dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Esterhazy na Ursynów!

Kabaty na Ursynowie mamy bardzo węgierskie. Jest tam ulica dwukrotnego premiera Królestwa Węgier w latach 1920-1921 i 1939-1941 hr. Pála Telekiego, plac Ferenca Keresztes-Fischera, ministra Węgierskiego Królewskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych podczas II wojny światowej, a także ulica Boglarczyków, której nazwa pochodzi od polskiego gimnazjum i liceum działających podczas II wojny światowej w Balatonboglár – miasta na Węgrzech. Może zatem Kabaty to właściwe miejsce, aby skwer przy ul. Przy Bażantarni nazwać imieniem hr. Jánosa Esterházyego, węgierskiego polityka okresu międzywojennego pochodzenia polskiego. Mało tego, jest całkiem możliwe, aby stanął tam jego piękny pomnik z brązu, ofiarowany przez Węgrów.

Niedawno jako poseł i członek Polsko-Węgierskiej Grupy Parlamentarnej gościłem w Ambasadzie Węgier, gdzie rozmawiałem z tamtejszymi dyplomatami. Wśród wielu spraw pojawiła się także sprawa upamiętnienia w Warszawie Jánosa Esterházyego, wielkiego przyjaciela Polaków z okresu międzywojennego i II wojny światowej. Pierwsze rozmowy z władzami Warszawy zostały już przez Węgrów przeprowadzone. Dowiedzieli się, że Śródmieście jest tak nasycone różnymi pomnikami, iż nie wchodzi w rachubę stawianie tam kolejnego. Nasi węgierscy przyjaciele mają tylko dwa warunki, aby pomnik stał przy jakiejś dużej ulicy, a zatem był dostępny i bezpieczny, a także niedaleko kościoła. Od razu pomyślałem, że skwer przy kościele pw. bł. Władysława z Gielniowa, przy al. Komisji Edukacji Narodowej, czyli centralnej ulicy Ursynowa, a zarazem usytuowany tak blisko innych węgierskich ulic, to wyśmienite miejsce. Oczywiście pod pomnikiem Esterházyego na skwerze jego imienia co roku przedstawiciele Węgier będą oddawali hołd temu węgierskiemu bohaterowi, prześladowanemu przez komunistów po wojnie, składając wieńce i modląc się za jego duszę. Być może i Jego Ekscelencja sam ambasador będzie przy tej okazji odwiedzał Ursynów. Zatem czy taki pomnik nie podniesie rangi dzielnicy, stając się ważnym symbolem przyjaźni polsko-węgierskiej?

Kim był János Esterházy? Żył w latach 1901-1957. Był przedstawicielem węgierskiej mniejszości w czechosłowackim parlamencie w okresie międzywojennym, a także posłem w parlamencie słowackim w trakcie II wojny światowej. Jako jedyny poseł głosował przeciwko wysiedleniu Żydów ze Słowacji. Po opanowaniu Bratysławy przez wojska sowieckie został aresztowany, szykanowany, wywieziony na Sybir i wreszcie skazany na śmierć. Choć wyrok śmierci mu darowano i pozwolono wrócić do kraju w 1949 r., do końca życia pozostał jednak w komunistycznym więzieniu.

Gdy armia III Rzeszy wkroczyła na terytorium Polski w 1939 r., Esterházy, spokrewniony z wieloma polskimi rodzinami, w tym z rodem Tarnowskich, inspirował i wspierał przyjmowanie polskich uchodźców na Węgrzech. Polski kompozytor i krytyk muzyczny Zygmunt Mycielski tak wspominał pomoc, którą otrzymał od Esterházyego: „Przyszedłem do Jánosa boso, w podartych spodniach, które dostałem od poczciwych Żydów z Ungvár, po długim, trwającym od września marszu miałem nogi całe we krwi. Miałem na sobie koszulę i znoszony sweter. Następnego dnia János zabrał mnie do sklepu, gdzie kupił mi buty, bieliznę i ubranie. Dał mi wszystko, co mógł, a nawet więcej, zarówno mnie, jak i setkom innych polskich uchodźców, którym pomagał.” Z kolei w notatkach Jana Szembeka z października 1939 r. czytamy, że Esterházy pomagał generałowi Kazimierzowi Sosnkowskiemu w nielegalnym przyjeździe do Budapesztu, a jego budapesztańskie mieszkanie stało się w tym czasie miejscem nielegalnych spotkań przebywających na Węgrzech polskich oficerów. Według Mateusza Gniazdowskiego „Esterházy podejmował się osobistej interwencji w sprawie Polaków, którzy przedostali się na Słowację i zostali tam aresztowani. Wyciągał ich z aresztu posługując się swoją poselską legitymacją i kierował w stronę Węgier, a w wielu przypadkach wiózł ich dalej ukrytych we własnym samochodzie”. To tylko niektóre przykłady życzliwości tego węgierskiego hrabiego wobec Polaków w trakcie II wojny światowej.

Mam nadzieję, że radni i zarząd dzielnicy wykorzystają tę szansę dla Ursynowa i gdy sprawa stanie się aktualna, podejmą starania u władz Warszawy, by właśnie na Ursynowie, najlepiej we wskazanym wyżej miejscu, stanął pomnik Jánosa Esterházyego na skwerze jego imienia.

dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP