dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Filip hr. Zaleski – ofiara intryg „krakowskich”

Dwie były wybitne dynastie polskich wysokich urzędników państwa austriackiego pochodzące ze wschodniej Galicji. Pierwszą była rodzina Gołuchowskich, drugą – Zaleskich. Jednym z wybijających się przedstawicieli niezwykle rozgałęzionego rodu Zaleskich, o którym Henryk Rzewuski pisał, że „to nie rodzina ale naród”, był Krzysztof hr. Zaleski. Kazimierz Ostaszewski-Barański pisał, że Zaleski to „wytrawny urzędnik, pełen talentu polityk, wyborny znawca stosunków i ludzi”. Jednak okazał się bezsilny wobec ambicji i intryg partii krakowskiej, która chciała grać pierwsze skrzypce w kraju. W 1888 r. za sprawą Stańczyków musiał ustąpić ze stanowiska Namiestnika Galicji. Jak pisał Wiesław Pyżewicz: „Po raz pierwszy w dziejach Galicji namiestnik otrzymał dymisję na skutek intryg i aspiracji ugrupowań krajowych, znajdujących posłuch w rządzie i u cesarza”. Kilka lat później za sprawą podobnych intryg „krakowskich” wśród polskiej delegacji do Rady Państwa został zmuszony do rezygnacji z funkcji prezesa Koła Polskiego. Choć był „usuwany niesłusznie przez inne, wrzące ambicje z różnych stanowisk, żalu nie chował i nie mścił się nigdy”.

Filip Krzysztof hr. Zaleski herbu Dołęga urodził się 26 września 1836 r. w Truskawcu opodal Drohobycza. Miał ormiańskie pochodzenie po matce Antoninie z domu Antoniewiczów. Jak pisał Ostaszewski-Barański, jego ojciec Wacław Michał Zaleski z Oleska „poszukał sobie żony między liczną drużyną Ormian, którzy w Polsce znaleźli przytułek i drugą ojczyznę”. Ormiańska krew, która płynęła w żyłach Zaleskiego, dała mu przepustkę do jednej z najbardziej wpływowych koterii politycznych w Galicji.

Młody Filip studiował w Wiedniu prawo. Po ukończeniu studiów w 1857 r. rozpoczął pracę administracyjną jako praktykant w dolnoaustriackim namiestnictwie. Do Galicji powrócił cztery lata później. W latach 1867-69 był starostą w Czortkowie, a w latach 1869-71 w Brzeżanach. W 1868 r. starosta Zaleski został zastępcą komisarza rządowego galicyjskiego Sejmu krajowego, zaś w latach 1878-88 sam pełnił funkcję komisarza rządowego.

W 1871 r. za trzeciego namiestnictwa Agenora hr. Gołuchowskiego Zaleski zaczął pracować w Namiestnictwie we Lwowie najpierw z tytułem radcy, później jako kierownik biura prezydialnego, by w latach 1879-83 pełnić obowiązki wiceprezydenta. Namiestnik Gołuchowski wysoko cenił młodego urzędnika i wcale „nie taił, że młodego Zaleskiego przysposabia na przyszłego namiestnika Galicji”. Z tamtego okresu mamy krótką charakterystykę tego „ulubionego urzędnika Gołuchowskiego” pióra Kazimierza Chłędowskiego, który pisał, że Zalewski był „wysoki, czarny, o szerokiej, brzydkiej twarzy, przypominającej ormiańskie pochodzenie, bardzo starannie ubrany, gładki, uśmiechający się”.

Od 1881 r. Zaleski był zastępcą Namiestnika Galicji Alfreda hr. Potockiego. Dwa lata później „wysunięty przez mameluków” i poparty przez ustępującego Namiestnika, 10 sierpnia sam został Namiestnikiem Galicji, pomimo, że nominacji tej sprzeciwiała się partia krakowska, forytująca ma ten urząd Kazimierza hr. Badeniego.

Na wezwanie Sejmu krajowego lub pod presją opinii publicznej Namiestnik podejmował interwencje w Wiedniu, m.in. forsował postulat obniżenia taryf kolejowych czy zabiegał o ochronę drzewostanu lasów podkarpackich. Rusini (Ukraińcy) zawdzięczają mu wprowadzenie w 1887 r. w gimnazjum w Przemyślu klas równorzędnych z językiem wykładowym ukraińskim, „co stało się – pisał Pyżewicz – jakoby zalążkiem przyszłej ugody polsko-ukraińskiej z r. 1890”. Jako Namiestnik występował także przeciwko buntom agrarnym w latach 1886-1887 „z największą surowością i bezwzględnością”. Niemniej z własnymi inicjatywami wychodził rzadko. Był raczej uległym i sprawnym wykonawcą zarządzeń otrzymywanych z Wiednia. Jak pisze Pyżewicz, Zaleski jako Namiestnik „nie podejmował ważniejszych kroków bez porozumienia z rządem i trzymał się z dala od wielkiej polityki”.

Marian Rosco Bogdanowicz tak nieco złośliwie podsumował namiestnictwo Zaleskiego w swoich „Wspomnieniach”: „Zrobiwszy szybką a niespodziewaną karierę, kontentował się doświadczeniem drugich i umiał je wyzyskać. Nie robił spustoszeń w wypróbowanym zespole Namiestnictwa dla wprowadzania nowych ‘swoich ludzi’. Pod trochę frywolnym nowym namiestnikiem ciężka, ale zgrana machina Namiestnictwa poszła dalej spokojnie, wypróbowanym torem, który jej nakreślił rozum wielkiego Agenora Gołuchowskiego a kontynuował takt i autorytet Alfreda Potockiego.” Niemniej rok po nominacji Zaleski otrzymał od cesarza tytuł tajnego radcy, któremu przysługiwał prestiżowy tytuł ekscelencji.

Jako Namiestnik po raz pierwszy zabrał głos w Sejmie 15 września 1883 r., witając posłów w imieniu rządu. Nie ukrywał wzruszenia z faktu objęcia urzędu Namiestnika, ale też był przejęty głęboko poczuciem czekających go trudnych obowiązków. Przy czym zapewnił posłów, iż z całym wytężeniem sił będzie „w usługach Najmiłościwszego z Monarchów, którego najwierniejszą otaczamy miłością – w usługach tego Państwa, którego potęga i powodzenie zarówno nam wszystkim są drogie, w usługach tego kraju, który wszyscy miłujemy całą duszą”. W dalszych słowach podsumował dorobek dotychczasowej pracy dla kraju w dobie autonomicznej. Mówił: „Nikt dziś nie zaprzeczy, że postęp jest; kto go nie widzi, chyba nie chce go widzieć. W zakresie oświaty publicznej – na polu ekonomicznych urządzeń, w dziedzinie komunikacji, zapisać możemy niepospolite rezultatu, a pod jednym z względów niewątpliwie najważniejszych w pracy, że tak powiem, dodatniego uspołecznienia kraju, postęp także widoczny.” Na koniec zapewnił, że rząd krajowy będzie starał się realizować interes Galicji we wspólnej pracy, że „na każdym jej polu, czy to inicjatywą czy równoległym działaniem, czy chętną i energiczną pomocą przyczyniać się będzie do osiągnięcia pożądanych celów, to ja przyrzekam, za to ręczę i odpowiadam”.

Przemawiając na otwarcie kolejnej sesji sejmowej w 1885 r. poinformował posłów o ustawach sankcjonowanych przez cesarza, a także o wynikach akcji podjętej wobec katastrofy powodziowej, która miała miejsce w poprzednim roku. Zapewnił, że rząd „zajęty jest w tej chwili pospieszną pracą około stworzenia technicznej podstawy dla systematycznego przeprowadzenia regulacji rzek galicyjskich”. Zapowiedział, że najpóźniej do lutego 1886 r. zostanie ukończony operat techniczny obejmujący plany regulacyjne 14 rzek z ich najważniejszymi dopływami i rozpoczną się prace nad budowlami wodnymi „dzięki podwyższeniu dotacji państwowej, w większych niż dotąd rozmiarach”. Dalej zwrócił uwagę na działania podejmowane na rzecz ochrony „kultury leśnej” przez nadzór fachowych organów, do których należy m.in. „ścisłe czuwanie nad racjonalnym prowadzeniem gospodarstwa leśnego”. Jednocześnie zapewniał, że „trudności ekonomicznego położenia, które odbijają się tak dotkliwie na produkcji rolnej, są przedmiotem bacznej troski rządu”. Według Zaleskiego podobnie rząd „przyjść zamierza w pomoc produkcji handlowej” i w dziedzinie przemysłu. Nieco uwagi poświecił też kwestiom szkolnym. Zwrócił uwagę, że rząd przyczynił się znacznymi zasiłkami do założenia nowych i rozszerzenia istniejących szkół rolniczych, że popiera tworzenie także innych „zakładów fachowych”, jak szkoły snycerskiej w Zakopanem i szkoły przemysłu artystycznego we Lwowie. I wreszcie poinformował posłów, że dzięki Aleksandrowi ks. Lubomirskiemu, który złożył w ręce rządu dwa miliony franków, z wiosną rozpocznie się w Krakowie budowa gmachu zakładu dla chłopców zaniedbanych i opuszczonych, pochodzących z Galicji i Krakowa.

Wystąpienie Namiestnika Zaleskiego na otwarcie sesji sejmowej w 1886 r. było niezwykle krótkie. W pierwszych słowach wspomniał „pobyt tegoroczny Najjaśniejszego Pana”, który odwiedził Galicję w związku z organizowanymi na jej terytorium manewrami wojskowymi. „Szczęśliwy jestem – mówił – że mogę oświadczyć, że przyjęcie z niekłamanym zapałem, rozliczne i gorące objawy lojalności i przywiązania kraju wobec Najmiłościwszego Monarchy w Jego wspaniałomyślnym sercu wdzięczne znalazły uznanie”. Następnie powtórzył deklarację, że jak najusilniej starać się będzie wiernie i sumiennie służyć krajowi. Podobnie krótko i bez konkretów przemawiał na otwarcie sesji sejmowej w 1887 r.

Jak pisał Rosco-Bogdanowicz, Zaleski „miał wiele wrodzonego sprytu, konwersację barwną i urozmaiconą. Tak w salonie jak i w sejmie odpowiedź jego była zwykle zręczna, co mu często pozwalało prześliznąć się nad zawilszą, a czasem kłopotliwą kwestią”. Ta zdolność przydała mu się szczególnie, gdy jako Namiestnik musiał w Sejmie odpowiadać na interpelacje posłów.

Autorytet Zaleskiego był obniżany intrygami prowadzonymi przeciw niemu przez partię krakowską w Wiedniu. Stańczycy skutecznie przekonywali cesarza i premiera Edwarda von Taaffego, że Zaleski nie rokuje szans na rozwiązanie problemów społecznych i narodowościowych w Galicji. Nie chcieli także, aby jako Namiestnik przychylny Podolakom miał wpływ na przebieg kolejnych wyborów. Ostatecznie – jak miał twierdzić Adam ks. Sapieha – przewróciły Zaleskiego machinacje panów krakowskich w związku z wykupem propinacji. Ustąpił z urzędu Namiestnika we wrześniu 1888 r. Marszałek Krajowy Jan hr. Tarnowski żegnając Zaleskiego powiedział: „Uprzejmość dla wszystkich, umiarkowanie i pojednawczość, takt w obejściu i co najważniejsze dobra wola, poczucie prawdziwie obywatelskie, oraz szczere pragnienie dobra kraju: oto wybitne cechy i wielkie zalety byłego Namiestnika. (…) jemu w bardzo znacznej części zawdzięcza kraj harmonię i dobry stosunek między władzami rządowymi i autonomicznymi”. Przypomniał także, że „ducha obywatelskiego odziedziczył po ojcu; syn Wacława Zaleskiego, wziął jako świętą spuściznę gorącą miłość kraju, a zarazem powołanie i tradycję urzędnika zarówno wiernego Monarsze jak i krajowi. Obok imienia ojca, stanie imię syna w wdzięcznej tego kraju pamięci”.

Trzy miesiące po ustąpieniu Zaleskiego fotel przez niego opróżniony zajął Badeni, popierany mocno przez związanego ze Stańczykami ministra Juliana Dunajewskiego. Jednak podczas swego inauguracyjnego wystąpienia w Sejmie Krajowym w roli Namiestnika oddał sprawiedliwość swojemu poprzednikowi. Podniósł zasługi Zaleskiego, który umiał ludzi „wyszukać i kształcić w nich ducha przywiązania do kraju”.

Od 11 października 1888 r. Zaleski służył krajowi jako Minister dla Galicji. Jak twierdził Samuel Orgelbrand, Zaleski „jako minister brał wybitny udział w sprawie odpisania długu indemnizacyjnego Galicji”. Faktycznie jego zdecydowana postawa, choć nie wolna od nut pojednawczych, a także mądra argumentacja zarówno w komisji jak i na plenum Izby Poselskiej spowodowały, że skreślono zadłużenie Galicji z tytułu odszkodowań uwłaszczeniowych. Jak pisał  anonimowy autor, w owym czasie Zaleski „był lubiany i szanowany nawet przez przeciwników politycznych, a zawdzięczał to czystości charakteru, osobistej dobroci, wyrozumiałości i taktowi. Zalety te nie jedną oddały mu usługę przy załatwieniu spraw trudnych i drażliwych”. Do dymisji podał się 12 listopada 1892 r., ale obowiązki pełnił do lutego następnego roku.

W latach 1881-1907 piastował mandat do Sejmu Krajowego z rekomendacji Podolaków. Był regularnie wybierany z kurii mniejszych posiadłości w okręgu Kosów i Kuty (od 1889 r. okręg Kosów). Uważany był za „jednego z najpoważniejszych posłów”. W prace sejmowe zaangażował się dopiero po ustąpieniu ze stanowiska ministerialnego, gdy przestał pełnić absorbujące obowiązki w Wiedniu. Na początku sesji w 1894 r. objął przewodniczenie dwóch komisji: administracyjnej i kolejowej. Pracami tej ostatniej komisji kierował przez kolejne lata. W grudniu 1895 r. został wybrany zastępcą przewodniczącego komisji gminnej, zaś w 1901 r. zastępcą przewodniczącego komisji szkolnej. Był także wybierany do komisji: adresowej, wodnej i budżetowej. W 1898 r. wszedł w skład sejmowej deputacji na 50-letni jubileusz cesarski.

Jako poseł krajowy nie był zbyt częstym mówcą. W 1895 r. złożył wniosek, aby Wydział Krajowy „w dalszym rozwoju programu budowy kolei lokalnych w najbliższej przyszłości wziął pod rozwagę trasę z Kut do Śniatynia”. Podczas wystąpienia sejmowego przekonywał, że budowa tej linii „jest pierwszorzędnej wagi i żywotnego znaczenia dla okolicy (…) eksploatującej lasy gór karpackich i podgórza karpackiego, eksportującej wielkie masy drzewa i produktów leśnych, a natomiast sprowadzającej z dalekich stron cerealia dla wyżywienia ludności. Z tych powodów także i dla kraju w ogóle nie może ta sprawa być obojętną”. W 1896 r. poparł petycję współwłaścicieli dóbr Truskawiec w powiecie Drohobyckim w sprawie budowy linii kolejowej Borysław-Stebnik i wystąpił w imieniu komisji kolejowej, aby Wydział Krajowy „przeprowadził odpowiednie badania” co do możliwości realizacji tej inwestycji. Podobnie relacjonował petycję w sprawie poparcia budowy kolei lokalnej normalno-torowej z Borysławia do Schodnicy.

Od 1900 r. występował w sprawach szkolnych, głównie zabierając głos w imieniu komisji. Domagał się wyznaczenia względnie podwyższenia pensji wdowom po nauczycielach, wynagrodzenia byłego nauczyciela „za oddane usługi”, zwrotu taksy emerytalnej, czy zaopatrzenia byłej nauczycielki „w drodze łaski”. W kolejnym roku był sprawozdawcą komisji szkolnej o czynnościach Wydziału Krajowego w sprawach szkolnych, fundacyjnych i artystycznych.

W 1901 r. wraz ze Stefanem Moysa Rosochackim przedłożył wniosek dla Sejmu Krajowego, aby ten wezwał rząd do podjęcia rokowań z Węgrami w celu obniżenia ceny soli. We wniosku tym były także postulaty: podwyższenia krajowego kontyngentu soli, bezpłatnego poboru surowicy dla bydła, powiększenia produkcji soli potasowej używanej przez rolników jako nawóz, a także przyspieszenie „roboty około połączenia koleją salin kałuskich ze stacją kolei państwowych w Kałuszu”.

W latach 1889-96 był posłem do Izby Poselskiej Rady Państwa. Zasiadł w parlamencie wiedeńskim 30 stycznia, wybrany w okręgu Lwów-Grudek (po zrzeczeniu się mandatu przez dr. Stanisława Starzeńskiego) z kurii większej własności ziemskiej. Ponownie został wybrany w tym okręgu w 1891 r. Jedną z jego pierwszych inicjatyw poselskich był projekt rezolucji Koła Polskiego, w którym domagał się od rządu uzupełnienia programu postulatami o treściach autonomicznych, co miało być warunkiem poparcia dla gabinetu przez Polaków. Zaleski wielokrotnie uczestniczył w pracach Delegacji do spraw Wspólnych. W 1895 r. został wiceprezydentem Delegacji. Głosowało za nim 45 posłów na 48 głosujących.

Szybko rosły wpływy Zaleskiego w Radzie Państwa i w gronie polskiej delegacji, zrzeszonej w Kole Polskim. U swojego podolskiego stronnictwa „zażywał Zaleski poważania z powodu czystości charakteru i sumienności”. W lutym 1894 r. został wybrany wiceprezesem Koła Polskiego, a dwa miesiące później jego prezesem. Jak wspominał Chłędowski, Zaleski „zrazu, ale tylko w pierwszych dniach swego urzędowania, zajął się nadaniem klubowi jakichś form porządnej roboty (…), ale energia pana Filipa nie trwała długo; posiedzenia Koła go niesłychanie nudziły, najczęściej nie wiedział, o czym się mówi, i myślał tylko o tym, jakby jak najprędzej zrzucić z siebie ten ciężar, który nic nie przynosił”. Opinia to niezbyt sprawiedliwa i nie powszechna. W „Bibliotece Warszawskiej” czytamy, że autorytet Zaleskiego sprawił, że jako prezes Koła „nie był tylko figurantem” i na każdym kroku domagał się uszanowania autonomii galicyjskiej. Nawet stańczykowski „Czas” musiał przyznać, że Zaleski jako prezes Koła faktycznie „kierował polityką polską”.

Rezygnację z tej funkcji złożył 2 października 1896 r., co umotywował względami zdrowotnymi, a konkretnie pogarszającym się słuchem. Była to prawda, niemniej od dłuższego czasu do ustąpienia skłaniała go partia krakowska, której przedstawiciele zarzucali Zaleskiemu, że jest „niezbyt energiczny i miękki”. Jednak o dymisji miało przesądzić stanowisko ówczesnego premiera Badeniego, stojącego u szczytu potęgi i wpływów. Panowie ze sobą rywalizowali od dawna i Zaleski tę rywalizację ostatecznie przegrał.

Jako wyraz docenienia zasług w 1897 r. cesarz Franciszek Józef I powołał Zaleskiego, „niedawnego – jak pisał Waldemar Łazuga – luminarza sceny politycznej, teraz już raczej statystę” na członka dożywotniego austriackiej Izby Panów. Znalazł się na emeryturze politycznej, ale nadal „zajmował się żywo i gorąco każdą sprawą publiczną”.

Zaleski prowadził działalność społeczną na rzecz kultury polskiej. W latach 1877-84 był członkiem Rady Muzeum Przemysłu Miejskiego we Lwowie, zaś w latach 1880-83 prezesem Galicyjskiego Towarzystwa Muzycznego we Lwowie.

Choć wraz z objęciem teki Ministra dla Galicji z rodziną przeniósł się do Wiednia, to jednak ostatnie lata życia mieszkał w ukochanym Lwowie, „gdzie był osobistością powszechnie znaną i bardzo popularną”. Głos w sprawach publicznych zabierał często, a „zdanie jego, jakkolwiek wypowiadane już nie z publicznej trybuny, ważyło też zawsze skutecznie”.

Filip Krzysztof hr. Zaleski zmarł 21 września 1911 r. i pochowany został na cmentarzy Łyczakowskim we Lwowie. Jak napisano w jednym z nekrologów, „zszedł do grobu z opinią człowieka dobrego i polityka bardzo zdolnego”, choć przegranego.

dr Artur Górski