dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

Ten krzyż to więcej niż symbol wiary

Usunięto krzyż „smoleński” sprzed Pałacu Prezydenckiego – nad ranem, w pośpiechu, z zaskoczenia, by nikt nie mógł krzyża bronić, by już nikt nie mógł się pod krzyżem modlić. Urzędnicy przyszli po krzyż, jak złodzieje przychodzą po swój łup. To kolejny przykład arogancji władzy, która nie liczy się z ludźmi i wartościami, władzy, która prowokuje, łaja i grozi, władzy, która stawia się ponad Kościołem i symbolami wiary – ponad krzyżem.

To nie jest zwyczajny krzyż. To nie jest tylko symbol wiary katolickiej i śmierci naszego Zbawiciela. Krzyż ustawiony pod Pałacem Prezydenckim tuż po katastrofie smoleńskiej był symbolem śmierci Polaków za Ojczyznę, śmierci głowy państwa na posterunku. Przypominał o ludziach, którzy tragicznie zginęli, gdyż chcieli oddać hołd pomordowanym w Katyniu polskim oficerom, którzy chcieli, by pamiętano o tamtej zbrodni.

Ludzie, którzy każdego dnia modlili się pod krzyżem, to nie są typowi „niedzielni” katolicy, którzy wolą ze swoją wiarą pozostać w domu, a w najlepszym razie pójść z nią do kościoła. To są szlachetni, odważni ludzie, którzy nie zważając na nocny chłód, na deszcz, na własne zmęczenie, a wreszcie na obelgi rzucane przez różnych bezbożników, gotowi byli każdego dnia i nocy pełnić swoją zaszczytną służbę modlitewną pod krzyżem. Swoją wiarą i poświęceniem dawali świadectwo przywiązania do katolicyzmu, szacunku dla krzyża, ale też wielkiego patriotyzmu. Dla nich obrona krzyża była nie tylko obroną symbolu wiary ustawionego w miejscu publicznym, ale także obroną pamięci po ś.p. Parze Prezydenckiej.

Ci, którzy domagali się usunięcia krzyża, a wreszcie ci, którzy dali polecenie jego wyniesienia, mają świadomość, że ten krzyż symbolizuje także walkę o lepszą Polskę, nie tylko o Polskę chrześcijańską, ale także o wolną Polskę. To pod tym krzyżem odrodziła się idea Mszy za ojczyznę, która jest odprawiana w każdą comiesięczną rocznicę katastrofy smoleńskiej w Archikatedrze św. Jana. Jakże atmosfera tych Mszy przypomina atmosferę Mszy za Ojczyznę, które w czasach komuny bł. ks. Jerzy Popiełuszko odprawiał w kościele Św. Stanisława Kostki na Żoliborzu.

Wielu lewicowo-liberalnych polityków nie tylko z nienawiścią patrzy na krzyż, ale też bało się duchowej mocy płynącej z krzyża „smoleńskiego”. Robili wszystko, aby krzyż w centrum stolicy stał się synonimem społecznego konfliktu wywołanego przez jedną partię, gdy sami ten konflikt podgrzewali. Dlatego też stawiali zarzuty, powtarzane chętnie przez postępowego hierarchę, o grę polityczną krzyżem przez polityków Prawa i Sprawiedliwości. Szukali pretekstu i usprawiedliwienia, by usunąć krzyż.

Niestety, przyszły czasy, w których nie można stawiać nowych krzyży w miejscach publicznych, można je tylko zdejmować ze ścian szkół i wynosić po kryjomu. Znów przyszły czasy, w których mówi się, że miejsce krzyża jest tylko w kościele.

dr Artur Górski