej posiadłości, w której wybory odbywały się w późniejszym terminie. Zdobył wówczas mandat poselski w obwodzie tarnowskim, który pozostał przy nim i w kolejnych wyborach.

Jego długa obecność sejmowa spowodowała, że pracował w wielu komisjach. Jednak swoją pracę skoncentrował na kilku obszarach. Przede wszystkim „zajmował się żywo” sprawami drogowymi przekonany, że „poprawienie naszych komunikacji publicznych oddziałać musi korzystnie na rozwój ekonomicznych stosunków w kraju”. W 1874 r. wybrano go sekretarzem komisji drogowej, cztery lata później objął funkcję zastępcy przewodniczącego tejże komisji, a w 1883 r. został przewodniczącym komisji drogowej na prawie trzydzieści lat. W 1882 r. został zastępcą przewodniczącego komisji kolejowej i pełnił tę funkcję równie długo. Bywał także członkiem komisji: petycyjnej, lustracyjnej, która zajmowała się badaniem czynności Wydziału Krajowego, podatkowej, administracyjnej, emigracyjnej, a także gminnej i górniczej. W 1887 r. został zastępcą przewodniczącego komisji asekuracyjnej, a dwa lata później na krótko jej przewodniczącym. Podobnie w 1894 r. został na krótko przewodniczącym komisji solnej.

Od 1878 r., ze względu na jego bliskie stosunki z konserwatystami krakowskimi, należał do stańczykowskiego Klubu Reformy. Jednak wycofał się z jego prac w 1881 r., gdy uznał, że konserwatyści krakowscy są nazbyt rządowi, a za mało wspierają rozwój autonomii galicyjskiej. Dwa lata później, gdy powstał Klub Centrum (Środka), stał się jednym z jego czołowych działaczy. Choć z majątków bliżej mu było do Krakowa niż do Lwowa, na stałe związał się z Podolakami. W latach 1907-1914 aktywnie uczestniczył w pracach galicyjskiej Rady Narodowej, zdominowanej przez Podolaków i endeków.

Choć ludowiec Jan Stapiński przyznawał w „Pamiętnikach”, że Męciński jako powstaniec to „postać piękna”, lecz jako przedstawiciel i opiekun ludu wiejskiego zupełnie się nie sprawdził: „Z wyborcami wcale nie porozumiewał się, ani o sprawy chłopskie nie dbał”. Moim zdaniem dbał o sprawy chłopskie na swój szlachecki sposób, jak to ujął ks. Henryk Otowski: „załatwiał ich sprawy” w duchu ściśle paternalistycznym, czyli inaczej – ojcowskim.

W debatach sejmowych dał się poznać ze swego niezwykłego talentu oratorsko-polemicznego i zdecydowanych poglądów. W 1880 r. przy okazji dyskusji nad budżetem szkolnym, skrytykował nadmierny biurokratyzm w oświacie. Krytykował nałożenie zbyt wielu obowiązków formalnych na nauczycieli, którzy muszą 13 książek, wykazów rachunkowych i różnych formularzy wypełniać „i ciągle zajmować się tą pisaniną”. Uważał, że gdyby większość z tego odjąć, „byłoby więcej działalności i postępu w szkołach, choć mniej papierów”. Także krytykował nadmierny biurokratyzm w nadzorze szkolnym. „Otóż mnie się zdaje, jako nie-pedagogowi, że byłoby lepiej i szkoły mniej cierpiałyby na brak nadzoru, gdyby inspektorowie (…) pamiętali, że ich zadaniem jest dozorować nauki, a nie gryzmolić bez końca i robić się urzędnikami manipulacyjnymi, zamiast być inspektorami szkolnymi, do czego są powołani” – mówił i tak konkludował: „Otóż sądzę, że pisze się za wiele, robi się za wiele wykazów, moim zdaniem zbytecznych, zabiera to czas i dlatego nie ma go do nadzoru szkół”.

Był bardzo czynnie zaangażowany w kwestie reformy administracyjnej. W 1881 r. krytykował „gminy bezwiedne i nieudolne”, które nie są w stanie spełnić nałożonych na nie obowiązków administracyjnych. Poparł przeniesienie niektórych z tych obowiązków na dobrze zorganizowane większe obszary administracyjne, które powstałyby z dotychczasowych gmin i obszarów dworskich. „Moim zdaniem – mówił – stworzenie okręgu administracyjnego nie ubliża gminie, nie zabija tradycji gromady (…) nowa jednostka administracyjna (będzie) zdolna do rządzenia, mogąca spełniać swoje zadania i obowiązki społeczne, ekonomiczne i administracyjne”. Dzięki nowemu poziomowi administracji autonomicznej posłowie będą mogli pokazać „swoim i obcym”, że nie tylko funkcjonuje w Galicji sprawna administracja, ale „potrafimy stać o własnej sile, stać możemy i będziemy. Dla mnie więc powiem, że w tym jest także kwestia polityczna, ażeby ukazać zdolność, zmysł ładu i porządku, naszą żywotność”. W ramach okręgów administracyjnych domagał się m.in. działania sądów pokoju, bowiem „odpowiadają one jednej z najnaglejszych potrzeb chwili obecnej. Wpłyną one na dobrobyt ludności i jej umoralnienie”.

W tymże roku zabrał głos w kwestii uregulowania zasad funkcjonowania jarmarków i targów. Był przeciwny temu, aby pięć razy w tygodniu odbywały się targi w miastach niedaleko od siebie położonych. „Cóż takiego produkujemy tak obficie, że 5 razy tygodniowo miejsce zbytu nam potrzebne?” – pytał i dodawał: „Te ciągłe targi nie pożytek, ale szkodę prawdziwą przynoszą, bo powodują lud do próżniactwa i wielu dają sposobność do pijaństwa, utraty tak potrzebnego grosza. (…) Na tych to targach spotyka się chłop nasz z całą falangą pokątnych pisarzy, która go wyzyskuje burzy i do procesów zachęca, tam ma zawsze lichwiarza na usługi, tam jest źródło nędzy, próżniactwa i ubóstwa naszego ludu, tam jest zaczątek licznych procesów kryminalnych”. Jego zdaniem, „na stosunki rolnicze targi najfatalniej oddziaływają”, bowiem „nieraz widzieć można u włościanina kartofle jeszcze na kopie, lub zborze nie pożęte, a on mimo to idzie na targ do miasteczka. Natura ludzka jest słaba – nie trzeba dopomagać tej słabości, ale stawiać możliwe zapory, byle uchronić się od smutnych rezultatów”. I konkludował dyskusje o jarmarkach i targach postulatem, „aby dla wszystkich targów jeden i ten sam dzień targowy w całym kraju był oznaczony”.

W 1882 r. wykazał błędy urzędników przy naliczaniu podatku domowego i gruntowego. Domagał się od rządu, aby źle wystawione arkusze podatkowe, a szczególnie te do włościan przypisane, urzędnik „poprawiał z urzędu, nie czekając rekursów”. „Włościanin nasz bowiem nie jest w możności wnoszenia rekursu o dwa lub trzy złr., niesłusznie mu przypisanych, bo tyleż a może i więcej kosztować go będzie napisanie takowego, nie wie on zresztą często, ile się od niego należy”. W 1895 r. opowiedział się za obniżeniem podatku gruntowego. „Jest to konieczność – przekonywał – wobec zmienionych z gruntu stosunków rolniczych i klęsk bezmiernych, jakich w ostatnich latach doznaje rolnictwo nasze”. Oceniając podatkową politykę rządu wiedeńskiego wyraził przekonanie, że „straszna katastrofa zdaje się wisieć nad rolnictwem naszym”. Domagał się od władz obniżenia podatku gruntowego, gdyż w Austrii wynosi on aż 22,7 proc., a np. we Włoszech – 13 proc., w Holandii – 11 proc., w Prusach – 10 proc., w Belgii – 7 proc., gdy we Francji tylko 4 proc.

Przy okazji tej debaty Męciński wyłożył swoje credo na temat konsekwencji kryzysu w rolnictwie i tego, jakie działania należy podjąć, aby tę sytuację poprawić. Przemawiał w tych słowach: „Jeśli upadek jakiejkolwiek potęgi przemysłu lub handlu powoduje straty ekonomiczne i pewną część ludności doprowadza do biedy lub ruiny – to kryzys rolnictwa, zwłaszcza w państwie i kraju przeważnie rolniczym, do nieobliczalnych musi prowadzić rezultatów, do strasznych wstrząsień już nie tylko ekonomicznych, ale i społecznej natury. (…) Więc należy podnieść kulturę i wydajność ziemi, zabezpieczyć rolnika od strat powodziowych, do możliwych granic podnieść transport, stworzyć komunikacje wodne, ująć ziemi ciężaru produktywnego – słowem otoczyć rolnictwo troskliwą opieką i poparciem, aby było w stanie stanąć do walki z konkurencją”.

Męciński miał zawsze bacznie zwrócone oko na sytuację komunikacji publicznej i widział dokładnie, że „stan dróg w naszym kraju nie jest taki, aby czynił zadość wszystkim potrzebom ekonomicznym”. Miał świadomość, że bez poprawy sieci dróg nie rozwinie się ani przemysł ani handel. Dlatego przez wiele lat brał czynny udział w pracach legislacyjnych dotyczących ustaw drogowych, wskazując nowe kierunki rozwoju szlaków komunikacyjnych i nowe źródła dochodu, „jakie dla komunikacji publicznych wyzyskane by być mogły”. W 1896 r. wyraził opinię, że finansowanie budowy i utrzymania dróg w Galicji nie może być oparte wyłącznie na podatkach, gdyż siła podatkowa różnych gmin jest bardzo zróżnicowana. „Kiedy jeden cent dodatku od podatku czyni w powiecie grybowskim zaledwie 400 zł, to w tarnopolskim czyni 3000 zł. Stać by się więc musiało, że kiedy produkujący w powiatach dajmy na to tarnopolskim, rzeszowskim, przemyskim płaciłby przypuśćmy 8-10 proc. na potrzeby drogowe – to w powiatach kossowskim, dolińskim, kolbuszowskim płacić by musieli 50 lub 60 proc.” – twierdził. Dodawał, że dla niego „ideałem ustawy drogowej byłaby taka, któraby najrozmaitsze kombinacje brała w rachubę, a wiec podatek, prestacye osobiste, siłę pociągową”.

Męciński był wielkim orędownikiem budowy linii kolejowych. Wielokrotnie opowiadał się za zwiększeniem subsydiowania kolei przez Sejm i rząd. Z jednej strony opowiadał się za budową głównych linii kolejowych, ważnych dla monarchii „ze względów państwowych i strategicznych”, szczególnie w przypadku wybuchu wojny austriacko-rosyjskiej, a z drugiej strony wyrażał opinię, że Sejm krajowy powinien skoncentrować się na budowie „kolei niższorzędnych, które dla ruchu handlowego skutecznie działać mogły i przyczyniały się do rozwoju ruchu ekonomicznego kraju”. W 1898 r. domagał się od rządu, skoro ten oczekiwał od kraju w pierwszej kolejności budowy „kolei pierwszorzędnych”, aby zwiększył swój udział finansowy w tych inwestycjach. Przypominał, że budowa linii strategicznych jest o 50 proc. droższa, niż budowa linii lokalnych i tę różnicę w całości powinien pokryć skarb państwa. „Jeżeli rząd nie będzie się przyczyniał do budowy kolei tam, gdzie żąda, ażeby była pierwszorzędną, taką kwotą, jaka z przewyżki kosztów okaże się sprawiedliwą, i jeżeli uniemożebni dalszą budowę kolei przez obliczanie niesłusznych kosztów eksploatacji na wybudowanych kolejach, to rząd i tylko rząd będzie odpowiedzialny za to, że wstrzyma ekonomiczny rozwój kraju” – grzmiał w Sejmie.

Skoro hrabia mieszkał nad rzeką, która często przez wylewy jego kieszeń płukała, był zdania, że „regulacja rzek to jeden z najważniejszych postulatów ekonomicznych” kraju. Uważał przy tym, że regulacja „musi być szybko, rozumnie i ze znajomością właściwości danej rzeki wykonana”, aby nie przyniosła w perspektywie czasu więcej szkód, niż oczekiwanych korzyści. Na Sejmie w 1904 r. bez oporów krytykował rząd, że „zaniedbywał całe lata spełnienie swoich obowiązków, nie prowadził należycie regulacji, za małe wyznaczał fundusze, lub niestosownie takowych używał. Rzeki więc rwą grunta przybrzeżne, z tych zerwisk wytworzyły się setki, nawet tysiące morgów odsypisk, które rząd zabiera na własność funduszu regulacyjnego z krzywdą właścicieli, z pogwałceniem prawa własności”. Ta polityka prowadzi do tego, że „właściciele faktycznie są wywłaszczani bez wynagrodzenia, bez ich woli i wiedzy”. Dlatego domagał się, aby zwracać właścicielom te grunty, które nie są potrzebne do lepszego zabezpieczenia i umocnienia brzegów rzek.

W 1905 r. wyraził swoje poglądy na kwestię parcelacji gruntów. Był zwolennikiem parcelacji umiarkowanej, aby koniecznie utrzymać dominującą pozycję dworu, czyli tzw. obszaru dworskiego, z pewną przestrzenią ziemi, skąd „winno iść światło kultury i cywilizacji, tam przechowywać się winna tradycja narodowa”. Uważał, że nie jest realne, „aby włościanin nasz zamiast siedzieć na 2 lub 3 morgach, gospodarował na 40, 50 lub 60 morgach”. Podkreślał, że „nie mamy na to dostatecznie zamożnego materiału wśród włościan. (…) Poprzestać trzeba na tem, przynajmniej na teraz, że włościanin choć małą przestrzeń kupuje i tym sposobem posiadłość swoją powiększa”. Domagał się przy tym, aby parcelacja dzika, „zmiatająca całe folwarki”, znalazła swój koniec. Dlatego przedłożył propozycję, aby „bez żadnych ograniczeń właścicielowi większej własności wolno było parcelować 1/5 części swojej przestrzeni”. „Bo jakkolwiek jestem zdania – mówi – że grzechem jest społecznym i narodowym, jeżeli ktoś bez koniecznej potrzeby wyzbywa się ziemi i rozdrabnia swoją własność, to z drugiej strony jest już więcej jak grzechem, jeżeli ktoś zupełnie niezmuszony do tego koniecznościami, a tylko zachęcony wysoką ceną ziemi, jaką mu ofiarują, cały majątek rzuca na pastwę spekulantom, którzy go rozbiją na cząstki drobne i budynki rozbiorą, ogród wyrąbią et.c.”

Od 1870 r. hr. Męciński był członkiem Rady Nadzorczej Towarzystwa Wzajemnych Ubezpieczeń w Krakowie, które – jak sam mówił – było „na wzajemności oparte, prze ziemian założone i z ziemian siłę swą czerpiące”. W 1883 r. miał wystąpienie na Zgromadzeniu Ogólnym Towarzystwa, podczas którego podkreślił z dumą, że „dziś już ze zbawienną działalnością swoją wkracza Towarzystwo i do najniższych warstw społeczeństwa. Z szlacheckich dworów, mieszczańskich kamienic, fabryk i zakładów przemysłowych, coraz obficiej i sporzej idzie do zagród włościańskich i warstw rzemieślniczych”. Od 25 maja 1897 r. do I Wojny Światowej Męciński pełnił funkcję prezesa Towarzystwa. Za jego prezesury stale miał miejsce przyrost majątku stowarzyszenia, rosła liczba jego członków i wartość ubezpieczonych.

Od 19 października 1882 r. należał do Rady Nadzorczej Banku Krajowego we Lwowie, a od 1899 r. był drugim wiceprezesem Banku. Od 1902 r. wchodził też w skład Rady Nadzorczej Banku Hipotecznego Galicyjskiego we Lwowie. Poza tymi funkcjami pełnił też funkcję prezesa i delegata oddziału tarnowskiego Galicyjskiego Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego we Lwowie, jak również był czynnym działaczem Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Uczestników Powstania 1863 r. Sam zresztą w swoim domu dał schronienie kilku starym powstańcom, którzy otrzymali status stałych rezydentów.

Pełne uhonorowanie zasług powstańczych Męcińskiego nastąpiło dopiero w II Rzeczypospolitej. Po przeprowadzonym postępowaniu kwalifikacyjnym, jego nazwisko zostało wpisane w 1920 r. do „Imiennego wykazu weteranów powstań narodowych” i otrzymał potwierdzenie posiadanego stopnia oficerskiego. 5 sierpnia 1921 r. Naczelnik Państwa marszałek Józef Piłsudski dokonał aktu wręczenia odznaczeń dla 42 weteranów powstania 1863 r. Jednak Józef Gabriel hr. Męciński otrzymał Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari V klasy pośmiertnie, gdyż wcześniej, w dniu 19 kwietnia 1921 r. zmarł w Andrychowie, gdzie u rodziny mieszkał przez ostatnie lata swego życia. Został pochowany na cmentarzu w Partyniu. Jak po latach pisała we wspomnieniach Kicka: „Jeszcze stoi mi w oczach piękny typ starego szlachcica, prawdziwego sarmaty z sumiastym wąsem”.

 

dr Artur Górski