dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Po PO choćby potop

Platforma Obywatelska wyznaje zasadę, że raz zdobytej władzy się nie oddaje. Aby tę zasadę skutecznie stosować, posuwa się albo do wybiegów formalnych (stosowania kruczków prawnych), jak choćby w dzielnicy Ursynów, albo do manipulacji społeczeństwem i żonglerką terminami wyborów parlamentarnych. Najpierw mówiono o potrzebie przyspieszenia wyborów do Sejmu i Senatu, i zorganizowania ich na wiosnę, aby nie kolidowały z prezydencją Polski w UE, ale od jakiegoś czasu odstąpiono od tego pomysłu. Widać stratedzy PO uznali, że lepiej wykorzystać spotkania międzynarodowe, jakie będą miały miejsce w naszym kraju w związku z prezydencją, do darmowej promocji rządu w okresie jesiennej kampanii wyborczej. Wszystko jest oparte na kalkulacji, co się bardziej opłaca i co zwiększy szansę na dalsze sprawowanie władzy przez PO.

Podobnie rzecz się ma z reformami. Najpierw PO nie przeprowadzała reform finansów publicznych, bo albo twierdziła, że nie ma kryzysu w Polsce i reformy nie są potrzebne, albo głosiła, że na przeszkodzie stoi prezydent Lech Kaczyński, który miał grozić zawetowaniem reform. Obecnie mamy prezydenta Bronisława Komorowskiego z PO, zaś reform jak nie widać, tak nie widać – bo wybory w przyszłym roku, a nikt o zdrowych zmysłach (politycznych) nie przeprowadza trudnych reform w roku wyborczym. Rząd nastawił się na politykę trwania w marazmie i markowania pracy.

Minister Finansów Jacek Rostowski zarzucał opozycji, że jej pomysły na gospodarkę spowodowałyby zwiększenie zadłużenia państwa, gdy tymczasem sam prowadzi politykę… zwiększania deficytu budżetowego, który rośnie w szybkim tempie (wnet przekroczy 40 mld zł). Zostało to zauważone w Unii. Rzecznik Komisji Europejskiej ds. gospodarczych i walutowych Amadeu Altafaja Tardio przestrzegł rząd PO-PSL, że polskie plany dotyczące ograniczenia deficytu „nie są zgodne z obowiązującymi zaleceniami”, bo tego deficytu nie ograniczą. Rządowi jednak zależy tylko na tym, żeby zabiegami pijarowskimi podtrzymać zadowolenie społeczne, aby ludziom się wydawało, że rząd trzyma rękę na pulsie. A jeśli nawet ktoś traci pracę i nie może znaleźć zatrudnienia, lub jeśli w opiece społecznej zabrakło dla kogoś ubogiego pieniędzy na wsparcie, to jest to jego indywidualny, jednostkowy problem, gdyż wszystkim innym żyje się coraz lepiej, a szczęśliwość i bogactwo się upowszechniają. Jakoś nie mówi się o tym, że pod rządami PO rosną kolejki osób po środki pierwszej potrzeby do Caritasu, także na Ursynowie. Nie wspomina się, że gdy nadejdzie druga fala kryzysu, pracę straci wiele tysięcy ludzi. Organizm gnije, ale na zewnątrz, w reżimowych mediach jest ładnie opakowany. Byle do jesieni, byle wygrać najbliższe wybory parlamentarne. A później po PO niech przyjdzie choćby potop.

dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP