dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Jan Kanty hr. Szeptycki – najlepszy katolik

W Galicji Wschodniej w okresie autonomii toczyła się walka nie tylko o utrzymanie polskości, ale także o przetrwanie katolicyzmu, z polskością ściśle związanego. Świadomość tej sytuacji i wielkiej odpowiedzialności za wyznanie rzymsko-katolickie na Kresach miał Jan Kanty hr. Szeptycki, którego nazywano nie tylko „najlepszym obywatelem”, ale także „najlepszym katolikiem”. Słynął powszechnie z tego, że w każdej akcji katolickiej brał żywy udział, na cele katolickie był hojny i ofiarny, łożąc także liczne datki na budowę i remont świątyń katolickich i unickich. W domu Szeptyckich, co było niemniejszą zasługą żony Jana Kantego Zofii z Fredrów, żarliwej katoliczki i zadeklarowanej ultramontanki, panowała atmosfera – jak pisał Jan Kazimierz Szeptycki – „wrodzonego poczucia katolickości”, choć także szacunek dla innych religii. To przywiązanie Szeptyckiego do katolicyzmu, a zarazem działalność dobroczynna, którą z zamiłowaniem realizował, zawiodły go w szeregi Suwerennego Rycerskiego Zakonu Szpitalników św. Jana.

Jan Kanty hr. Szeptycki herbu Szeptycki urodził się 1 października 1836 r. w Przyłbicach w pow. jaworowskim. Pochodził z ruskiej rodziny ziemiańskiej od wieków osiadłej na Rusi Czerwonej, która uległa polonizacji i w XVIII w. przyjęła wyznanie rzymsko-katolickie, nie zapominając o swoim ruskim pochodzeniu. Jan Kanty – przytacza opinię o nim Piotr Sz. Łoś – „czuł się już Polakiem wychowany w obrządku łacińskim”. Był typowym przedstawicielem gente Ruthenus, natione Polonus.

Obok dużego majątku w Przyłbicach, który w XVIII w. stał się siedzibą rodu, Jan Kanty był także właścicielem majątków: Bruchnal, Rulów, Senatów, Czołhynie, Podłuby małe i Tarnowica w pow. jaworowskim, Dziewiętniki i Kołohury w pow. bobreckim, jak również kilku majątków w guberni lubelskiej, w tym Łaszczowa. Wszedł także w posiadanie majątków Korczyna i Odrzykoń, które otrzymał w posagu żony, Zofii z Fredrów, zaś zapewne w 1902 r. odkupił od Tarnowskich pałac w Łabuniach.

Z córką Aleksandra hr. Fredry Szeptycki ożenił się 1 października 1861 r. Miał z nią siedmiu synów, z których dwaj zmarli w dzieciństwie. Pozostali chłopcy byli – jak zauważa Marian Rosco-Bogdanowicz „ogromnego wzrostu, bardzo przystojni”. Urodę musieli mieć po ojcu, skoro Kazimierz Chłędowski zauważa, że sam Szeptycki był „pięknym, wysokim mężczyzną”.

Pani Szeptycka miała duży wpływ na poglądy męża i tym bardziej na wychowanie synów. Jak pisał Bogdan Zakrzewski, „głębokiej religijności Szeptyckiej patronowali duchowni opiekunowie, głównie wybitni jezuici, którzy w tym czasie byli z polecenia papieża Leona XIII orędownikami i reformatorami Kościoła greckokatolickiego oraz jego zakonów”.

Szeptyccy, jak większość Podolaków, żyli w okolicach, gdzie dominowała ludność ruska. Stykali się na co dzień z sąsiadami dworu obrządku wschodniego, ze służbą w większości ruską, znali język „ruski” (ukraiński). Jak wspominał Jan Kazimierz Szeptycki, w tradycji rodziny była stała dbałość „utrzymywania zawsze stosunków zaufania, otwartości i przyjaźni z duchowieństwem obydwu obrządków”.

Choć Jan Kanty mówił w młodości – jak wspominała Szeptycka – że chciałby, aby jeden z jego synów został księdzem unickim, to zarazem dodawał: „A to dlatego, aby mógł zostać biskupem i zreformować kler unicki”. Jednak gdy wiele lat później jego syn Roman Andrzej zadeklarował, że chce wstąpić do unickiego zakonu bazylianów, spotkało się to początkowo z ostrym sprzeciwem ojca, który niemal uznał go za odszczepieńca. Aby odwieźć syna od tego zamiaru posłał go nawet do Włoch, by odwiedził papieski Rzym i opactwo benedyktynów na Monte Cassino. Miał nadzieję, że gdy Roman zobaczy olbrzymią wielkość i wspaniałość kościoła łacińskiego, a także przepych piękności i bogactw jego duchowych, zawróci z tej drogi na rzecz rzymskiego katolicyzmu. Jak wiemy, tak się nie stało i Roman Andrzej wstąpił do Zakonu Św. Bazylego Wielkiego, a po latach został metropolitą lwowskim w kościele grekokatolickim.

Szeptycki był twórcą biblioteki przyłbickiej, na którą składało się stare archiwum rodzinne, zawierające m.in. szesnastowieczne pergaminy, rękopisy teologiczne ruskie, rzadkie druki unickie, papiery osobiste oraz korespondencję Aleksandra hr. Fredry, a także biblioteka licząca ok. 4 tys. tomów, znana z dzieł historycznych i literatury pięknej. W 1870 r. Jan Kanty rozpoczął w Przyłbicach budowę nowego dworu, który mógł pomieścić i liczną rodzinę i rozrastającą się bibliotekę.

W swojej typowo dość złośliwej charakterystyce Chłędowski pisze, że Szeptycki „mówił tak donośnie, że chyba wszystkie myszy z domu wypłoszył, a tak zawsze decydująco i z taką pewnością siebie, jak gdyby pojadł wszystkie rozumy. Bardzo przy tym dumny na swoich biskupów w rodzinie, na koligacje z Krasińskimi, a przez nich naturalnie z dworem włoskim, obwiesił swój pokój samymi drzewami genealogicznymi”. Niemniej w stosunkach towarzyskich był uważany za człowieka niezwykle uprzejmego i wyrozumiałego, który chętnie każdemu spieszy z pomocą.

Był „rolnikiem z zawodu”, dobrym gospodarzem. Na ziemi, jaką po przodkach odziedziczył, pracował gorliwie i majątku przymnażał. Uchodził powszechnie za przyjaciela ludu, dla którego był „prawdziwym dobrodziejem”. Ten zaś we wzajemności go bardzo poważał, niezależnie od wyznawanego obrządku.

W 1870 został cesarsko-królewskim szambelanem austriackim, a rok później 6 maja cesarz Franciszek Józef nadał mu dziedziczny tytuł hrabiowski. Od 1871 r. był także kawalerem maltańskim.

Obowiązki publiczne pojmował wysoko. „Czas” twierdził, że Szeptycki był gorliwym pracownikiem dla sprawy publicznej, obywatelem „o podniosłych ideach i prawym, czystym życiu”. Od 1890 r. przewodniczył jaworowskiej Radzie Powiatowej. Zdaniem Adama hr. Gołuchowskiego, był on faktycznym „przywódcą powiatu”. W 1894 r. został obywatelem honorowym miasta Jaworowa.

W latach 1868-1870 był delegatem Galicyjskiego Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. W działaniu zawsze zachowywał rozwagę, a w radzie zalecał umiarkowanie i spokój, dlatego „w swoim czasie zdanie jego było bardzo cenione”. Chłędowski z większą rezerwą ocenia jego rozum: „Pan Szeptycki miał właśnie tyle rozumu, ile potrzeba do osiągnięcia wszystkich powiatowych i poselskich godności. Rozum jego nie wzbudzał zazdrości, a wystarczał do codziennego użytku. Tacy ludzie najprędzej i najpewniej idą naprzód, bo nikt się nie obawia ich konkurencji, a nie obawiając się, przyczynia się przy każdej sposobności do ich podwyższenia”.

Działał w oddziale wschodnim Centralnego Komitetu Wyborczego i kilkakrotnie z rekomendacji konserwatystów wschodniogalicyjskich był wybierany do Sejmu krajowego. W kadencjach 1870-1876 i 1882-1889 pełnił mandat poselski z drobnej własności, wybierany w okręgu Jaworów i Krakowiec. W latach 1889-1912 czterokrotnie zdobywał mandat w ramach IV kurii (gmin wiejskich) w okręgu i powiecie Jaworów. Pomimo, że w kadencji 1889-1895 został wybrany wiceprezesem podolackiego Klubu Autonomistów, przez cały czas utrzymywał dobre, często przyjacielskie relacje z konserwatystami krakowskimi. W ostatniej kadencji Sejmu za swego życia, zirytowany polityką Podolaków, przeszedł do grupy krakowskiej, ale aktywnością polityczną już się nie wykazywał.

W pierwszych latach swego posłowania był wybierany rewidentem sejmowym. W grudniu 1885 r. został sekretarzem komisji dla wniosku o ulgi przy opodatkowaniu gorzelni i wywozu spirytusu. Od 1896 r. był wybierany zastępcą przewodniczącego komisji administracyjnej, zaś w latach 1901-1905 piastował funkcję przewodniczącego tej komisji. W 1902 r. objął funkcję zastępcy przewodniczącego komisji górniczej. Ponadto angażował się w prace komisji petycyjnej i podatkowej, a także sporadycznie zasiadał w komisjach: budżetowej, lustracyjnej i solnej.

Głos w Sejmie zabierał niezwykle rzadko. Przeważnie przemawiał jako sprawozdawca komisji. W 1884 r. interpelował do cesarsko-królewskiego Komisarza rządowego w kwestii zakładów kontumacyjnych. Zauważył, że przez zupełny brak zakładów kontumacyjnych na północnej granicy Królestwa Polskiego i Galicji „uniemożebnia się legalne sprowadzenie z bogatych w chów bydła okolic Bugu, Wieprza i innych stron Królestwa Polskiego, wybornego bydła rogatego na stajnie opasowe, po cenach stosunkowo bardzo niskich”. „Zważywszy – pisał – że przez nieusprawiedliwione zamknięcie granicy i brak będących zakładów przemytnictwo przy źle obsadzonej granicy coraz się bardziej szerzy i zarazę sprowadzić może”. Dodawał także, że „przez zaprowadzenie tychże zakładów „zyska tak kraj przez tanio nabywany dobry towar, jak i c.k. Rząd przez cło wchodowe”. W związku z powyższym, powołując się na opinie Galicyjskiego Towarzystwa Gospodarskiego, pytał Komisarza rządowego, czy nie uznałby za potrzebne pilne utworzenie zakładów kontumacyjnych przy granicy z Królestwem Polskim, choćby w Bełzcu i Stojanowie, na co „właściciele więksi odnośnych miejscowości zobowiązali się dostarczyć materialnych środków”.

We wrześniu 1890 r. straszny pożar nawiedził wieś Ożomlę w powiecie Jaworowskim, gdzie spaliło się ok. 200 zabudowań. Całe mienie straciło 48 gospodarzy i kilkunastu chałupników – razem ok. 300 osób. Na wieść o tej tragedii Szeptycki złożył w Sejmie wniosek naglący o zapomogę dla pogorzelców. Domagał się, aby „wobec nędzy tułających się bez pomieszczenia tylu gospodarzy i domowników, pozostających przy zbliżającej się zimie bez przytułku i pożywienia” Sejm wyznaczył dla nich zasiłek w kwocie 600 zł. Uważał, że „przeciążenie podatkowe daje się w kraju naszym uczuć tym dotkliwiej wobec powszechnych klęsk, jakie spadły na rolników przez niszczenie plonów rolniczych powodzią i słotą”. Dlatego w 1894 r. domagał się w interpelacji, aby Sejm wystosował do c.k. Rządu memoriał, wykazujący przeciążenie kraju pod względem podatkowym.

W 1905 r. wraz ze Stanisławem hr. Tarnowskim i Jerzym ks. Czartoryskim, jako przedstawicielami dwóch nurtów konserwatywnych w Galicji, złożył interpelację do c.k. Komisarza rządowego w sprawie zapobieżenia demonstracjom publicznym, „które miały miejsce w ostatnich czasach, a w szczególności demonstracja w Krakowie”. Pod interpelacją podpisali się także inni konserwatyści krakowscy (m.in. Michał Bobrzyński, Zdzisław hr. Tarnowski, Kazimierz hr. Badeni, Władysław Leopold Jaworski i Piotr Górski) oraz wschodniogalicyjscy (m.in. Leon hr. Piniński, Stanisław hr. Stadnicki, Tadeusz i Leszek Cieńszy, Juliusz hr. Korytowski, Władysław Czajkowski, Władysław Kraiński i Andrzej ks. Lubomirski). W interpelacji Szeptycki zwrócił uwagę, że demonstracje te „połączone były z gwałtem i rozlewem krwi”, zaś „powtarzanie się podobnych wypadków zagraża porządkowi publicznemu i wolności obywateli”. Ponadto, zdaniem autora interpelacji, „uzasadnionym jest przypuszczenie, iż zaburzenia te są wynikiem obmyślonego zamiaru wpływania środkami gwałtu na opinię publiczną i działalność władz”. Dlatego jej sygnatariusze zapytywali przedstawiciela władzy centralnej, „co rząd dla zapobieżenia tego rodzaju objawom uczynić zamierza”.

Brał udział w pracach Rady Państwa. W kadencjach 1870-71 i 1871-1873 był delegatem do Izby Poselskiej z grona posłów wiejskich, choć był właścicielem dóbr. W Kole należał do zadeklarowanych stronników Kazimierza Grocholskiego, o których pisał Leon ks. Sapieha, że są „sforni, zgodni i konserwatywni”. Od 18 października 1899 r. piastował godność dożywotniego członka Izby Panów.

Szeptycki fundował i remontował nie tylko kościoły katolickie m.in. w Bruchnalu, ale także dawał dotacje na cerkwie unickie, choćby na starodawną cerkiew unicką w Przyłbicach. Zresztą kościół parafialny w Bruchnalu, gdzie chrzczeni byli wszyscy synowie Szeptyckich, cieszył się szczególną atencją rodziny; trafił do niego m.in. wizerunek Najświętszego Serca Jezusowego pędzla żony Szeptyckiego, uznanej malarki. Ponadto ufundował i utrzymywał ochronki dla dzieci w Bruchnalu (prowadzona przez polskie siostry służebniczki obrządku rzymsko-katolickiego) i w Przyłbicach (prowadzona przez ruskie służebniczki obrządku grecko-katolickiego). Dofinansowywał szkoły podstawowe w Przyłbicach i Bruchnalu, a także fundował nagrody dla prymusów.

Starania Szeptyckiego na rzecz odnowienia zabytków sakralnych w kraju przyniosły mu w 1887 r. oficjalny tytuł cesarsko-królewskiego konserwatora zabytków w Galicji.

Z latami, z powodu sędziwego wieku Jan Kanty hr. Szeptycki coraz bardziej usuwał się od czynnego życia publicznego, interesował się jednak wszystkim, aż do ostatnich dni życia. Zmarł 13 listopada 1912 r. w rodzinnych Przyłbicach, gdzie został pochowany.

dr Artur Górski