dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Czy będziesz czcił pamięć Miłosza?

Komisja Kultury i Środków Przekazu pozytywnie zarekomendowała projekt, aby przyszły rok został ogłoszony przez Sejm rokiem Czesława Miłosza. Po długiej i namiętnej dyskusji, w której bardzo krytycznie o Miłoszu mówiła posłanka Anna Sobecka, niemal wszyscy posłowie – z wyjątkiem niektórych posłów Prawa i Sprawiedliwości – poparli ten projekt. Głosowanie w tej sprawie odbędzie się prawdopodobnie na jednym z najbliższych posiedzeń Sejmu. Warto odnotować, że z inicjatywy posłanek Sobeckiej i Krystyny Grabickiej z KP PiS w dniu posiedzenia komisji do skrzynek wszystkich posłów trafiła broszurka pt. „Antypolski noblista Czesław Miłosz”.

Ciekawa to broszurka, wydana przez Społeczny Patriotyczny Komitet Protestacyjny, który zawiązał się w 2004 r. w proteście przeciwko profanacji Krypty Zasłużonych Polaków na Skałce w Krakowie przez umieszczenie tam grobowca z ciałem Miłosza.

Dlaczego Miłosz jest tak kontrowersyjny? Zdaniem autorów broszurki był to pisarz antypolski i kosmopolityczny. „Czesław Miłosz – czytamy w broszurce – był z pochodzenia Litwinem. Od 1951 r., gdy zerwał stosunki z naszym krajem i został na emigracji, jego awersja z młodzieńczych lat do Polski i Polaków przerodziła się w nienawiść. Zaczął wtedy w swoich utworach obelżywie dyskredytować nasz kraj oraz wszystkie nasze narodowe wartości. Przede wszystkim szydził i oczerniał Polaków, ich różne grupy społeczne, nasz patriotyzm, język polski, katolicyzm, literaturę naszych pisarzy, poetów, wieszczy narodowych i bohaterów, słowem wszystko co Polskę stanowi.” Potężne to oskarżenie, ale poparte licznymi opiniami o pisarzu i cytatami z jego twórczości.

Jacek Trznadel w naukowym studium „Miłosz – lewy profil” stwierdza, że Miłosz w swoich esejach „jest w ciągłym konflikcie z polskością”. Autor przytacza wypowiedzi Miłosza pełne nienawiści do II Rzeczpospolitej, Państwa Podziemnego, Armii Krajowej i rządu londyńskiego. Pokazuje jego nieustanną krytykę „nawrotów narodowej ortodoksji”, pochwałę „realizmu socjalistycznego” i praktykę „historycznego oportunizmu” w czasach PRL. Marian Stępień w obszernej analizie pt. „Powojenne dysharmonie moralne Czesława Miłosza” zwraca uwagę na komunistyczne balansowanie tego poety. Zaraz po wojnie Miłosz, będąc na usługach reżimu, pisał otwarcie: „My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie bez alienacji. (…) zdławiony powinien być antyintelektualizm polski, romantyzm, sentymentalizm, ksenofobia, katolicyzm…”

Natomiast Elżbieta Morawiec w tekście pt. „Metamorfozy Czesława Miłosza” stwierdza jednoznacznie, analizując twórczość noblisty, że Polska była dla Miłosza „cuchnąca kruchtą, ksenofobią, ciemnotą”. Padają tu znamienne słowa Miłosza, że „Polak musi być świnią, ponieważ Polakiem się urodził”. Waldemar Łysiak w książce pt. „Salon – Rzeczpospolita kłamców”  nie zostawia na Miłoszu suchej nitki. Pisze bardzo odważnie: „Jeśli człowiek, który konsekwentnie wyrażał się o Polsce, Polakach i wszelkiej polskości w sposób bardziej brutalny (bardziej nienawistnie) niż Hitler i Stalin razem wzięci – jeśli taki człowiek zostaje z fanfarami pochowany wewnątrz Krypty Zasłużonych, pośród pisarzy i poetów, którymi gardził jak wszami – to to jest „Finis Poloniae!” dla ludzi kochających Ojczyznę”. Prof. Bożena Chrząstowska cytuje Miłosza: „Nie urodziłem się w Polsce, nie wychowałem się w Polsce, nie mieszkam w Polsce, ale piszę po polsku. Przyznaję się: na polskość jestem alergiczny”.

Miłosz wielokrotnie wyrażał swoje wyraziste poglądy pseudopoetyckim, dosadnym językiem. Tak pisał o naszej mowie ojczystej w wierszu „Moja wierna mowo” (1968 r.), a zarazem o samych Polakach:

bo ty jesteś mową upodlonych

mową nierozumnych i nienawidzących

siebie bardziej niż innych narodów,

mową konfidentów,

mową pomieszanych,

chorych na własną nienawiść.

Matkę Bożą Częstochowską – Królową Polski brutalnie znieważył słowami „Traktatu teologicznego” (2002 r.):

Przychodzę z kraju, gdzie Twoje sanktuaria służą

Umacnianiu narodowej ułudy i uciekania się

Pod Twoją obronę pogańskiej bogini,

Przed najazdem nieprzyjaciela.

Również Krucyfiks nie był dla niego świętością, a czymś marnym:

Krucyfiks chwalisz, bo tak ci bezpieczniej

Drewno masz w ręku, a w tym drewnie Pruchno,

Pacierze mruczysz, ale strachem cuchną.

Autorzy broszurki przypominają na końcu okoliczności, w jakich ostatecznie rozeszły się drogi Zbigniewa Herberta z Miłoszem. Sam Herbert o tym wspominał: „Był rok 1968. Powiedział mi – na trzeźwo – że trzeba przyłączyć Polskę do Związku Radzieckiego. Myślałem, że to żart czy prowokacja. Lecz gdy powtórzył to na kolacji, gdzie byli Amerykanie, którym się to nawet bardzo spodobało – wstałem i wygarnąłem”. Po tym, jak Miłosz nazwał AK-owców bandytami, Herbert napisał wiersz, w którym celnie go podsumował: „był hybrydą w której wszystko się telepie, duch i ciało, góra z dołem, raz marksista raz katolik, chłop i baba, a w dodatku pół-Rosjanin a pół-Polak”.

Dziś – jak pisał Łysiak – „Salon” używa Miłosza  i jego twórczości, aby tresować polską elitę inteligencką „kosmopolitycznie, antypatriotycznie, antypolsko, postępowo”. Stworzywszy mit Miłosza-Noblisty „Salon” solidnie „trzyma polską warstwę inteligencką za jaja, czyli w okolicach, gdzie ona ma sumienie i rozum”.

Jak Ty – Polaku, który mienisz się częścią polskiej elity inteligenckiej, masz zamiar w przyszłym roku czcić pamięć o Czesławie Miłoszu?

Artur Górski