dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Gry okołobudżetowe

W Sejmie trwają w najlepsze prace nad budżetem państwa na przyszły rok. W tym tygodniu powinno odbyć się drugie i trzecie czytanie projektu budżetu, po czym trafi on do Senatu. Jednak żadnych sensacji nie należy się spodziewać, tym bardziej, że posłowie PO mają zakaz składania poprawek regionalnych (gdyby chcieli dać dodatkowe pieniądze na szybszą budowę warszawskiego metra czy obwodnicy Warszawy – nie mogą) i przymus głosowania przeciwko wszelkim poprawkom zgłaszanym przez opozycję. Opozycja wiedząc, że jej poprawki nie będą rozpatrywane merytorycznie, tylko eliminowane w mechanicznym, stadnym głosowaniu, też nie ma specjalnie zapału do składania poprawek. Prawdziwa batalia toczy się o ustawy okołobudżetowe.

Jedna z ustaw okołobudżetowych przewiduje m.in. podwyżkę z 22 proc. na 23 proc. podstawowej stawki VAT, która ma nastąpić z dniem 1 stycznia 2011 r. Będą zatem obowiązywać trzy stawki VAT: 5, 8 i 23 proc., w tym wprowadzona zostanie 5-proc. stawka na żywność i książki oraz 23 proc. na ubranka dziecięce. Zgodnie z ustawą obniżony zostanie zasiłek pogrzebowy z obecnych 6 tys. 395,7 zł do 4 tys. zł. Rząd jednak, pod naciskiem opinii publicznej, nie zdecydował się na likwidację tzw. becikowego, czyli jednorazowej zapomogi w wysokości 1 tys. zł. z tytułu urodzenia dziecka.

Wiadomo, że szczególnie odczujemy wzrost cen ubranek dziecięcych (szybko zauważą go ursynowskie młode mamy), podstawowych produktów żywnościowych i książek. Czy w związku z tym więcej książek zaczniemy pożyczać w bibliotekach? Nie w Warszawie. W tegorocznym budżecie miasta zmniejszono nakłady na biblioteki publiczne aż o 30 proc. Zatem na pułki bibliotek trafi mniej nowości, a wielu mieszkańcom wydłuży się droga do biblioteki, bo w związku z oszczędnościami może zniknąć w Warszawie co dziesiąty punkt biblioteczny. Myślę, że na prowincji może być z dostępem do książek jeszcze gorzej, choć pewnie żywność będzie tam tańsza, niż w Warszawie.

Kolejna ustawa okołobudżetowa dotyczy tzw. racjonalizacji zatrudnienia. W rzeczywistości chodzi o zwolnienia pracowników administracji, których w ciągu kilku miesięcy ma stracić pracę ponad 20 tys. Przyklasnął bym tego rodzaju oszczędnościom w administracji, gdyby nie to, że ustawa nie określa żadnych kryteriów zwolnień (a zatem może posłużyć do politycznych rozliczeń), a także likwiduje ochronę zatrudnienia urzędników mianowanych, którym państwo zagwarantowało nie tylko dodatek służby cywilnej, ale także bezpieczeństwo zatrudnienia. Wyrzucenie ludzi na bruk i zwiększenie bezrobocia, to pozorna oszczędność, a pozbycie się elity urzędniczej doprowadzi do osłabienia państwa.

dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP